Pierwszego marca miałem przyjemność spotkać się z Jankiem Szymańskim, brązowym medalistą Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi w łyżwiarstwie szybkim w biegu drużynowym. Janek jest pierwszym zimowym medalistą igrzysk pochodzącym z Poznania i zgodził się na wywiad, w którym opowiedział o swojej karierze sportowej i planach na przyszłość.

Jan Szymański - zdobywca brązowego medalu w łyżwiarstwie szybkim w biegu drużynowym na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Soczi (fot. facebook.com/szymanskijan)

Jan Szymański – zdobywca brązowego medalu w łyżwiarstwie szybkim w biegu drużynowym na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Soczi (fot. facebook.com/szymanskijan)

Michał Banach: Na start pytanie o początki Twojej kariery sportowej. Zaczynałeś od jazdy na wrotkach, po czym zdecydowałeś się na łyżwiarstwo szybkie?

Jan Szymański: Moją przygodę ze sportem rozpocząłem od jazdy szybkiej na rolkach. Łyżwiarstwo i rolki są zresztą sportami pokrewnymi, tym bardziej, że rolki są głównym elementem treningowym do jazdy na łyżwach. Do dzisiaj cały czas dużo trenuję i startuję również na rolkach.

Dlaczego zdecydowałeś się zmienić dyscyplinę na łyżwiarstwo szybkie? Był to impuls, czy chęć rozwoju?

Chęć rozwoju ponieważ na rolkach startowałem już na Mistrzostwach Świata, Mistrzostwach Europy, a na Igrzyskach wiedziałem, że mógłbym pojechać tylko w łyżwiarstwie szybkim. Postanowiłem więc od pierwszej klasy liceum – dość późno – spróbować swoich sił na lodzie. Jak widać po paru latach udało mi się pojechać na Igrzyska. Byłem bardzo blisko wyjazdu na Igrzyska w Vancouver, ale nie byłem jeszcze odpowiednio przygotowany.

Niedawno wróciłeś z Soczi, gdzie zdobyłeś brązowy medal. Powiedz jak długo przygotowywałeś się do udziału w igrzyskach?

Do startu na Igrzyskach przygotowywałem się cały sezon. Zaczynałem już w maju, podczas zgrupowania na Majorce, która jest mekką kolarzy. Miałem tam rower i od niego zaczynałem, powoli wchodząc na wyższe obroty. To jest wspaniałe w łyżwiarstwie, że nie ma przepisu na sukces i wyniki. Przygotowania wymagają dobrego połączenia kolarstwa, jazdy na rolkach czy też treningu na siłowni. Jest to bardzo wszechstronny sport

Jak wyglądała atmosfera w wiosce olimpijskiej? W mediach często przedstawiano informacje pokazujące wioskę olimpijską od nie najlepszej strony, pokazując wpadki czy też słynne toalety. Rzeczywiście tak było?

To jak media wykreowały problemy między innymi z toaletami i słabą organizacją, to właśnie było tylko wizją mediów. Organizacja Igrzysk była na bardzo wysokim poziomie, było bardzo wielu wolontariuszy. Nie odczuwaliśmy nawet tego, że było tak dużo ochrony, ponieważ wielu ochroniarzy i policjantów było ubranych po cywilnemu. Jedynie cały czas trzeba było mieć ze sobą akredytację. Do każdego miejsca gdzie chciało się wejść, potrzebny był identyfikator, nawet jak się wychodziło na spacer. Było to trochę męczące na początku, ale później się przyzwyczailiśmy. Nie można było nawet wejść na stołówkę bez akredytacji. Trzeba jednak zrozumieć organizatorów, że bezpieczeństwo jest najważniejsze. Na szczęście nic się nie wydarzyło.

Pod względem organizacyjnym, jeśli chodzi o obiekty czy też treningi to wszystko było dopięte na ostatni guzik, jak w szwajcarskim zegarku. Mieszkaliśmy w apartamentach, każdy z apartamentów miał widok na morze a przy każdym budynku znajdował się basen. Wszystkie te apartamenty były już sprzedane przed rozpoczęciem Igrzysk, ponieważ organizatorzy planują zbudować w okolicy tor formuły F1, a stadion na którym było rozpoczęcie ma być stadionem piłkarskim. Chcą, żeby Soczi zaczęło żyć.

Jaka atmosfera panowała wśród sportowców? W pamięci mamy relacje pokazujące Holendrów i ich reakcję na złoto Zbigniewa Bródki.

