Sezon pokazów lotniczych rozpoczął się na dobre, mieliśmy dni otwarte baz w Powidzu, Inowrocławiu, Mińsku Mazowieckim, Lotnicze Depułtycze, a już najbliższy weekend miłośnicy lotnictwa mogą spędzić na Małopolskim Pikniku Lotniczym w Krakowie oglądając podniebne ewolucje i ciekawe samoloty na ziemi. Warto jednak pamiętać o paru rzeczach, aby z wycieczki przywieźć same miłe wspomnienia i ewentualnie kilka dobrych zdjęć.

Będąc w tym roku na pokazach z okazji dnia otwartego bazy lotniczej w Powidzu, czy w Łasku dwa lata temu spotkałem się z całą masą negatywnych opinii na temat organizacji imprezy, co osobiście lekko mnie zdziwiło, bo sam jakoś organizacją zawiedziony nie byłem. Komentarze negatywne dotyczyły głównie dojazdu i wyjazdu z lotnisk, oraz ilości stanowisk gastronomicznych.

Zespół Akrobacyjny „Orlik” (fot. Łukasz Kuliberda)

Zespół Akrobacyjny „Orlik” (fot. Łukasz Kuliberda)

Cóż, jeżeli potraktować pokazy lotnicze podobnie jak typowe imprezy masowe, na które wybieramy się całą rodziną to faktycznie można poczuć pewien zawód, warto jednak pamiętać, że są to imprezy innego rodzaju niż Open Air czy inny Dzień Truskawki.

Mi-24 (fot. Łukasz Kuliberda)

Mi-24 (fot. Łukasz Kuliberda)

Poniżej kilka rad, jak dobrze przygotować się do pokazów lotniczych.

1. Dojazd

Przede wszystkim, wybierając się na pokazy odbywające się w bazie wojskowej trzeba pamiętać, że taka baza, czy to w Łasku, Malborku, czy Powidzu nie jest portem lotniczym z którego codziennie lata kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt samolotów pasażerskich i nie musi mieć tak dobrych połączeń drogowych czy kolejowych, przez co dojazd do niej może być utrudniony.

Zazwyczaj nie ma też w okolicy miejsc parkingowych i są one przygotowane na samym lotnisku, na które trzeba wjechać przez jedną, góra dwie bramy. Dlatego planując dojazd weźmy pod uwagę, że może zająć on nam więcej czasu, niż podpowiadają Mapy Google, lub nawigacja i wyjedźmy o godzinę wcześniej, tak aby spokojnie dojechać wcześniej, znaleźć miejsce do zaparkowania i dojść na miejsce. Ewentualnie, jeżeli mamy bagażnik rowerowy, weźmy rowery, samochód zostawmy dalej od lotniska, a drogę od samochodu na miejsce pokonajmy na dwóch kółkach. Warto jednak wcześniej czy organizatorzy pozwolą nam wjechać rowerem na lotnisko, gdyż nie jest to regułą – na lotnisko w Radomiu podczas Airshow z rowerem nie zostaniemy wpuszczeni.

Podobnie podczas wyjazdu z lotniska po pokazach, może się okazać, że wszyscy chcą wyjechać jednocześnie. Zamiast więc od razu po zakończeniu lotów pchać się na parking i spędzać czas w nagrzanym samochodzie stojącym w korku, wśród dźwięku klaksonów i krzyków „Pan tu nie stał!” lepiej pójść na wystawę statyczną i z bliska pooglądać wystawione samoloty.

Niech przykładem będzie tu tegoroczny Powidz – od samego otwarcia bram, przez cały czas trwania pokazów, do wszystkich wystawionych maszyn ustawiały się kolejki. Pół godziny po zakończeniu pokazów niemal wszyscy widzowie siedzieli w swoich samochodach, a do samolotów spokojnie można było podejść, obejrzeć je z bliska, zajrzeć do środka i porozmawiać z załogami.

