W sercu największego amerykańskiego parku narodowego, Wrangell-St. Elias na Alasce, stoją samotne, rozpadające się czerwone budynki. To Kennecott Mines,pozostałości dawnej osady górniczej i kompleksu 5 kopalń miedzy, które wykorzystywano bardzo intensywnie na początku XX wieku. Szybkie wydobycie surowców sprawiło jednak, że w latach 30. kopalnie zamknięty z powodu wyczerpania złóż. Kompleks częściowo rozebrano i pozostawiono własnemu losowi, dzięki czemu współcześnie stał się on lokalną atrakcją turystyczną, przypominającą o dawnym znaczeniu tego regionu.
Geneza
Zakupiona od Rosji w 1867 roku za zaledwie 7,2 mln dolarów Alaska, przez dekady była postrzegana jako bezużyteczna, zamarznięta kraina. Wszystko zmieniła Gorączka Złota nad Klondike w 1896 roku. Chociaż ogarnęła ona głównie Kanadę, to właśnie Alaska stała się bramą dla dziesiątek tysięcy poszukiwaczy. Ta masowa migracja udowodniła dwie rzeczy: po pierwsze, że północne góry kryją niewyobrażalne bogactwa, a po drugie, ich wydobycie wymaga pokonania ekstremalnych barier logistycznych.

Historia Kennecott rozpoczęła się latem 1900 roku. Dwóch poszukiwaczy, Clarence K. Warner i „Tarantula” Jack Smith, przemierzało tereny wzdłuż lodowca Kennicott (nazwanego na cześć przyrodnika Roberta Kennicotta). Ich uwagę przykuła nietypowa, jaskrawozielona plama wysoko na zboczu góry Bonanza Peak. Początkowo sądzili, że to trawa, jednak po bliższym zbadaniu odkryli, że to malachit – wskazujący na obecność miedzi. To, co znaleźli pod warstwą zwietrzeliny, przerosło ich najśmielsze oczekiwania. Nie była to zwykła ruda miedzi, ale niemal czysty chalkozyn. Złoża te zawierały około 70% czystej miedzi, podczas gdy większość kopalń na świecie w tamtym czasie uznawała rudę o zawartości 5% za komercyjnie opłacalną. Poszukiwacze natychmiast zgłosili roszczenia, nazywając główne złoża „Bonanza” i „Jumbo”. Wieść o „górze czystej miedzi” szybko rozeszła się po terytorium.
Odkrywcy, jak wielu przed nimi, nie dysponowali jednak kapitałem niezbędnym do rozpoczęcia wydobycia na taką skalę w tak odległym miejscu. Złoża znajdowały się ponad 300 km od najbliższego portu, w sercu niedostępnych gór. W związku z tym zaczęli poszukiwania inwestorów, którzy pomogliby w eksploatacji złóż. W toku poszukiwań natrafili na inżyniera górnictwa z Harvardu, Stephena Bircha. Birch dostrzegł potencjał złóż, równocześnie zdając sobie sprawę z tego, że nie jest to kolejna mała kopalnia, ale złoże, które może zdominować światowy rynek. W 1901 roku zabezpieczył opcje na kluczowe działki, jednak sam również potrzebował potężnego wsparcia finansowego.
W związku z tym, Birch rozpoczął poszukiwania inwestorów strategicznych, zdolnych sfinansować najdroższy element przedsięwzięcia: kolej. Po kilku nieudanych próbach, w 1906 roku udało mu się zainteresować najpotężniejszych graczy epoki. Zwrócił się do rodziny Guggenheimów – Daniela i Simona Guggenheimów, którzy byli już gigantami w branży wydobywczej i hutniczej (kontrolowali American Smelting and Refining Company). Guggenheimowie wysłali na miejsce własnego geologa, który potwierdził raporty Bircha o niespotykanej jakości rudy. Dostrzegając historyczną szansę, Guggenheimowie postanowili wejść w projekt, ale potrzebowali partnera ze świata finansjery, zdolnego zapewnić niemal nieograniczony kapitał na budowę infrastruktury. Tym partnerem stał się dom bankowy J.P. Morgan & Co.