To jest bardzo śmieszna sytuacja, ponieważ Holendrzy są przygotowywani do bycia zwycięzcami. Koen Verweij jechał na te Igrzyska z przeświadczeniem, że wróci ze złotym medalem i nic innego go nie interesowało. Warto dodać, że Holendrzy zdobyli dotychczas ponad 100 medali w samym tylko łyżwiarstwie. Mają ogromną ilość sukcesów. To nie jest tak jak u nas, gdzie mamy ogólnie 20 medali na Zimowych Igrzyskach we wszystkich konkurencjach. Znamy się dobrze, często razem występujemy, chociażby na Pucharach Świata, czy też treningach.

Zdobycie brązowego medalu na Igrzyskach sprawiło, że jesteś rozchwytywany, liczne wywiady, spotkania. Podoba Ci się taki rozgłos?

Zgadza się, w piątek wywiad w WTK, dzień wcześniej w TVN, po przylocie, na drugi dzień byłem w 4 telewizjach, później 3 razy w różnych radiach. Także cały czas coś się dzieje. Taki rozgłos pomaga w pozyskaniu sponsorów. Jesteśmy teraz na fali, także fajnie by było jakby udało się pozyskać jakiś sponsorów krajowych, ponieważ dużo łatwiej jest pozyskać sponsora na przykład w Holandii niż w Polsce.

Zbigniew Bródka, Konrad Niedźwiedzki i Jan Szymański - brązowi medaliści w łyżwiarstwie szybkim w biegu drużynowym (fot. facebook.com/szymanskijan)

Zbigniew Bródka, Konrad Niedźwiedzki i Jan Szymański – brązowi medaliści w łyżwiarstwie szybkim w biegu drużynowym (fot. facebook.com/szymanskijan)

Jakie są Twoje następne plany? Myślisz już o Igrzyskach w  2018 roku które odbędą się w Pyeongchang?

Moim celem na najbliższe cztery lata jest przygotowanie się do tych Igrzysk, a później możliwe, że Kraków.

Chciałbyś, aby w Polsce odbyły się Igrzyska Zimowe? Jak wpłynęłoby to na sporty zimowy i ich popularność w Polsce?

Na pewno Kraków wiele by zyskał na organizacji Igrzysk. Uważam, że Polska jest dobrym organizatorem takich imprez – np. Euro 2012. Niektórzy zastanawiają się po co nam było to Euro, po co ta cała otoczka. Patrząc na przykład na Poznań, z którego pochodzę i gdzie się wychowałem, widzę jak miasto zyskało dzięki Euro. Wystarczy spojrzeć na ulice wokół stadionu i ulicy Bułgarskiej albo autostrady. Dużo ludzi zyskało na tym.

W przypadku Zimowych Igrzysk musiałaby powstać odpowiednia infrastruktura. Chociażby hale. Mamy w Polsce kilka torów, na których na dobrą sprawę trenuje tylko młodzież, ponieważ obiekty te nie mają odpowiednich warunków dla nas. Potrzebujemy krytego toru do treningu. Taki obiekt w kontekście Igrzysk musiałby powstać, ale my halę potrzebujemy tak naprawdę na już, ponieważ ci młodzi, którzy teraz trenują, to oni będą trenować do Igrzysk w Krakowie.

Na pewno bardzo bym chciał, aby Igrzyska odbyły się w Polsce i bardzo chciałbym w nich wystartować.

Dużo trenujesz, jak wspomniałeś w Polsce brakuje odpowiednich obiektów treningowych, w związku z tym często trenujesz poza krajem?

Mamy 230 dni zgrupowań, także cały czas jesteśmy jakby na walizkach, w rozjazdach. Z jednej strony poznajemy trochę świata ale z drugiej strony tęsknimy za domem. Często jedynym kontaktem jest Skype.

Oprócz kariery sportowej studiujesz, prawda? Jak udaje Ci się połączyć to razem?

Zgadza się, studiuję na AWF-ie w Poznaniu. Pan Rektor utworzył dla mnie specjalizację – wrotkarstwo. Także jak skończę naukę będę trenerem wrotkarstwa. Uczelnia od dawna bardzo mi pomaga. Mam czynny urlop sportowy, także umawiam się z prowadzącymi zajęcia na zaliczenia. W tym roku jeszcze nie zrobiłem nic na uczelni, ponieważ moim priorytetem były Igrzyska i przygotowanie się do nich w 100%. Po wynikach w tym sezonie uważam, że była to słuszna decyzja.

