Zbudowany w 1970 roku japoński statek Mutsu miał być początkiem nowej ery w rozwoju transportu morskiego w Japonii. Zakładano, że będzie to pierwszy z kilkuset statków handlowych o napędzie atomowym. Ostatecznie projekt okazał się porażką, a Mutsu spotkał zupełnie inny los niż zakładano.

Na fali rosnącej popularności energii atomowej w latach 50., w Japonii zainicjowano prace nad budową eksperymentalnego frachtowca o napędzie atomowym. Jednostka miała posłużyć do zbadania możliwości takiego napędu, oraz do przygotowania założeń pod budowę i eksploatację całej floty podobnych statków. Ze względu na potrzebę przezwyciężenia wielu trudności, prace nad statkiem, który otrzymał oznaczenie Mutsu rozpoczęto dopiero pod koniec lat 60.

NS Mutsu zablokowany podczas wejścia do portu

NS Mutsu zablokowany podczas wejścia do portu

Stępkę pod jednostkę położono 17 listopada 1968 roku w stoczni Second Tokyo Factory, Ishikawajima-Harima Hvy Ind, a wodowanie miało miejsce 12 czerwca 1970 roku. Prace wyposażeniowe, w tym montaż reaktora i związanych z nim systemów trwały do 4 września 1972 roku. Mutsu miał 130 m długości i tonaż 8240 ton. Napęd stanowił jeden reaktor o mocy 36 MW, zasilający turbinę parową o mocy 10 000 KM, która zapewniała prędkość maksymalną około 17 węzłów. Załoga liczyła 80 osób.

Po serii prób technicznych, 26 sierpnia 1974 roku Mutsu miał rozpocząć próby reaktora. Gdy informacja o tym dotarła do lokalnych władz, szybko rozeszła się wśród społeczności, w tym rybaków, którzy zażądali przerwania prac w obawie o wyciek radioaktywny. Aby uspokoić nastroje, podjęto decyzję o przeholowaniu statku w morze, około 800 km od portu Mutsu (statek zawdzięczał swoją nazwę temu miastu).

NS Mutsu zablokowany podczas wejścia do portu

NS Mutsu zablokowany podczas wejścia do portu

Po osiągnięciu zaledwie 1,4% mocy reaktora, okazało się, że osłona reaktora nie zapewnia odpowiedniej szczelności i czujniki na statku wykryły wzrost promieniowania. Podjęto próby uszczelnienia obudowy reaktora, ale chociaż nie doszło do wycieku, bądź krytycznego podwyższenia promieniowania, reaktor został ostatecznie wyłączony.

Podczas rejsu powrotnego do portu, lokalni rybacy dowiedziawszy się o niepowodzeniu prób, zablokowali wejście do portu i nie pozwolili na wpłynięcie statku. Negocjacje między japońskim Instytutem Energii Atomowej a lokalnymi władzami trwały 50 dni. Dopiero po ustaleniu, że reaktor nie zostanie uruchomiony w porcie, jednostkę wpuszczono.

NS Mutsu

NS Mutsu

Niepowodzenie pierwszych prób sprawiło, że Mutsu został poddany trwającym do 1982 roku pracom modernizacyjnym, w trakcie których zainstalowano nową, znacznie cięższą i lepszą osłonę reaktora, oraz zbudowano specjalne nabrzeże w Sekinehama, gdzie miały odbyć się próby reaktora. Koszty programu rosły, a próby jednostki odkładano. Dopiero w marcu 1990 roku statek wyszedł w morze na próby o własnych siłach. W ciągu kolejnych dwóch lat wykonano kilka rejsów testowych, które wykazały, że jednostka jest gotowa do służby operacyjnej.

Ze względu na ogólną niechęć do statków o napędzie atomowym (zwłaszcza po katastrofie w Czarnobylu w 1986 roku), Mutsu został wysłany jedynie na rejs badawczy, w trakcie którego pokonał dystans 81 860 km, a jego reaktor pracował przez 3508 godzin. Rejs zakończył się powodzeniem, ale program budowy kolejnych jednostek nie miał szans na realizację (niektóre z starszych planów zakładały powstanie aż 250 podobnych jednostek).

NS Mutsu

NS Mutsu

W 1995 roku Mutsu został poddany przebudowie, w trakcie której usunięto z niego reaktor, który zastąpiono 4 silnikami diesla o mocy 2465 KM, zapewniającymi prędkość 16 węzłów. Ładownie i pomieszczenia dotychczas służące do obsługi reaktora zamieniono na pomieszczenia dla personelu naukowego, a sam statek przebudowano na jednostkę badawczą RV Mirai. Mimo upływu lat, statek cały czas pozostaje w eksploatacji, ale mało kto pamięta o jego przeszłości. Warto dodać, że z usuniętych z Mutsu pomieszczeń zbudowano następnie muzeum.

RV Mirai, dawny NS Mutsu (fot. Raisuke Numata/shipspotting.com)

RV Mirai, dawny NS Mutsu (fot. Raisuke Numata/shipspotting.com)

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.