Podczas II wojny światowej Niemcy zaprojektowali wiele oryginalnych pojazdów bojowych i dział samobieżnych. Heuschrecke 10, a właściwie 10.5 cm leFH 18/1 auf Waffenträger GW IV b wyróżniał się unikalna konstrukcją wieży, która mogła być demontowana i wykorzystywana stacjonarnie bez pojazdu.

Już w 1939 roku niemiecka armia rozważała koncepcję wykorzystania specjalnych dział samobieżnych, które miały być w praktyce jedynie nosicielami uzbrojenia – po dotarciu na front, działo miało być łatwo demontowane i wykorzystywane stacjonarnie. Na początku 1940 roku do eksploatacji trafiła próbna seria pojazdów oznaczonych jako Sd.Kfz 165/1 (warto dodać, że oznaczenie Sd.Kfz 165 nosiło działo samobieżne Hummel, które było jednak całkowicie inną konstrukcją), które miały układ konstrukcyjny zbliżony do docelowego, ale pozbawione były mechanizmu demontażu wieży. Zbudowano 10 pojazdów przedseryjnych, a kolejnych 200 zamówiono, ale ostatecznie nie rozpoczęto produkcji seryjnej.

Prototypy samobieżnej haubicy z działem kalibru 105 mm

Prototypy samobieżnej haubicy z działem kalibru 105 mm

Na podstawie doświadczeń z ich eksploatacji, w 1941 roku rozpoczęto prace nad kolejnymi prototypami. Równolegle powstawały projekty w zakładach Kruppa i Rheinmetall-Borsig, różniące się podwoziem i szczegółami konstrukcji. Ze względu na niski priorytet programu, dopiero w 1943 roku powstały 3 prototypy pojazdów Kruppa, oznaczone jako 10.5 cm leFH 18/1 auf Waffenträger GW IV b (Heuschrecke 10), a w marcu 1944 roku ukończono prototyp Rheinmetall-Borsig, oznaczony jako 105 mm leFH 18/40/2 auf Geschützwagen III/IV.

Pojazdy miały bardzo zbliżoną konfigurację, ale różniły się zastosowanym podwoziem (w obu przypadkach wywodziło się ono z podwozi czołgów PzKpfw IV), oraz szczegółami konstrukcji. Prototyp Kruppa miał mocniejszy dwunastocylindrowy silnik Maybach HL 108 o mocy 250 KM, był nieco lżejszy – 23 tony i mniejszy od pojazdu Rheinmetall-Borsig. Opancerzenie pojazdów było zbliżone i zapewniało podstawową ochronę. Oba pojazdy wykorzystywały również inne wersje haubicy kalibru 105 mm.

Cechą wspólną była natomiast konstrukcja wieży, która mogła być wykorzystywana zarówno normalnie, na pojeździe, jak i demontowana. Po demontażu możliwe było jej holowanie na specjalnym wózku, lub zainstalowanie na stacjonarnym stanowisku ogniowym. Pozbawiony wieży pojazd miał natomiast służyć jako transporter amunicji albo ciągnik ewakuacyjny.

Pod koniec 1944 roku podjęto decyzję o zmianie podwozia w Heuschrecke 10 na Geschützwagen IV, jednak z powodu sytuacji na froncie z dalszych prac nad pojazdem szybko zrezygnowano, aby nie zmniejszać produkcji bardziej przydatnych czołgów. Los prototypów nie jest do końca znany. Jeden Heuschrecke 10 został przejęty przez Amerykanów i zabrany do Aberdeen Proving Grounds, gdzie po testach, umieszczono go w muzeum. Znajdował się tam do jego likwidacji, po czym w 2012 roku trafił do Fort Sill Field Artillery Museum, gdzie po latach odrestaurowano go.

Heuschrecke 10 (fot. Michał Banach)

Heuschrecke 10 (fot. Michał Banach)

Heuschrecke 10 był ciekawym pojazdem, który mógł okazać się przydatny w normalnych działaniach wojennych jako pojazd wsparcia. W pogarszającej się sytuacji na froncie, w jakiej znajdowała się niemiecka armia, taki pojazd był zbędnym kosztem. Wyprodukowanie takiego działa samobieżnego było tak samo kosztowne jak w przypadku czołgu, a podczas walki, był to typowy pojazd wsparcia, nieprzystosowany do zwalczania czołgów.

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.