Podczas II wojny światowej podstawą wojsk pancernych amerykańskiej armii był czołgi średnie M4 Sherman, których głównym zadaniem było wspieranie piechoty. Niszczeniem czołgów wroga miały zajmować się dedykowane niszczyciele czołgów. Szybko okazało się jednak, że potrzebne są nowe, lepiej uzbrojone i opancerzone czołgi. Doprowadziło to do powstania czołgów średnich M26 Pershing, które zapoczątkowały długą serię amerykańskich czołgów wykorzystywanych aż do pojawienia się czołgów M1 Abrams.

Geneza

Amerykańska armia w przeciwieństwie do innych krajów wytworzyła podczas II wojny światowej bardzo specyficzną formułę wykorzystania czołgów. W większości krajów stosowano podział czołgów na lekkie, wykonujące zadania rozpoznawcze, średnie wspierające piechotę i mogące zwalczać inne czołgi, oraz ciężkie, które miał dysponować możliwością zwalczania zarówno innych czołgów jak i umocnień, ale kosztem większej wagi z powodu grubego pancerza. Największy ciężar walk z innymi czołgami spadał jednak na czołgi średnie, w związku z tym optymalizowano ich konstrukcję tak, aby miały odpowiednio dobre uzbrojenie, pancerz i mobilność do wykonywania różnych zadań.

Amerykańskie Shermany w Normandii
Amerykańskie Shermany w Normandii

Amerykanie przyjęli zupełnie inne założenia. Czołgi lekkie dalej miały wykonywać zadania rozpoznawcze, ale za to średnie czołgi miały jedynie wspierać piechotę i zwalczać stanowiska obronne oraz ewentualnie lżejsze pojazdy opancerzone. Czołgów ciężki nie rozwijano, natomiast zwalczaniem wrogich czołgów miały zajmować się dedykowane niszczyciele czołgów i ewentualnie lotnictwo oraz artyleria. Co istotne, niszczyciele czołgów miały być mobilne i lekko opancerzone, dzięki czemu po zniszczeniu celu miały szybko wycofać się z pierwszej linii. Nie zakładano ich wykorzystania jako wsparcia piechoty.

Już w 1942 roku doktryna ta okazała się problematyczna, gdy w Afryce Północnej niemieckie czołgi dosłownie siały spustoszenie wśród słabo wyszkolonych amerykańskich oddziałów pancernych, niedysponujących odpowiednią bronią przeciwpancerną. Dopiero co wprowadzone do uzbrojenia czołgi M4 Sherman ustępowały najnowszym niemieckim konstrukcjom pod względem siły ognia, a w starciu z znacznie cięższymi czołgami PzKpfw VI Ausf. E Tiger, które dotarły na front na początku 1943 roku były kompletnie bezużyteczne. W związku z tym rozpoczęto w USA prace nad nowocześniejszymi czołgami średnimi w oparciu o projekt T20, którego uzbrojeniem była armata kalibru 76 mm.

Shermany uzbrojone w armaty 75 mm i 76 mm (wóz w środku). Od 1944 roku amerykanie mieszali oba typy czołgów w oddziałach pancernych
Shermany uzbrojone w armaty 75 mm i 76 mm (wóz w środku). Od 1944 roku amerykanie mieszali oba typy czołgów w oddziałach pancernych

Prace nad pojazdem szły szybko, ale Army Ordnance  zasugerowało, że rozwój broni pancernej sprawi, że w momencie wejścia do służby nowego czołgu, potrzebne będzie silniejsze uzbrojenie w postaci armaty kalibru 90 mm, której osiągi były zbliżone do niemieckiej armaty KwK 36 kalibru 88 mm, stosowanej w Tygrysach. Nie wszyscy przedstawiciele sił zbrojnych byli jednak pozytywnie nastawieni do tego pomysłu, ale mimo to prace nad dostosowaniem armaty przeciwlotniczej M1 kalibru 90 mm do zamontowania w czołgu ruszyły w połowie 1943 roku.