W ten sposób narodził się potężny „Alaska Syndicate”, znany również jako Syndykat Guggenheima-Morgana. Była to grupa finansowa, która przeznaczyła początkowo ponad 30 mln dolarów (współcześnie około 1,08 mld dolarów) na uruchomienie projektu. Ich plan był prosty: Stephen Birch miał zarządzać operacjami na miejscu, a Syndykat miał sfinansować budowę kolei łączącej kopalnie z portami na wybrzeżu, a także budowę miasta górniczego oraz zakładu przetwórczego. Tak powstała Kennecott Mines Company (nazwa była wynikiem błędu w pisowni nazwiska przyrodnika Kennicotta, który jednak utrwalił się w dokumentach korporacyjnych).
Powstanie infrastruktury i kompleksu
Największym wyzwaniem nie było samo wydobycie, ale transport rudy do wybrzeża. Zdecydowano o budowie linii kolejowej Copper River and Northwestern Railway (CR&NW), która miała połączyć kopalnie z portem w Cordovie, którego budowę zainicjowano 26 marca 1906 roku. Dystans wynosił około 315 km i był to jeden z najtrudniejszych terenów na świecie do prowadzenia prac inżynieryjnych. Trasę wytyczył inżynier Michael James Heney, który musiał zmierzyć się z barierami uznawanymi za niemożliwe do pokonania. Trasa biegła przez wąskie kaniony, niestabilne zbocza górskie i, co najgorsze, aktywne lodowce.
Prace budowlane rozpoczęły się w 1907 roku i były logistycznym wyzwaniem. Robotnicy pracowali w ekstremalnych warunkach, przy temperaturach spadających zimą do -40°C. Latem zmagali się z rojami komarów i niestabilnym gruntem. Cały sprzęt – od lokomotyw po stalowe przęsła mostów – musiał być transportowany statkami do Cordovy, a następnie mozolnie przewożony w głąb lądu. Symbolicznym i najtrudniejszym punktem budowy była przeprawa przez szeroką rzekę Copper River, w miejscu, gdzie niemal stykają się czoła dwóch potężnych lodowców: Childs Glacier i Miles Glacier. Rzeka w tym miejscu była nieprzewidywalna. Zimą zamarzała, ale wiosną niosła ze sobą olbrzymie kry i fragmenty lodowców. Heney i jego główny inżynier Erastus Corning Hawkins zaprojektowali monumentalną, stalową konstrukcję kratownicową o długości 470 m, wspartą na masywnych betonowych filarach.

Budowa mostu Miles Glacier Bridge, który szybko zyskał miano „Million Dollar Bridge” (pol. Mostu za milion dolarów), trwała od 1909 do 1910 roku. Pracowano przez całą dobę, w ekstremalnych warunkach, ścigając się z nadchodzącą wiosenną odwilżą. Koszt budowy mostu wyniósł ostatecznie 1,4 mln dolarów – astronomiczną sumę jak na tamte czasy, stanowiącą znaczną część całkowitego budżetu kolei (23 mln dolarów).
Budowa CR&NW nie była tylko walką z naturą, ale także brutalną walką polityczną i biznesową. Syndykat Guggenheima-Morgana był oskarżany przez opinię publiczną i konkurentów o próbę stworzenia całkowitego monopolu na zasoby naturalne Alaski. Kontrowersje te stały się częścią ogólnokrajowej debaty w USA na temat ochrony przyrody i roli wielkiego kapitału. Sprawa ta była kluczowym elementem tzw. afery Ballingera-Pinchota za prezydentury Williama Tafta, gdzie Gifford Pinchot (szef Służby Leśnej) oskarżył Sekretarza Spraw Wewnętrznych Richarda Ballingera o faworyzowanie Syndykatu w dostępie do złóż węgla na Alasce, niezbędnych do zasilania kolei i hut. Mimo politycznej burzy, potęga finansowa Syndykatu przeważyła. Kiedy 28 marca 1911 roku pierwszy pociąg załadowany rudą miedzi wyruszył z Kennecott do Cordovy, Syndykat miał już pełną kontrolę nad regionem, posiadając kopalnie, kolej i port.
Kennecott Mines
Gdy kolej została ukończona, w Kennecott ruszyła machina wydobywcza na niewyobrażalną dotąd skalę. Zbudowano pięć głównych kopalń: Bonanza i Jumbo (położone najwyżej), a także Mother Lode, Erie i Glacier. Początkowo ruda była tak bogata, że wydobywano ją niemal jak w kamieniołomie, wybierając czysty chalkozyn ręcznie. Pracownicy byli wynagradzani premią za każdą taczkę rudy o zawartości powyżej 50% miedzi. Rudę transportowano z kopalń, położonych wysoko na zboczach gór, za pomocą skomplikowanego systemu kolei linowych. Najdłuższy z nich, z kopalni Bonanza, miał ponad 4800 m długości.
Sercem operacji był potężny, 14-piętrowy budynek młyna (zakładu wzbogacania), zbudowany na stromym zboczu, aby maksymalnie wykorzystać grawitację w procesie przetwarzania. Ruda była kruszona, sortowana (często ręcznie przez pracowników), a następnie wzbogacana. W późniejszych latach, gdy bogate złoża zaczęły się wyczerpywać, Kennecott stało się pionierem w implementacji procesu ługowania amoniakalnego. Pozwalało to odzyskiwać miedź z niższej jakości rudy i odpadów, co maksymalizowało zyski i wydłużyło żywotność kopalni.
Kennecott było klasycznym „company town” – miastem w całości należącym do korporacji i przez nią zarządzanym. W szczytowym okresie, w latach 20. XX wieku, mieszkało tam i pracowało około 500-600 osób. Życie w Kennecott było surowo regulowane. Obowiązywała ścisła segregacja społeczna: kadra zarządzająca, inżynierowie i ich rodziny mieszkali w wygodnych, prywatnych domach z bieżącą wodą i elektrycznością. Z kolei robotnicy, głównie imigranci ze Skandynawii i Europy Wschodniej, mieszkali w dużych, wieloosobowych barakach. Korporacja zapewniała wszystko: szpital (uchodzący za jeden z najlepszych na Alasce), szkołę dla dzieci kadry, olbrzymi dom towarowy (w którym płacono firmową walutą lub kredytem potrącanym z pensji), a także centrum rekreacyjne z salą taneczną, kinem i kręgielnią.
Jednocześnie Kennecott było miastem „suchym”. Obowiązywała ścisła prohibicja i zakaz hazardu. Spragnieni tego typu rozrywek górnicy musieli szukać w pobliskim, oddalonym o 8 km miasteczku McCarthy, które wyrosło jako nieoficjalne „zaplecze” Kennecott i słynęło z barów, domów publicznych i saloonów. Relacja między korporacyjnym Kennecott a znacznie swobodniejszym McCarthy była symbiotyczna, choć nieoficjalna. Życie w Kennecott było dyktowane przez gwizdek fabryczny i rozkład jazdy pociągów CR&NW, które były jedynym łącznikiem ze światem zewnętrznym.