V-22 Osprey (fot. Łukasz Kuliberda)

V-22 Osprey (fot. Łukasz Kuliberda)

2. Pogoda

Przed wyjazdem warto sprawdzić kilka prognoz pogody, porównać… i przygotować się na najgorsze. Przy czym najgorsze wcale nie musi oznaczać burzy z piorunami, ale na pewno warto przygotować się zarówno na deszcz, jak i cały dzień stania w słońcu. Weźmy więc ze sobą zarówna parasol lub płaszcz przeciwdeszczowy, który zmieści się w kieszeń plecaka, ale przede wszystkim coś co osłoni naszą głowę przed słońcem – bejsbolówkę lub kapelusz.

Wystawiając się na długotrwałe działanie słońca możemy zrobić sobie poważną krzywdę, a powiedzmy sobie szczerze, w pobliżu pasa startowego raczej nie będzie pod czym się schować, ani przed słońcem, ani przed deszczem – lotniska z rzadka są zadaszone 😉  Pamiętajmy też o wygodnych butach, bo możliwe, że trzeba będzie przejść w ciągu dnia kilka kilometrów po niekoniecznie równej łące.

Radom 2015. Z tych chmur potężnie przylało (fot. Łukasz Kuliberda)

Radom 2015. Z tych chmur potężnie przylało (fot. Łukasz Kuliberda)

3. Plecak

Stare przysłowie mówi „umiesz liczyć, licz na siebie”. Oczywiście, możemy liczyć na to, że na miejscu uda nam się coś zjeść i się napić, ale spodziewajmy się, że będzie drogo, trzeba będzie odstać swoje w kolejce i nie ma żadnej gwarancji, że po takim posiłku nie będziemy musieli stanąć w drugiej kolejce, tym razem do toitoja. Dlatego pakując plecak wrzućmy do niego coś, co pozwoli nam przetrwać do kolacji i w miarę możliwości nie rozpuści się i nie zepsuje od ciepła. Nieźle sprawdzają się niektóre batony czekoladowe, ale nic nie pobije klasyka, czyli bułki ze schabem 😉

Pamiętajmy też, że będziemy potrzebować czegoś do ugaszenia pragnienia. Tutaj zdecydowanie odradzam wszelkiego rodzaju słodzone napoje kolorowe, najlepiej sprawdza się woda mineralna, której powinniśmy zabrać chociaż litr na głowę. Trzeba jednak pamiętać, że nie zawsze wniesiemy wodę na teren lotniska – wybierając się do Radomia lub Poznania napoje będziemy mogli wnosić tylko w małych opakowaniach, lub wcale, więc przed wyjazdem sprawdźmy na stronie lub fanpage organizatora czy nie wprowadza ograniczeń co do tego.

Frecce Tricolori - Radom 2015 (fot. Łukasz Kuliberda)

Frecce Tricolori – Radom 2015 (fot. Łukasz Kuliberda)

4. Dzieci

Z pewnością dzieci będą zachwycone mogąc zobaczyć z bliska prawdziwy samolot, czy podziwiając akrobacje w powietrzu, jednak czy nie znudzi im się to po jakimś czasie?  Nawet jeżeli pokazy w locie trwają tylko godzinę, to liczmy się z tym, że spędzimy na lotnisku znacznie więcej czasu, a dzieci, jak to dzieci potrafią się robić marudne.  W związku z tym zastanówmy się, czy zabierać je ze sobą, zwłaszcza w dłuższą, męczącą podróż.

Jeśli już zdecydowaliśmy się na wycieczkę z dziećmi, to poświęćmy im dość uwagi, aby nie okazało się, że w czasie kiedy my oglądaliśmy podniebny balet, nasza pociecha stwierdziła, że to nie dla niej i się oddaliła. To zdecydowanie oszczędzi stresu zarówno nam jak i dziecku. Na wszelki wypadek możemy też dać dziecku zapisany swój numer telefonu; tak na wszelki wypadek.

