Czołgi miały olbrzymi wpływ na sposób prowadzenia działań ofensywnych podczas I wojny światowej. Szybko jednak okazało się, że romboidalne czołgi ciężkie były zbyt powolne, aby wykorzystać fakt przełamania linii frontu. Potrzebny był pojazd szybszy, który mógłby przejąć rolę kawalerii. Tak narodziła się w Wielkiej Brytanii koncepcja czołgów szybkich, a pierwszym tej klasy pojazdem był Medium Mark A Whippet.
Geneza
Wprowadzenie do użytku czołgów podczas I wojny światowej było odpowiedzią na impas, jaki zrodził się z wojny pozycyjnej. Szturmująca wrogie okopy piechota musiała przebijać się przez linie zasieków pod ostrzałem karabinów maszynowych i artylerii. Nie dysponując żadnym bezpośrednim wsparciem artyleryjskim, żołnierze musieli następnie toczyć brutalne walki o każde stanowisko ogniowe i punkt oporu przeciwnika. Czołgi miały całkowicie zmienić tę sytuację. Dzięki swojej mobilności, opancerzeniu i uzbrojeniu, miały towarzyszyć piechocie, niszczyć zasieki i zwalczać gniazda karabinów maszynowych. W związku z tym, Brytyjczycy uznali, że czołgi romboidalne Mark I, oraz ich kolejne wersje, powinny poruszać się z prędkością nacierającej piechoty, czyli około 6 km/h.

Po kilku mniej lub bardziej udanych starciach uznano, że czołgi są świetnym narzędziem do przełamywania pozycji wroga. Niestety wtedy pojawił się nowy problem. Zgodnie z doktryną prowadzenia działań ofensywnych, w miejsce przełamania linii frontu powinna wejść kawaleria, której zadaniem byłoby sparaliżowanie zaplecza przeciwnika. Jednak wojna pozycyjna praktycznie wyeliminował oddziały konne z zadań ofensywnych. Kawalerzysta na koniu był zbyt łatwym celem dla wszechobecnych karabinów maszynowych. Alternatywą miały być samochody pancerne, jednak zryte pociskami pola walki uniemożliwiały ich wykorzystanie.
W tej sytuacji pojawiał się problem. Dzięki czołgom przełamywano pozycje wroga, ale dalsze postępy były na tyle powolne, że przeciwnik był w stanie ściągnąć posiłki i załatać wyłom. Niwelowało to sukces, jakim było udane natarcie. Już na początku 1916 roku (czyli przed debiutem czołgów na froncie) na ten problem zwrócił uwagę William Tritton, główny konstruktor w zakładach William Foster & Co. Ltd. w Lincoln i twórca pierwszego, eksperymentalnego czołgu – Number 1 Lincoln Machine „Little Willie”. Początkowo jego koncepcja nie zyskała jednak zainteresowania.
Po raz kolejny Tritton zwrócił uwagę na ten problem 3 października 1916 roku, przedstawiając Tank Supply Committee propozycję opracowania szybkiego, taniego czołgu, który służyłby do działania na tyłach wroga. Tym razem trafił na bardziej przychylne podejście i 10 listopada zaakceptowano jego koncepcję, a 25 listopada otrzymała ona oficjalną rekomendację War Office. Nowy czołg początkowo określano jako „Tritton Chaser”.

Projekt Tritton Chaser
Firma William Foster & Co. Ltd., mająca ogromne doświadczenie przy budowie prototypu Little Willie i czołgów ciężkich, rozpoczęła prace nad nowym wozem 21 grudnia 1916 roku. William Tritton rozumiał, że kluczem do sukcesu jest układ napędowy. Aby uzyskać wymaganą prędkość i zwrotność, zdecydowano się na nietypowe rozwiązanie: zastosowanie dwóch niezależnych silników, z których każdy napędzał jedną gąsienicę. Było to rozwiązanie nowatorskie, ale i ryzykowne, eliminujące potrzebę skomplikowanych mechanizmów różnicowych i przekładni bocznych, które w tamtym okresie były awaryjne i trudne w produkcji.