Ze względu na rozmiar działa, potrzebne było nowe podwozie, na którym zainstalowano większą wieżę. Ponadto uznano, że słaby pancerz Shermanów również powinien być poprawiony w nowym czołgu. W związku z tym opracowano dwa równoległe prototypy czołgów T25 i T26 wywodzące się z prototypów T20, T22 i T23, różniące się szczegółami konstrukcji, głównie układem napędowym i przekładnią (rozważano instalację elektrycznej przekładni, która sprawiała sporo problemów oraz testowano różne układy kół jezdnych). Na przełomie 1943 i 1944 roku, gdy trwały próby obu pojazdów, w kręgach wojskowych trwała zażarta dyskusja nad zarówno celowością opracowania zupełnie nowego czołgu jak i wykorzystywanego przez nie uzbrojenia.

Zniszczony amerykański M4A3(76)W Sherman
Zniszczony amerykański M4A3(76)W Sherman

Ścierało się kilka koncepcji, z których praktycznie wszystkie kwestionowały sens opracowania nowego czołgu. Przeciwnicy pomysłu z generałem Lesleyem McNair na czele wskazywali przede wszystkim na koszty opracowania, dopracowania i wdrożenia pojazdu, koszty logistyki zupełnie nowego pojazdu oraz jego parametry techniczne. Według założeń, nowy pojazd miał być zdecydowanie cięższy od Shermana. Pojawiały się nawet sugestie opracowania nowej wieży dla cały czas ulepszanego Shermana, w której zainstalowano by armatę kalibru 90 mm. Koncepcja ta wywodziła się z prac nad niszczycielem czołgów M36 Jackson. Wielu przeciwników opracowania nowego czołgu uważało również, że po prostu nie opłaca się opracowywać kolejne konstrukcji, skoro i tak miały powstać niszczyciele czołgów z armatą kalibru 90 mm.

Po drugiej stronie dyskusji stało Army Ordnance oraz dowódcy i żołnierze na froncie, którzy żądali wprowadzenia do uzbrojenia nowych, lepiej opancerzonych i lepiej uzbrojonych czołgów, bez względu na koszty logistyczne. Wiadomo było bowiem, że w Wielkiej Brytanii w oparciu o 17-funtową armatę przeciwpancerną kalibru 76,2 mm (skuteczniejszą od jej amerykańskiego odpowiednika) opracowywane są nowe, lepiej opancerzone czołgi szybkie (średnie) – którymi ostatecznie były A30 Challenger, A34 Comet i A41 Centurion. Walczący na froncie żołnierze spodziewali się również wzrostu liczby nowych, znacznie lepszych niemieckich czołgów, zwłaszcza PzKpfw V Panther. Army Ordnance rekomendowało pilne rozpoczęcie produkcji czołgów wywodzących się z T25 i T26, a potrzeby operacyjne określano na minimum 500 egzemplarzy każdego z tych pojazdów (chociaż nie za każdym razem wskazywano na potrzebę uzbrojenia tych czołgów w armaty kalibru 90 mm, wręcz przeciwnie, często sugerowano uzbrojenie ich w nowe wersje armat kalibru 75 i 76 mm, aby ułatwić logistykę amunicji).

T20
T20

Czołg średni, który stał się czołgiem ciężkim

W toku prób prototypów T25 i T26 zdecydowano na dalsze rozwijanie czołgu T26, jako bardziej perspektywicznego i sprawiającego mniej problemów z układem napędowym i przekładnią. Na początku 1944 roku wyprodukowano krótką serię czołgów T26E1, które poddano intensywnym testom. Ich przebieg był zadowalający, chociaż zauważono liczne drobne wady, które systematycznie naprawiano. Brak zgody co do potrzeby wprowadzenia nowego czołgu do produkcji seryjnej sprawił jednak, że mimo udanych testów, nie pojawiło się zamówienie na produkcję seryjną. W połowie 1944 roku zmieniono klasyfikację T26 na czołg ciężki, co miało pomóc w wprowadzeniu go do produkcji seryjnej oraz miało mieć znaczenie propagandowe. Jednak dopiero w listopadzie 1944 roku rozpoczęto ograniczoną produkcję pojazdów oznaczonych jako T26E3 (później M26 Pershing).