Eurofighter Typhoon (fot. Łukasz Kuliberda)

Eurofighter Typhoon (fot. Łukasz Kuliberda)

5. Telefony

Zapomnijmy, że gdzieś się dodzwonimy. Pojedynczy przekaźnik może obsłużyć kilkaset połączeń jednocześnie, jednak kiedy w jego zasięgu pojawia się kilkanaście, lub co bardziej prawdopodobne kilkadziesiąt tysięcy osób nie ma opcji aby wszystkie mogły korzystać ze swoich telefonów. Dlatego najskuteczniejszym sposobem komunikacji są sms-y, które może nie od razu, ale w końcu dotrą do adresata. Umawiając się ze znajomymi też raczej nie zakładajmy, że zdzwonimy się na miejscu.


Zespół Akrobacyjny „Orlik” (fot. Łukasz Kuliberda)

Zespół Akrobacyjny „Orlik” (fot. Łukasz Kuliberda)

Co warto zobaczyć w 2017 roku?

Sezon lotniczy w pełni, ale gdzie warto się wybrać? Pozwoliłem sobie zrobić małe zestawienie najciekawszych moim zdaniem imprez w Polsce i najbliższej okolicy.

  • 24-25 czerwcaMałopolski Piknik Lotniczy. Impreza o ugruntowanej renomie, odbywająca się na terenie lotniska Kraków-Czyżyny, czyli w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. Ze względu na umiejscowienie nie zobaczymy tam pokazów dynamicznych na samolotach odrzutowych, jednak warto się tam wybrać chociażby ze względu na imponującą ekspozycję muzeum. W powietrzu zaś często pokazują się zabytkowe myśliwce, jak Spitfire czy Mustang.
  • 1 lipcaŚwidnin. Świetna okazja do zobaczenia sprzętu latającego używanego obecnie przez Polskie Siły Powietrzne, w pokazie dynamicznym zaprezentują się zarówno F-16 jak i Mig-29 oraz para Su-22 i zespół akrobacyjny Biało-Czerwone Iskry.
  • 1-2 lipcaPiotrków Trybunalski – W powietrzu między innymi Artur Kielak, Mig-29, a komentować będzie Tadeusz Sznuk.
  • 5-6 sierpniaGiżycko. Chyba jedyne w Polsce pokazy, na których można zobaczyć wodnosamoloty w swoim naturalnym środowisku, gdyż pokazy mają miejsce nad jeziorem Niegocin. Nie powinno też zabraknąć pokazu któregoś z myśliwców Sił Powietrznych.
  • 26-27 sierpniaBańska Bystrzyca, Słowacja. Przelot B-52, F-18 Hornet i creme de la creme – Messerschmitt Me-262. Czy trzeba tłumaczyć?
  • 16-17 wrześniaOstrawa, Czechy. Świetna okazja, aby zobaczyć samoloty rzadko lub wcale prezentowane w Polsce, jak amerykańskie bombowce B-1B, B-52 czy V-22 Osprey, a także sprzęt wojsk lądowych i policji.
AH-64 Apache (fot. Łukasz Kuliberda)

AH-64 Apache (fot. Łukasz Kuliberda)


Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób zawarte przeze mnie rady mogą być oczywistą oczywistością, jednak obserwując widzów pokazów lotniczych doszedłem do wniosku, że nie każdy wie co go czeka na miejscu. Jeżeli więc ktoś ma jakieś uwagi, lub dodatkowe rady, zapraszam do podzielenia się nimi w komentarzach.

Nie wspomniałem też o planowanych na 26-27 sierpnia pokazach w Radomiu, gdyż na dobrą sprawę nic jeszcze o nich nie wiadomo – jeżeli warto będzie się na nie wybrać, z pewnością o tym napiszemy. Do zobaczenia na któryś z pokazów – osobiście wybieram się do Piotrkowa, Ostrawy i być może w końcu na SIAF do Bańskiej Bystrzycy!

Podziel się.

O autorze

Łukasz Kuliberda

Airsoftowiec, miłośnik militariów i lotnictwa, oraz samochodów na "F" - Fordów, Fiatów i francuskich. Oglądam się za każdym przelatującym samolotem, a ponieważ mieszkam blisko "Gniazda Jastrzębi" bóle karku są na porządku dziennym.