Kierowca miał dysponować kierownicą, która jednak nie służyła do skręcania, lecz regulowała przepustnice obu silników. Aby skręcić, należało zwiększyć obroty jednego silnika, a zmniejszyć drugiego. W praktyce system ten był skrajnie zawodny. Jeśli jeden z silników zgasł podczas jazdy (co zdarzało się często przy gwałtownych manewrach), czołg gwałtownie skręcał w jedną stronę, co mogło prowadzić do zerwania gąsienicy lub wywrócenia wozu. Wymagało to od kierowcy niezwykłego wyczucia i siły fizycznej, a także ciągłej uwagi na obrotomierze obu jednostek napędowych.
Aby nie marnować zasobów, jako bazę pod czołg wykorzystano podwozie wzorowane na Little Willie. Cały układ napędowy umieszczono natomiast z przodu. Z tyłu znajdowała się nadbudówka z obrotową wieżą z samochodu pancernego Austin oraz zbiorniki paliwa. Jako napęd wybrano dwa czterocylindrowe silniki Tylor JB4 o pojemności 7,7 litra i mocy 45 KM, które zapewniały prędkość maksymalną 13,4 km/h i zasięg około 150 km. Pancerz miał grubość od 6 do 14 mm. Zapewniał on ochronę przed ogniem broni strzeleckiej i odłamkami artyleryjskimi, ale było niewystarczające w starciu z bronią przeciwpancerną (taką jak niemiecki karabin Mauser T-Gewehr M1918 kalibru 13,25 mm) czy bezpośrednim trafieniem artylerii polowej. Z racji zastosowania wieży z samochodu pancernego, uzbrojenie miało się składać z karabinu maszynowego Lewis lub Vickers kalibru 7,7 mm.

Pierwszy prototyp czołgu ukończono 3 lutego 1917 roku i rozpoczęto jego intensywne próby. Przebiegały one bardzo sprawnie, więc 4 marca zorganizowano pokaz czołgu, na którym pojawił się marszałek Douglas Haig. Był on pod tak dużym wrażeniem możliwości pojazdu, że ogłosił zamówienie 200 egzemplarzy. Co istotne, jego deklaracja nie pokrywała się z jego faktycznymi uprawnieniami. Dopiero w czerwcu 1917 roku dowództwo brytyjskiej armii oficjalnie zatwierdziło to zamówienie, dzięki czemu czołg mógł wejść do produkcji w zakładach Wellington Foundry Works, William Foster and Co. Ltd. pod nazwą Medium Mk A. W międzyczasie wprowadzono kilka zmian w projekcie.
Zrezygnowano z uznawanej za skomplikowaną wieży, którą zastąpiono nadbudówką z czterema karabinami maszynowymi Hotchkiss kalibru 7,7 mm, umieszczonymi w każdej ze ścian. Dzięki temu teoretycznie możliwe było prowadzenie ognia we wszystkich kierunkach, jednak w praktyce wewnątrz przedziału bojowego było na tyle mało miejsca, że ciężko było obsługiwać wszystkie karabiny na raz. Formalnie załogę czołgu stanowiło trzech żołnierzy – kierowca, dowódca i strzelec, ale w praktyce często zabierano drugiego strzelca, co jeszcze bardziej zwiększało ciasnotę w przedziale bojowym. Zapas amunicji wynosił 5400 naboi.
Dodatkową zamianą w konstrukcji było przeniesienie zbiorników paliwa do przedziału silnikowego, w celu poprawy stabilności pojazdu. W swojej finalnej formie, Medium Mk A miał 6,1 m długości, 2,6 m szerokości i 2,7 m wysokości, a jego masa wynosiła 14 ton. Ze względu na wysoką prędkość, Medium Mk A otrzymał nieoficjalnie nazwę Whippet (od nazwy rasy szybkich psów wyścigowych). Warto dodać, że w tym czasie takie określenie stosowano wobec każdego czołgu dysponującego większą prędkością, m.in. francuskich Renault FT.