Zyski generowane przez Kennecott były olbrzymie. Aby zarządzać tym bogactwem i rozszerzać działalność, Syndykat Alaski w 1915 roku utworzył publiczną spółkę Kennecott Copper Corporation. Gigantyczne dywidendy płynące z wydobycia miedzi posłużyły do sfinansowania ekspansji Kennecott na cały świat. Korporacja wykupiła udziały w innych wielkich kopalniach, w tym w gigantycznej kopalni odkrywkowej Bingham Canyon Mine w Utah (która z czasem stała się głównym aktywem firmy), a także w kopalniach w Chile (jak El Teniente), Arizonie i Nevadzie.
W ciągu 27 lat działalności (od 1911 do 1938 roku), kopalnie Kennecott na Alasce wydobyły ponad 4,6 mln ton rudy, z której pozyskano 536 600 ton miedzi oraz znaczące ilości srebra. Przyniosło to zysk netto szacowany na ponad 200 mln dolarów (równowartość około 3 mld dolarów współcześnie). Szczyt produkcji wydobycia miał miejsce w 1916 roku, kiedy wytworzono surowce warte 32,4 mln dolarów (współcześnie około 955 mln dolarów).
Wyczerpanie złóż
Żadne, nawet najbogatsze złoże, nie jest wieczne. Już w 1925 roku geolodzy Kennecott zdawali sobie sprawę, że najważniejsze żyły chalkozynu są na wyczerpaniu. Rentowność utrzymywano dzięki przejściu na rudę o niższej zawartości miedzi i dzięki nowym technologiom (jak wspomniane ługowanie amoniakalne). Ostateczny cios zadał jednak Wielki Kryzys z 1929 roku. Globalne załamanie gospodarcze spowodowało drastyczny spadek popytu na surowce przemysłowe. Cena miedzi spadła z około 18 centów za funt w 1929 roku do zaledwie 5 centów za funt w 1932 roku.

Operacja na Alasce, obciążona gigantycznymi kosztami logistycznymi (utrzymanie 315 km kolei w warunkach arktycznych czy też ogrzewanie całego miasta), przestała być rentowna. Korporacja zaczęła ograniczać produkcję i zwalniać pracowników. W kolejnych latach zdano sobie sprawę z tego, że nadchodzi koniec lukratywnego biznesu. W 1929 roku zamknięto kopalnię Glacier, następnie Mother Lode, którą zamknięto pod koniec lipca 1938 roku, a we wrześniu tego roku zamknięto ostatnie trzy – Erie, Jumbo i Bonanza.
Tym samym Kennecott Copper Corporation ogłosiła całkowite zamknięcie operacji na Alasce. Był to koniec pewnej epoki. Firma dała pracownikom minimalne wypowiedzenie. Rozpoczęła się pośpieszna ewakuacja. Wielu pracowników, zdając sobie sprawę, że odjeżdżają na zawsze, mogło zabrać tylko to, co zmieściło się w ich walizkach.
10 listopada 1938 roku z Kennecott odjechał ostatni pociąg. Wiózł ostatnich mieszkańców, trochę sprzętu i symboliczną ostatnią partię rudy. Kiedy pociąg opuścił dolinę, korporacja dosłownie „zgasiła światło”. Zakład przetwórczy, kopalnie, domy, szpital – wszystko zostało pozostawione tak, jak stało. Maszyny, meble, dokumenty, a nawet osobiste rzeczy mieszkańców zostały porzucone, ponieważ ich transport uznano za nieopłacalny. Kennecott z tętniącego życiem ośrodka przemysłowego w jednej chwili stało się miastem-duchów. Wkrótce potem tory kolejowe CR&NW zostały w znacznej części rozebrane. Nie oznaczało to jednak, że Kennecott całkowicie opustoszało. Ze względu na bliskość McCarthy, w mieście pozostało kilka osób, które doglądały opuszczonych zabudowań aż do 1952 roku.