Sytuacja uległa diametralnej zmianie w grudniu 1944 roku wraz z niemiecką ofensywą w Ardenach. Niemieckie oddziały pancerne składające się w dużej części z nowszych i cięższych czołgów PzKpfw Ausf. E Tiger, PzKpfw V Panther oraz PzKpfw VIB Tiger II (Königstiger) dosłownie przetoczyły się przez amerykańskie oddziały zadając im potężne straty. Obecne w coraz większych ilościach czołgi M4 Sherman z armatami kalibru 76 mm (M4A1(76)W, M4A2(76)W, M4A3(76)W oraz M4A3E8) nie miały szans w bezpośredniej konfrontacji z tak dużą ilością ciężko opancerzonych niemieckich czołgów.

M4A3E8 Sherman i M26 Pershing
M4A3E8 Sherman i M26 Pershing

W tej sytuacji, dowództwo amerykańskiej armii wyraziło 22 grudnia 1944 roku zgodę na pilne wysłanie do Europy partii 20 czołgów czołgów T26E3 (zmodyfikowane T26E1, w których wprowadzono poprawki w oparciu o wyniki prób). W styczniu wyładowano je w Antwerpii, a w lutym były gotowe do wykorzystania na froncie. Wraz z nimi, do Europy przybyła specjalna grupa o kryptonimie Zebra, której celem była bieżąca i szybka pomoc w rozwiązywaniu problemów z nowymi czołgami. Do 8 maja 1945 roku do Europy dotarło łącznie 310 czołgów T26E3, z których około 200 weszło do służby.

Pierwsze operacyjne wykorzystanie nowych czołgów miało miejsce 25 lutego niedaleko rzeki Roer. Następnego dnia niedaleko Elsdorf T26E3 o nazwie własnej Fireball podczas przejeżdżania przez blokadę drogową został zniszczony w zasadzce przez niemieckie Tygrysa strzelającego z dystansu około 90 m. Amerykański czołg został trafiony 3 razy, a pociski uszkodziły wieżę zabijając część załogi oraz lufę. Chociaż pojazd został wyeliminowany z walki, udało się go naprawić i przywrócić do służby już 7 marca. Niemiecki czołg został natomiast porzucony po tym jak w trakcie odwrotu ugrzązł w gruzie. W kolejnych dniach inny T26E3 zniszczył Tygrysa i dwa PzKpfw IV na dystansie 820 m.

Najbardziej znany pojedynek pancerny z udziałem pierwszych Pershingów miał miejsce 6 marca w Kolonii. W trakcie walk w mieście, niemiecki PzKpfw V Panther zablokował jedną z ulic i zniszczył Shermana. Załoga T26E3 znajdującego się ulicę obok dostała rozkaz zniszczenia Panthery. Po wjechaniu na skrzyżowanie, amerykański czołg oddał trzy strzały (z których dwa przeszły na wylot), niszcząc wrogi czołgi. Moment ewakuacji załogi niemieckiego czołgu został nagrany przez jednego z żołnierzy amerykańskich.

Kolejnym istotnym wydarzeniem był udział kilku T26E3 (klasyfikowanych już jako M26) w bitwie o most Remagen w dniach 7-8 marca 1945 roku. Ich obecność podczas walk znacznie przyczyniła się do zdobycia tego kluczowego dla dalszej ofensywy w głąb Niemiec mostu. W kwietniu w walkach uczestniczył również T26E4 Super Pershing, uzbrojony w nową armatę z dłuższą lufą, dzięki której przebijalność była zdecydowanie wyższa niż w przypadku seryjnych M26. Ponadto czołg posiadał zamontowany już w Europie dodatkowy pancerz przedni oraz tylny wieży (dla skompensowania wagi przedniego pancerza). Pojazd w trakcie trzech starć zniszczył kilka niemieckich czołgów. W niektórych publikacjach można spotkać informację, że jednym z nich był PzKpfw VIB Tiger II (Königstiger), ale nie ma na to żadnego potwierdzenia.