Eksploatacja
I wojna światowa
Produkcja seryjna Mark A Whippet ruszyła pod koniec 1917 roku, jednak napotkała na szereg trudności logistycznych. Wielka Brytania cierpiała na niedobór wykwalifikowanych robotników oraz wysokogatunkowej stali pancernej. Mimo mniejszych rozmiarów, Whippet wymagał precyzyjnego montażu układu podwójnego napędu. Każdy silnik musiał być idealnie zsynchronizowany, co w warunkach masowej produkcji było trudne do osiągnięcia. W związku z tym do lata 1918 roku powstały 166 czołgów, a kolejne 34 zbudowano do zakończenia wojny. Pierwsze egzemplarze seryjne dotarły do Francji 14 grudnia 1917 roku i zostały włączone w skład Batalionu F Tank Corps. Był to okres względnego spokoju dla oddziałów pancernych, więc na swój debiut na froncie musiały trochę poczekać. W międzyczasie zwiększono zamówienie do 385 egzemplarzy, ale ostatecznie produkcję przerwano na pierwotnej liczbie 200 egzemplarzy.
Ostatecznie Ich debiut bojowy zbiegł się z wielką niemiecką ofensywą wiosenną (Kaiserschlacht). W przeciwieństwie do planowanych ataków przełamujących, Whippety zostały rzucone do walk obronnych. 26 marca 1918 roku, w pobliżu miejscowości Hébuterne, dwa Whippety starły się z nacierającą piechotą niemiecką, skutecznie ją rozpraszając. Był to chrzest bojowy, który udowodnił, że szybkość czołgu jest jego najlepszym pancerzem – Whippety były znacznie trudniejszym celem dla niemieckiej artylerii niż powolne Mark IV.
W trakcie walk w rejonie miejscowości Cachy, 24 kwietnia kompania siedmiu Whippetów na otwartym terenie starła się z niemieckim batalionem piechoty, zabijając lub raniąc 400 żołnierzy. Tego samego dnia pod Villers-Bretonneux doszło do dwóch pierwszych w historii bitew pancernych. W drugim starciu, niemiecki A7V natrafił na kompanię Whippetów, która wspierała cięższe Mark IV. Z racji braku uzbrojenia artyleryjskiego, brytyjskie czołgi był bezbronne. Niemcom udało się zniszczyć tylko jednego Medium Mark A. Było to jedyne w historii potwierdzone starcie pancerne czołgów tego typu.

Apogeum kariery bojowej Whippetów nastąpiło 8 sierpnia 1918 roku podczas bitwy pod Amiens, określanej przez Ericha Ludendorffa jako „Czarny Dzień Armii Niemieckiej”. W tej bitwie Whippety z 3. i 6. Batalionu (łącznie 96 maszyn) w pełni zrealizowały założenia kawalerii pancernej. Po przełamaniu frontu przez czołgi ciężkie Mark V, Whippety ruszyły na tyły wroga, niszcząc tabory, stanowiska artylerii i łączności.
Najsłynniejszym epizodem tej bitwy, a zarazem całej historii Whippetów, był rajd czołgu o numerze seryjnym A344 i nazwie własnej „Musical Box”, dowodzonego przez porucznika Clementa Arnolda. Czołg ten, odłączywszy się od reszty oddziału, przeprowadził samotny, 9-godzinny rajd głęboko na tyłach wroga. Załoga Arnolda zniszczyła niemiecką baterię artylerii, rozbiła kolumnę transportową, zlikwidowała balon obserwacyjny i zadała ogromne straty piechocie (szacuje się, że nawet do batalionu żołnierzy zostało wyeliminowanych lub rozproszonych). „Musical Box” został ostatecznie unieruchomiony, a załoga trafiła w ręce wściekłych niemieckich piechurów, którzy zabili kierowcę. Tylko dzięki interwencji oficerów, Arnoldowi i strzelcowi udało się przeżyć, ale trafili do niewoli. Co ciekawe, sam czołg został odbity przez Brytyjczyków i naprawiony. Ten wyczyn stał się legendą i dowodem na to, jak wielki potencjał destrukcyjny drzemie w szybkim czołgu operującym na tyłach wroga.