Co sprawia Tobie większą satysfakcję? Medal na Pucharze Świata, czy medal Olimpijski?

Medal olimpijski ma największą wartość.  Zdobyłem już wiele medali w swoim życiu, tak na rolkach jak i w zeszłym roku na Uniwersjadzie – 2 złote medale i jeden srebrny medal. Na dobrą sprawę wszystkie te medale mógłbym przetopić i oddać żeby mieć ten jeden medal brązowy, który cieszę się, że udało mi się zdobyć.

Jak łyżwiarstwo wypada na tle innych sportów? Na przykład skoków narciarskich?

To jest niesamowite, że w skokach narciarskich, zawodników z licencjami jest bodajże około 150 osób, a w łyżwiarstwie jest koło 1000 z licencjami. Skoki narciarskie można trenować tylko w górach, w miejscach, gdzie są skocznie. A łyżwiarstwo, jazdę szybką na rolkach można trenować w każdym mieście. Wspaniałe jest to, jaką rekreacją jest łyżwiarstwo i to ile przyciąga ludzi na lodowiskach w dużych miastach. Te lodowiska pękają w szwach. Nie każdego stać na to, aby jeździć na nartach. Łyżwiarstwo sprawia dużą frajdę a wyjście z rodziną na łyżwy to załóżmy 15 zł z wypożyczeniem łyżew i biletem na lodowisko, na osobę, a  wystarczy spojrzeć ile kosztuje bilet do kina. Znacznie więcej. Łyżwy to fajny sposób na miłe spędzenie czasu.

Jak długo trwa kariera sportowa w łyżwiarstwie szybkim?

Stefan Groothuis zdobył złoty medal na dystansie 1000 metrów, jest kilkukrotnym mistrzem świata i ma 32 lata. Trenować można tak do 35 roku życia i osiągać sukcesy.

A co później?

Czas pokazuje. Ja chciałbym trenować i poprawiać swoje wyniki jak najdłużej. Ciężko jest mówić o tym co się będzie robiło za kilkanaście lat. Na pewno będę chciał tu w Poznaniu rozkręcić sekcję jazdy szybkiej na rolkach i sekcję jazdy szybkiej na łyżwach na short tracku. Mam nadzieję, że do tego czasu w Poznaniu powstanie tor wrotkarski, ponieważ umożliwi to młodzieży, która wbrew pozorom garnie się do sportu możliwości treningu oraz rywalizacji sportowej. Nie ma nic lepszego jak zdrowa sportowa rywalizacja.

Jeszcze jedno pytanie o trochę mniej przyjemne sprawy dla sportowca. Czy w łyżwiarstwie często zdarzają się kontuzje?

Odpukać, u mnie są to tylko takie problemy chwilowe, trwające zwykle do tygodnia, nie dłużej. Łyżwiarstwo jest jednak sportem wyczerpującym fizycznie i często zdarza się przegiąć w momencie treningów. Wtedy pojawiają się problemy z przeciążeniami na przykład kolan, problemy z plecami, ale na bieżąco staramy się z tym walczyć. Nie są to poważne kontuzje. Jedyną poważniejszą kontuzją jaką miałem to złamany obojczyk na rolkach, a później, po pół roku uszkodziłem ten sam obojczyk podczas wywrotki na rowerze. Ale to jest sport, także zawsze wiąże się to z jakimiś kontuzjami, ale na szczęście niezbyt poważnymi.

W niedzielę kolejne zawody?

Tak, jutro wyjeżdżamy na Puchar Świata w Inzell, który odbędzie się za tydzień a później jedziemy do Holandii do Heerenveen na finał Pucharu Świata. 21 marca mamy ostatnie zawody w tym sezonie – Mistrzostwa Świata w wieloboju, a 23 marca wracamy do kraju na zasłużony odpoczynek

Dziękuję bardzo za spotkanie i to, że mogliśmy porozmawiać i nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Ci dalszych sukcesów.

Również dziękuję

Wspólne zdjęcie z Jankiem Szymańskim (fot. Michał Banach)

Wspólne zdjęcie z Jankiem Szymańskim (fot. Michał Banach)

Zachęcamy do polubienia fanpagu Janka na Facebooku – Jan Szymański

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.