W trakcie I wojny światowej na froncie pojawiły się po raz pierwszy czołg. Chociaż podczas kolejnej wojny światowej to Niemcy przodowali w ich budowie, podczas Wielkiej Wojny pozostawali w tyle za Brytyjczykami i Francuzami. W 1917 roku rozpoczęto jednak w Niemczech budowę największe czołgu I wojny światowej – K-Wagen, o masie 150 ton! Projekt okazał się… totalną porażką.

Historia czołgów K-Wagen jest jedną z bardziej tajemniczych. O ile inne czołgi, które powstały w trakcie I wojny światowej zostały dobrze opisane zarówno w dokumentach jak opracowaniach, oraz dosyć dobrze sfotografowane, tak K-Wagen został uwieczniony zaledwie na kilku zdjęciach, a jego historia jest pełna luk.

K-Wagen w hali produkcyjnej

K-Wagen w hali produkcyjnej

Wielu historyków uważa, że historia pojazdu sięga 31 marca 1917 roku, kiedy to Niemieckie Naczelne Dowództwo złożyło zamówienie na potężny pojazd opancerzony uzbrojony w dwie armaty kalibru 50 mm, 4 karabiny maszynowe i dysponujący pancerzem o grubości od 10 do 30 mm. Zakładano, że masa takiego pojazdu będzie olbrzymia, dlatego w wymaganiach taktyczno-technicznych określono jedynie wymóg modułowej konstrukcji pojazdu, pozwalającej na jego rozebranie w celach transportowych. Każdy z modułów miał ważyć do 30 ton.

Czołg miał służyć zapewne jako ruchoma forteca, zabezpieczająca najważniejsze punkty obrony na froncie. Niektórzy historycy sugerują jednak, że rozważano wykorzystanie czołgu w roli pojazdu ofensywnego. Wydaje się to jednak mało prawdopodobne, ponieważ tak ciężki i duży pojazd byłby za wolny do prowadzenia natarcia.

K-Wagen w hali produkcyjnej

K-Wagen w hali produkcyjnej

28 czerwca 1917 roku, kiedy prace nad pojazdem powoli się rozkręcały, Ministerstwo Wojny złożyło zamówienie na 10 czołgów nazywanych K-Wagen. Budowa pierwszych dwóch prototypów ruszyła jednak dopiero w lipcu 1918 roku. Głównym konstruktorem był prawdopodobnie Joseph Vollmer, odpowiedzialny za zaprojektowanie innych niemieckich czołgów z czasów I wojny światowej. Niektóre źródła wspominają jedna o dwóch kapitanach niemieckiej armii, którzy mieli znacząco przyczynić się do zaprojektowania czołgu.

Niestety pogarszająca się sytuacja na froncie, oraz ogólnie wolny przebieg prac sprawiły, że w październiku 1918 roku zamówienie i cały projekt skasowano. Do tego czasu ukończono w 80-95% oba prototypy. Pozostały one jednak w zakładach Riebe-Kugellager-Werken w Berlinie aż do zakończenia wojny. Po zakończeniu walk oba nieukończone pojazdy zostały zezłomowane. Tym samym ślad po czołgach zaginął. Do dnia dzisiejszego przetrwało jedynie kilka niewyraźnych zdjęć, na których widać olbrzymie czołgi w trakcie budowy.

K-Wagen w hali produkcyjnej

K-Wagen w hali produkcyjnej

Analizując dostępne informacje i zdjęcia historycy zauważyli, że K-Wagen znacząco różnił się od pierwotnych planów. Czołg był większy, miał potężniejsze uzbrojenie składające się z aż 4 armat kalibru 77mm i 7 karabinów maszynowych. Aby obsłużyć takie uzbrojenie, potrzebna była załoga licząca 27 osób.

Według dostępnych danych masa całego pojazdu wynosiła 150 ton. Czołg można było rozłożyć na 4 części – podwozie, kadłub oraz dwie gondole boczne.Napęd stanowiły prawdopodobnie dwa silniki lotnicze Daimlera o mocy 600 KM każdy. Przy dobrych wiatrach K-Wagen mógłby osiągnąć dzięki nim prędkość maksymalną około 7,5 km/h i marszową około 2-4 km/h. Według planów czołg miał 13 m długości, kadłub miał 3 m szerokości, a wraz z gondolami aż 6 m, natomiast wysokość pojazdu wynosiła aż 2,8 m.

A7V - jedyny niemiecki czołg, który wszedł do produkcji i wziął udział w walce - jego efektywność była jednak bardzo mała

A7V – jedyny niemiecki czołg, który wszedł do produkcji i wziął udział w walce – jego efektywność była jednak bardzo mała

Niestety nie wiadomo jak K-Wagen spisywałby się na froncie. Czołgi nigdy nie wyjechały o własnych siłach z fabryki. Można jednak przyjąć, że gdyby jakimś cudem się to udało, ważące 150 ton pojazdy byłyby bardzo powolne i trudne w użyciu, zwłaszcza w trudnych warunkach panujących na froncie. Ich wartość bojowa byłaby więc znikoma. Wiadomo jedynie, że koszt zbudowania jednego egzemplarza K-Wagen wynosił około 600 000 marek.

O tym jak bardzo nieprzydatne są tak ciężkie pojazdy przekonali się nieco później Francuzi, którzy zbudowali olbrzymi, ale lżejszy czołg FCM 2C. Pojazd ten okazał się totalną porażką. W trakcie II wojny światowej w Niemczech ponownie zbudowano “rekordowo ciężkie czołgi”, takiej jak np. Maus, ale również i one okazały się bezużyteczne. Nieco lepiej wypadł amerykański czołg superciężki T28, ale jego wartość bojowa nigdy nie została potwierdzona.