Film Karbala Krzysztofa Łukaszewicza opowiada historię polskich i bułgarskich żołnierzy, którzy w kwietniu 2004 roku przez trzy dni bronili siedzimy władz w Karbali. Budynek nazywany był City Hall. Bitwa ta przeszła do historii jako największe starcie polskich żołnierzy od czasów II wojny światowej.

Trudne zadanie

W ostatnich latach polska kinematografia przeżywa całkiem dobre lata, a na ekrany kin trafiło sporo dobrych filmów. Gdy pojawiły się pierwsze informacje o pracach nad filmem opowiadającym o Bitwie o City Hall, wielu zaczęło się zastanawiać co z tego wyjdzie. Podjęty przez Łukaszewicza temat nie należał do łatwych, ponieważ historia tej bitwy do dnia dzisiejszego jest bardzo tajemnicza.

Oprócz braku informacji, reżyser musiał połączyć oczekiwania widzów (którzy w znacznej większości chcieli zobaczyć wielkie wojenne kino pełne amerykańskiego wręcz patosu) z historią która mimo bohaterstwa walczących żołnierzy nie była aż tak emocjonująca z filmowego punktu widzenia.

Efektem jest bardzo dobry film wojenny, przepełniony realizmem pokazywanych wydarzeń, który w żaden sposób nie umniejsza zasług żołnierzy. Pod względem historycznym, film zawiera jednak liczne uproszczenia, potrzebne do bardziej kinowego przedstawienia wydarzeń, jakie miały miejsce w City Hall.

Karbala (fot. Next-film)

Skuteczna inspiracja

Praktycznie od pierwszych scen widać, że Łukaszewicz postanowił stworzyć połączenie amerykańskich filmów wojennych takich jak np. Helikopter w ogniu, z jak najbardziej realistycznym filmem opowiadającym o życiu żołnierzy bez zbędnego patosu.

Chociaż niektórzy mogą uznać ten zabieg za nie najlepszy (zwłaszcza że ilość podobieństw do Helikoptera w ogniu Ridleya Scotta jest olbrzymia), ale z drugiej strony dlaczego nie wzorować się na klasykach kina, jakim jest wspomniany film?

Najbardziej rzuca się w oczy muzyka, bardzo podobna do tej z Helikoptera w ogniu. Czasami miało się wrażenie, że muzykę skomponował sam Hans Zimmer wspólnie z Lisą Gerald (miłośnicy muzyki filmowej dobrze wiedzą o co chodzi).

Również sceny walk przedstawiono bardzo realistycznie. Nie ma mowy o żołnierzach-rambo którzy sami powstrzymują setki przeciwników. Realizm podtrzymywały nie tylko realistyczne odgłosy walk, ale również bardzo dobre efekty.

Nie wiem czy w filmie wykorzystano grafikę komputerową, ale żadna z scen nawet w najmniejszym stopniu nie wyglądała na sztuczną. Autentyczne uzbrojenie i pojazdy jakie możemy zobaczyć budują znakomity klimat. Do tego dochodzi dbałość o kwestie językowe. Wszystkie postacie posługują się swoimi ojczystymi językami, dzięki czemu film zyskuje na autentyczności.

Karbala (fot. Next-film)

Nieco gorzej wypada gra aktorów. Łukaszewicz oprócz kilku znanych nazwisk w filmie umieścił mniej popularnych aktorów. Plusem jest to, że nie widzimy “ciągle tych samych znanych twarzy”. Z drugiej strony niektóre postacie wypadają nieco drętwo i sztywnie. Najbardziej widoczne jest to w przypadku postaci zagranej przez Bartłomieja Topę, której zabrakło nieco życia. Po aktorze grającym główną rolę i mającym takie doświadczenie filmowe spodziewałbym się nieco bardziej wyrazistej gry. Chociaż może tak miało być, aby pokazać, że mimo trudnej sytuacji w jakiej znaleźli się żołnierze, ich dowódca cały czas jest spokojny i opanowany.

Tym co najbardziej wyróżnia film jest brak moralizowania i budowania realizmu na siłę. Wiele polskich filmów wojennych cierpi na tego typu próby pokazania wojny od tej ludzkiej strony. W Karbali tego nie zobaczymy. Chociaż nie zabrakło scen pokazujących “zacięcie” się żołnierzy (czasami w ogniu walki żołnierze wpadają w szok, którego efektem jest zacięcie i brak kontaktu z światem zewnętrznym) reżyser nie zapomniał o pokazaniu bohaterstwa.

Karbala (fot. Next-film)

Jedyna rzecz której nieco zabrakło mi w Karbali to odrobina “amerykańskiego patosu”. Chociaż w jednej z ostatnich scen możemy zobaczyć wiszącą na maszcie zniszczoną polską flagę, fajnie byłoby zobaczyć ją wcześniej. Niektórzy uważają, że tego typu patos jest sztuczny i kiczowaty, z drugiej strony buduję on pewnego rodzaju dumę.

Film a historia

Najtrudniej ocenić zgodność filmu z historią. Chociaż mimo zbieżności wydarzeń, film Karbala nie miał być wierną opowieścią o Bitwie o City Hall, trudno jest nie ocenić tej kwestii. Reżyser kilkukrotnie musiał nagiąć scenariusz do potrzeb filmu, aby nie znudzić widzów. Pojawiło się więc kilka nowych wątków i wydarzeń, które (przynajmniej według dostępnych informacji) nie miały miejsca.

Karbala (fot. Next-film)

Sam film wypadł dzięki temu całkiem nieźle od strony fabularnej, ale od strony historycznej jest jedynie luźną opowieścią o Bitwie o City Hall, pokazującą przebieg walk nieco bardziej symbolicznie niż wiernie historycznie.

Solidne kino wojenne

Film Karbala jest pierwszym polskim filmem wojennym opowiadającym o współczesnych konfliktach, jaki powstał od czasów Demonów wojny według Goi z 1998 roku. Jest to też chyba jeden z lepszych polskich filmów wojennych, który bardzo dobrze łączy realizm i wierność historyczną z dobrym ciekawym kinem.

Nie jest to jednak film idealny. Zabrakło nieco dopieszczenia niektórych szczegółów. Mimo dbałości o detale, uzbrojenie, sprzęt i plenery, niektóre sceny są nieco za długie, albo lekko nudnawe. Owszem znając historię bitwy o City Hall trzeba sobie zadać pytanie, czy dało się inaczej pokazać to starcie?

Karbala (fot. Next-film)

Czy warto obejrzeć ten film? Jeśli lubicie kino wojenne, albo interesuje was najnowsza historia, to jak najbardziej powinniście zobaczyć ten film. Nie jest to jednak produkcja, na którą można wybrać się z dziewczyną na randkę (chyba, że interesuje się militariami 😉 ). Jednym słowem film Karbala to kawał solidnego kina wojennego. Nieco toporny, pełen strzelania ale zarazem realistyczny i nie wydziwiony jak to bywa w produkcjach zza oceanu.

8.0 Wspaniały

Film Karbala to kawał solidnego kina wojennego. Nieco toporny, pełen strzelania ale zarazem realistyczny i nie wydziwiony jak to bywa w produkcjach zza oceanu.

  • 8
  • Ocena użytkowników (7 głosów) 5.2
Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.