Kennecott współcześnie
Pozostawione własnemu losowi Kennecott niszczało, poddawane surowym warunkom klimatycznym Alaski i stopniowej rozbiórce, prowadzonej przez mieszkańców okolicznych miejscowości. Stało się zapomnianą ruiną, odwiedzaną jedynie przez nielicznych poszukiwaczy przygód. Sytuacja zaczęła się zmieniać w latach 70., wraz ze wzrostem świadomości historycznej. W 1980 roku prezydent Jimmy Carter podpisał ustawę Alaska National Interest Lands Conservation Act (ANILCA), tworząc gigantyczny Park Narodowy Wrangell-St. Elias, który objął tereny dawnej kopalni. W 1986 roku Kennecott (albo raczej to co z niego zostało) uznano za Narodowy Zabytek Historyczny (National Historic Landmark).
Przełom nastąpił w 1998 roku, kiedy National Park Service (NPS) nabyło większość kluczowych budynków i terenów w Kennecott. Rozpoczął się żmudny i niezwykle kosztowny proces stabilizacji i konserwacji drewnianych konstrukcji, w szczególności charakterystycznego, 14-piętrowego młyna. Celem NPS nie jest pełna rekonstrukcja, ale „utrzymanie w stanie stabilnej ruiny”, pozwalające odwiedzającym zobaczyć autentyczne pozostałości po erze przemysłowej.
Dziś Kennecott jest jedną z największych atrakcji turystycznych Alaski, choć dotarcie tam wciąż pozostaje wyzwaniem. Do pobliskiego McCarthy prowadzi droga McCarthy Road, zbudowana w dużej mierze na dawnym nasypie kolejowym CR&NW. Jest to w większości droga szutrowa, a podróż nią sama w sobie jest przygodą. Obok miasta znajduje się również niewielkie lotnisko. Z McCarthy turyści muszą przejść pieszym mostem przez rzekę Kennicott, aby dotrzeć do ruin.

Odwiedzający mogą zwiedzać miasto, a także, w ramach wycieczek z przewodnikiem, wnętrza monumentalnego młyna, który zachował wiele oryginalnych maszyn i urządzeń. Widok potężnych czerwonych budynków, kontrastujących z bielą i błękitem otaczających lodowców (jak Root Glacier, po którym można spacerować) oraz zielenią gór Wrangell, jest niezapomnianym widokiem. Warto również dodać, że most Miles Glacier Bridge został z czasem przekształcony w tradycyjny most drogowy. Fragment torów na północ od niego zamieniono natomiast w lądowisko Childs Glacier Airstrip.
Podsumowanie
Przez długi czas Kennecott Mines była największym kompleksem kopalni miedzi na świecie. Bardzo intensywna eksploatacja sprawiła jednak, że złoże wyczerpano i w latach 30. XX wieku kompleks opustoszał i już nigdy nie odzyskał dawnej świetności. Dzisiaj pozostają po nim nieliczne ruiny dawnych zabudowań, które przekształcono w atrakcję turystyczną. Przypomina ona o przemysłowej historii Alaski oraz eksploatacji tamtejszy złóż naturalnych niezależnie od trudnych warunków i oddalenia od dużych miast.
Dawna kolej CR&NW, która łączyła kompleks z wybrzeżem również w znacznej mierze przestała istnieć. Tory rozebrano, większość mostów zlikwidowano lub pozostawiono własnemu losowi, a część trasy zamieniono na zwykłe drogi. Przeglądając mapy Alaski wyraźnie widać jednak gdzie przechodziła ta ważna trasa kolejowa.
Źródło zdjęć: Depositphotos.com
Subskrybuj nasz newsletter!
Co tydzień, w naszym newsletterze, czeka na Ciebie podsumowanie najciekawszych artykułów, które opublikowaliśmy na SmartAge.pl. Czasem dorzucimy też coś ekstra, ale spokojnie, nie będziemy zasypywać Twojej skrzynki zbyt wieloma wiadomościami.