T26E4 Super Pershing
T26E4 Super Pershing

Gdy walki w Europie dobiegły końca, amerykańska armia przerzuciła 12 M26 Pershing na Okinawę, ale gotowość bojową uzyskały one dopiero 4 sierpnia, gdy walki na wyspie dobiegły końca. W kolejnych miesiącach produkowane już na większą skalę Pershingi zasiliły amerykańskie jednostki pancerne głównie w Europie. Do października 1945 roku wyprodukowano 2202 Pershingi w kilku wersjach. Z czasem część z nich wycofano jednak ze służby i zmagazynowano.

Czołg ciężki, który stał się czołgiem średnim

Po wojnie M26 Pershing został ponownie przeklasyfikowany jako czołg średni, aby zrobić miejsce dla znacznie cięższych czołgów, które wówczas opracowywano, a które miały być uzbrojone w zdecydowanie potężniejsze działa większego kalibru. W tym samym czasie nie prowadzono większych prac modernizacyjnych na posiadanych czołgach, jednak sytuacja uległa wraz z rozpoczęciem walk w Korei.

M26 Pershing w trakcie walk w Korei w latach 50.
M26 Pershing w trakcie walk w Korei w latach 50.

W toku działań w Korei, Amerykanie zostali zmuszeni do szybkiego przerzucenia w tej rejon czołgów z różnych baz w Japonii oraz na Pacyfiku. Wysłane pośpiesznie czołgi M24 Chaffee oraz M4A3 Sherman okazały się niewystarczające aby skutecznie przeciwdziałać zmasowanym atakom północnokoreańskich czołgów T-34-85. W związku z tym podjęto decyzję o pilnym wysłaniu do Korei Pershingów. W pierwszej kolejności uruchomiono zmagazynowane w Tokio trzy czołgi, jednak ich kariera była krótka z powodu problemów technicznych. W kolejnych tygodniach zebrano z magazynów i baz w USA kolejne Pershingi, które pilnie wysłano do Azji. Co ciekawe, część z nich była wcześniej wykorzystywana w formie pomników, bądź jednostek pokazowych, a nie bojowych. W związku z tym wymagały remontów i uzupełnienia wyposażenia.

W Korei M26 Pershing pokazały swoje możliwości skutecznie zwalczając północnokoreańskie czołgi. Z czasem Pershingi zastąpiono opracowanymi w oparciu o nie czołgami M46 Patton. Dodatkowo część Pershingów zmodernizowano do standardu podobnego do M46 a pozostałe przenoszono do rezerwy. Wycofywane z jednostek liniowych Pershingi trafiały do magazynów mobilizacyjnych, w których ostatecznie usunięto je w 1969 roku. W latach 50. wraz z wprowadzeniem do eksploatacji czołgów M46 i M47 Patton, wycofywane Pershingi przekazywano sojusznikom – Francji, Włochom i Belgii. Kraje te wykorzystywały otrzymane czołgi do połowy lat 60. kiedy zastąpiono je nowymi własnymi czołgami lub importowanymi z USA Pattonami.

M26 Pershing w trakcie walk w Korei w latach 50.
M26 Pershing w trakcie walk w Korei w latach 50.

