W ramach przedbiegu wydaje się stosowne, aby przedstawić czytelnikowi zarys przeszłych doświadczeń, które – przynajmniej w moim własnym mniemaniu – dają mi kartę do wypowiadania się na pewne tematy. Do czasu lata 2011 moje życie toczyło się trybem podręcznikowym, z pięknie ukończonym liceum, studiami w Poznaniu i chłopakiem z sąsiedniej wsi. Moja decyzja o zmianie scenariusza była głównie umotywowana nudą, ale również nie do końca uświadomionym poczuciem niedopasowania do konwenansów wielkopolskiego miasteczka.

Dziesiątego lipca na terenie Poznańskiej Ławicy po raz pierwszy w życiu wsiadłam na pokład samolotu. Celem podróży był Pekin, z przesiadką w Monachium. Na przedmieściach stolicy Chin czekała na mnie posada nauczycielki angielskiego w ramach letniego programu nauki języka dla dzieci. Jedynym punktem odniesienia był numer telefonu do chłopaka, który miał mnie spotkać na lotnisku i zaprowadzić do mieszkania.  Nie wiedziałam wówczas, że dwumiesięczny w założeniu wyjazd zaowocuje przeprowadzką do Chin na stałe, i dzieleniem czasu pomiędzy Pekin oraz Polskę przez kilkanaście miesięcy. Nic również nie zapowiadało karuzeli miejsc, które nazywałam domem już po opuszczeniu Azji. W Hamburgu uczyłam się niemieckiego i pracowałam w branży Internetowej. Studia magisterskie wygnały mnie na północ Francji. Drugi semestr planowałam spędzić we Włoszech, ale w wyniku jakiegoś zamieszania z papierami wylądowałam w deszczowej Irlandii.

Widok z tarasu na CBD (Central Business Disctrict) w Pekinie

Widok z tarasu na CBD (Central Business Disctrict) w Pekinie

Nie wiem dlaczego, ale nie lubię być określana jako podróżnik, ani tym bardziej jako turysta. Nie jest to absolutnie spowodowane negatywnymi odczuciami  w kierunku osób praktykujących tego rodzaju aktywności; niemniej jednak chciałabym wierzyć, że dłuższy pobyt w opisywanych przeze mnie miejscach pozwala na przybranie nieco szerszej i bardziej dogłębnej perspektywy.  W moich wpisach nie będę opisywać miejsc wartych zobaczenia, polecać restauracji i najlepszych kremów na insekty. Chciałabym się skupić na dzieleniu opowieści – doświadczeń i obserwacji, moich i zasłyszanych, skropionych najprawdopodobniej dużą dawką subiektywizmu. Na tematy, ogólnie przyjmując, wszelkie.  Różnic i podobieństw, zwyczajów i dziwactw, związanych z życiem, pracą, studiowaniem za granicą, byciem Polką na emigracji i włóczęgą w Polsce.  Jest to wiedza bardziej raczej barowa niż muzeowa, oczywiście nie ujmując tej drugiej.

Średniowieczna Brama Marsa w Reims, francuskiej stolicy szampana. (fot. F. Weichsel)

Średniowieczna Brama Marsa w Reims, francuskiej stolicy szampana. (fot. F. Weichsel)

SmartAge.pl to portal dla ludzi ciekawych świata i właśnie do takowych chcę adresować swoje wpisy. Moim założeniem numer jeden przy komponowaniu wpisów będzie właśnie owe kryterium ciekawości. Trochę samochwalnie oceniam, że wiele moich doświadczeń doskonale je spełnia. Niemniej jednak – wszelkiego rodzaju krytyka i polemika są jak najmilej widziane. Już niedługo pojawi się mój pierwszy wpis, także Do usłyszenia!

Podziel się.

O autorze

Klaudia Brudło

Wielkopolanka z urodzenia, włóczęga z wyboru. Absolwentka uczelni w Polsce, Francji i Irlandii. Trzymam rękę na pulsie, jeżeli chodzi o publicystkę. W sferze moich zainteresowań znajdują się również szeroko pojęte sprawy międzynarodowe.