Do końca wojny czołgi Medium Mark A Whippet nie brały już udziały w większych i bardziej znaczących operacjach. Nie oznaczało to jednak końca ich kariery. Dla kilkudziesięciu czołgów, które przetrwały wojnę, miał to być początek zupełnie nowej kariery. Ciekawy był los Medium Mark A Whippet o numerze seryjnym A214, który został poważnie uszkodzony we Francji. Wykorzystano go (oraz zapewne fragmenty innego zniszczonego egzemplarza) do zbudowania czołgu określanego jako Whippet-Mark V. Pojazd posiadał zmodyfikowane podwozie, skrzynię biegów oraz silnik Rolls-Royce Eagle o mocy 360 KM z czołgu Mark V. Zbudował go major Philip Johnson, w celu przetestowania osiągów. W trakcie prób, pojazd rozwinął prędkość aż 48 km/h co było znakomitym wynikiem. Nie zdecydowano się jednak na modernizację większej liczby pojazdów, traktując tę próbę tylko jako eksperyment.

Niemcy
Armia Cesarstwa Niemieckiego, która sama wyprodukowała zaledwie 20 czołgów A7V, polegała w dużej mierze na zdobycznym sprzęcie. Niemcy zdołali zdobyć do 15 Whippetów w 1918 roku (m.in. po bitwie pod Amiens). Z czego przynajmniej dwa w pełni sprawne. Nie wykorzystano ich jednak w walkach, tylko do szkolenia, nadając im nazwę Beutepanzer A. Co ciekawe, po zakończeniu wojny, Whippety nie trafiły od razu na złom. Zostały wykorzystane przez Freikorps (ochotnicze formacje paramilitarne) do tłumienia rewolucji komunistycznej w Niemczech w 1919 roku. Czołgi te brały udział w walkach ulicznych w Berlinie i Monachium, gdzie ich pancerz chronił załogi przed ogniem karabinowym rewolucjonistów, a sam widok czołgów na ulicach miast działał psychologicznie na tłum.
Rosja
Po zakończeniu I wojny światowej, nadwyżki sprzętowe Wielkiej Brytanii zostały skierowane do wsparcia „Białych” generałów walczących z Bolszewikami w Rosji. W 1919 roku do Ochotniczej Armii generała Antona Denikina trafiło 17 czołgów Whippet. W warunkach wojny domowej, gdzie linia frontu była płynna, a kawaleria odgrywała kluczową rolę, Whippety sprawdziły się znakomicie. Nazywane przez Rosjan „Taylor” (od nazwy silnika, często mylonej z nazwą czołgu), brały udział w walkach o Carycyn (późniejszy Stalingrad).
Dwanaście z tych wozów została ostatecznie przejęta przez Armię Czerwoną. Sowieci, cierpiący na brak własnego przemysłu pancernego, wcielili je do służby. Jeden z przejętych Whippetów był używany przez Sowietów aż do początku lat 30. XX wieku, a inżynierowie radzieccy dokładnie przebadali konstrukcję, co wpłynęło na rozwój wczesnych radzieckich projektów czołgów lekkich, takich jak np. T-18 (MS-1). Co ciekawe, przynajmniej jeden Whippet został przezbrojony w francuską krótkolufową armatę Puteaux SA 18 kalibru 37 mm.

Japonia
Cesarstwo Japonii, bacznie obserwujące rozwój techniki wojskowej w Europie, zakupiło cztery o numerach A370, A386, A390 i A391 (lub według części źródeł około sześciu czołgów Whippet) w 1919 roku. Były to (obok czołgów Mark IV i Renault FT) pierwsze czołgi w historii armii japońskiej. Choć ich liczba była symboliczna, odegrały one kluczową rolę w formowaniu japońskich wojsk pancernych. Japończycy testowali je intensywnie, doceniając ich mobilność bardziej niż ociężałość ciężkich czołgów romboidalnych.
Japończycy przezbroili swoje Whippety w karabiny maszynowe Typ 3, kalibru 6,5 mm. Dodatkowo zmodyfikowali przednią płytę pancerną z wizjerem kierowcy, aby zwiększyć jego pole widzenia. Co ciekawe, czołgi te przetrwały w japońskich jednostkach aż do początku lat 30. i zostały wykorzystane w Mandżurii. Miały również swój niewielki wkład w przebieg incydentu Mukdeńskiego w 1931 roku, pełniąc rolę stanowisk ogniowych. Był to ostatni raz, gdy czołgi tego typu wykorzystano bojowo.