Podsumowanie

M26 Pershing był najnowocześniejszym amerykańskim czołgiem opracowanym i wykorzystywanym podczas II wojny światowej. Gdyby nie niechęć części wojskowych, ich produkcja ruszyłaby zapewne wcześniej i już pod koniec 1945 roku w Europie byłoby kilkaset czołgów tego typu. Nie zmieniłoby to znacząco przebiegu walk, ale na pewno wpłynęłoby na opinię o amerykańskich czołgach, bowiem starcia w Ardenach utrwaliły przekonanie o wyższości niemieckich czołgów nad amerykańskimi. Należy jednak pamiętać, że w walkach tych uczestniczyły czołgi bardzo różniące się od siebie, ponieważ Shermany nie były nigdy projektowane do zwalczania czołgów, tak jak miało to miejsce w przypadku niemieckiej Panthery. Dodatkowo Niemcy postawili na ofensywę pancerną, co było zaskoczeniem dla Aliantów.

Doświadczenia z eksploatacji Pershingów pod koniec wojny oraz w Korei wpłynęły na dalsze projekty amerykańskich czołgów średnich, które doprowadziły do powstania pierwszej generacji czołgów podstawowych – M48 Patton i M60 (Patton). Ze względu na to, że czołgi M46, M47, M48 i M60 były kolejnymi wersjami rozwojowymi i opracowywano je z uwzględnieniem nie tylko doświadczeń, ale też komponentów poprzednich modeli, można śmiało powiedzieć, że duch Pershinga przetrwał w amerykańskiej armii aż do pojawienia się czołgów M1 Abrams (tak samo jak można powiedzieć, że duch T-44 pozostał w radzieckiej armii aż do pojawienia się T-64 i T-72).

M26 Pershing swoimi rozmiarami przypominał czołg ciężki
M26 Pershing swoimi rozmiarami przypominał czołg ciężki

Pershing był udaną konstrukcją, ale nie pozbawioną wad. Chociaż był zdecydowanie lepiej opancerzony i uzbrojony od Shermanów, jego boczny pancerz dalej był bardzo słaby. W związku z tym czołgi te były wrażliwe na boczny ostrzał. Przedni pancerz przez obecność karabinu maszynowego również był słabszy, dlatego w następcach tych czołgów z niego zrezygnowano. Pod wieloma względami M26 był odpowiednikiem niemieckiego Tygrysa, jednak był od niego zdecydowanie bardziej mobilny.

Dane taktyczno-techniczne

M26 Pershing miał 8,6 m długości i masę 42 ton. Napęd stanowił ośmiocylindrowy silnik Ford GAF o mocy 500 KM zapewniający prędkość maksymalną 48 km/h oraz zasięg 160 km. Pancerz miał grubość 102 mm z przodu i 50-75 mm z boku. Uzbrojenie składało się z armaty M3 kalibru 90 mm z zapasem 70 pocisków oraz 2 karabinów maszynowych kalibru 7,62 mm i jednego kalibru 12,7 mm. Załoga składała się z 5 żołnierzy. Koszt jednego czołgu wynosił 83 273 dolary (współcześnie około 1,24 mln dolarów).

Armata M3 w zależności od użytej amunicji mogła przebić pancerz o grubości ponad 130 mm ustawiony pod kątem prostym. Przy zastosowaniu nowocześniejszej (powojennej) amunicji przebijalność wzrastała do nawet  246 mm. Armata T15 stosowana w Super Pershingach mogła przebić pancerz Tygrysa Królewskiego nawet z dystansu ponad 1 km, a Panthery z ponad 2 km.

M46 Patton
M46 Patton

W toku prób i eksploatacji opracowano kilka wersji specjalnych czołgu, produkowanych w niewielkich ilościach. Były to m.in.:

  • T26E1 – seria przedprodukcyjna (10 egzemplarzy),
  • T26E2 – z haubicą kalibru 105 mm (185 egzemplarzy),
  • T26E3 – właściwa wersja produkowana jako M26 Pershing,
  • T26E4 – Super Pershing z potężniejszą armatą T15 i dodatkowym opancerzeniem (25 egzemplarzy),
  • T26E5 – dopancerzona wersja T26E3 (27 egzemplarzy),
  • M26A1 – oznaczenie seryjnych M26 zmodernizowanych przez instalację nowej armaty M3A1, będących uboższą wersją M46 Patton.
Wspieraj SmartAge.pl na Patronite
Udostępnij.