Południowa Afryka i Rumunia
Jeden Medium Mark A Whippet o numerze seryjnym A387 trafił do Południowej Afryki. Według założeń, czołg miał być częścią pomnika, ale zamiast tego, wykorzystano go do podczas tłumienia Powstania Rand w marcu 1922 roku. Nadano mu nazwę własną HMLS Union. W trakcie działań pojazd popsuł się i został odholowany. Po naprawach nie przywrócono go jednak do służby, tylko przeniesiono do magazynu. Ponownie zaczęto go wykorzystywać do zadań szkoleniowych w 1939 roku, jednak wraz z dostawami innych pojazdów wycofano go z eksploatacji i ostatecznie zachowano w muzeum.

Ponadto w lipcu 1924 roku trzy Whippety miały być sprzedane do Rumunii za cenę 5000 funtów za czołg. Pojazdy miały trafić do Rumunii jako złom, ale w stanie nadającym się do naprawy. Ostatecznie jednak, brytyjskie władze wycofały się z oferty.
Irlandzka wojna o niepodległość
W 1919 roku Wielka Brytania wysłała 16 czołgów Medium Mark A Whippet do Irlandii, gdzie rozpoczynały się walki o niepodległość kraju. Brytyjczycy wykorzystywali czołgi głównie do zadań patrolowych i propagandowych. Do maja 1922 roku wszystkie wycofano.
Podsumowanie
Do naszych czasów przetrwało 5 egzemplarzy czołgów Medium Mark A Whippet – A259 „Caesar II”, który znajduje się w Tank Museum w Bovington w Wielkiej Brytanii, A347 „Firefly” w Królewskim Muzeum Sił Zbrojnych i Historii Wojskowości w Brukseli w Belgii, A231 w Base Borden Military Museum w Ontario w Kanadzie, wspomniany A387 „HMLS Union” w South African Army College w Pretorii w RPA, oraz jeden egzemplarz o numerze seryjnym A230 „Gough” w U.S. Army Armor & Cavalry Collection w Fort Benning w stanie Georgia w USA. Ten ostatni przez lata stał w United States Ordnance Museum w Aberdeen.
Chociaż podczas I wojny światowej czołgi Medium Mark A Whippet traktowano jak sama nazwa wskazuje jako pojazdy średnie (a czołgi romboidalne jako ciężkie), po wojnie przypisano je do nowej klasy czołgów szybkich (krążowniczych, w Polsce czasami określanej jako pościgowych). Była to specyficzna klasa czołgów, występująca głównie w Wielkiej Brytanii. Chociaż pojazdy te miały wiele cech czołgów średnich, wykorzystywano je głównie do prowadzenia szybkich rajdów na tyłach wroga i do działań ofensywnych. Whippet zapoczątkował tę klasę i to właśnie dzięki jego udanej eksploatacji, Brytyjczycy tak długo utrzymywali w swoich jednostkach czołgi szybkie.
Warto dodać, że mimo krótkiego czasu, jaki poświęcono na opracowanie czołgów Medium Mark A Whippet, pojazdy te były uważane za bardzo udane – oczywiście nie pozbawione wad, ale mimo wszystko przydatne. Ceniono je za szybkość, optymalne rozmiary zewnętrzne i silne uzbrojenie przeciwko piechocie. Równocześnie krytykowano je za bardzo skomplikowany układ sterowania, stosunkowo słabe opancerzenie i ciasne wnętrze.
Subskrybuj nasz newsletter!
Co tydzień, w naszym newsletterze, czeka na Ciebie podsumowanie najciekawszych artykułów, które opublikowaliśmy na SmartAge.pl. Czasem dorzucimy też coś ekstra, ale spokojnie, nie będziemy zasypywać Twojej skrzynki zbyt wieloma wiadomościami.

















