Postęp, ale nie do końca

Sięgnijcie do kieszeni i wyjmijcie swoje telefony komórkowe. Małe i poręczne, prawda? W Falloucie nie ma ich w ogóle, a komunikacja odbywa się za pomocą radia bądź telefonów stacjonarnych. Dzieje się tak dlatego, że nigdy nie wynaleziono mikroprocesora, a proces miniaturyzacji poszedł w stronę reaktorów jądrowych, a nie elektroniki.

Komputery oczywiście istnieją, ale albo zajmują całe pomieszczenia, albo, w przypadku tych osobistych, bardziej przypominają stare Mackintosh’e. Interfejsu graficznego też nie uświadczymy, zamiast tego komendy wydaje się za pomocą tekstu wyświetlanego na monochromatycznych monitorach kineskopowych.

Nośniki danych? Są, ale nie liczcie na pamięci flash. Wszystko zapisywane jest na taśmach magnetycznych, bądź Horodyskach przechowujących informacje w formie trójwymiarowych obrazów.

Kolorowa telewizja również się nie rozwinęła, choć u nas funkcjonuje od 1953 roku. Same telewizory, podobnie jak monitory komputerowe, działają na zasadzie kineskopu, a nie ciekłego kryształu.

Tranzystor, w naszym świecie wynaleziony w roku 1947, do Fallout’a zawitał dopiero w roku 2067 – 10 lat przed wybuchem Wielkiej Wojny.

Miniaturyzacja mimo wszystko miała miejsce, jednak nie na taką skalę jak u nas. Widać to choćby na przykładzie kamer wideo – te domowe zatrzymały się na etapie dużych, nieporęcznych urządzeń z lat 50-tych i 60-tych ubiegłego wieku, jednak wersje przemysłowe są już dość zaawansowane. Podobnie sprawa ma się z Pip-Boy’em, który jest chyba najbliższym odpowiednikiem naszych smartfonów.

Choć proces informatyzacji świata zatrzymał się na dość wczesnym etapie rozwoju, funkcjonuje Internet, czy satelity komunikacyjne. Przeglądając ocalałe po zagładzie komputery możemy natknąć się na wiadomości wysyłane między pracownikami, czy wojskowymi.

A czym się zabijali?

Broń konwencjonalna i jądrowa rozwijały się podobnie, jak u nas. Wszelkiej maści karabiny i pistolety zachowały kształt i działanie takie same, bądź zbliżone, do ich odpowiedników z naszej rzeczywistości. Podobnie jest z bronią atomową. Różnica polega na tym, że u nas mocarstwa opierają się przede wszystkim na przenoszących wiele głowic rakietach balistycznych. W świecie Fallout’a bomby nadal zrzucane są metodą tradycyjną – z samolotów. Choć rakiety balistyczne też występują, przenoszą tylko jedną głowicę.

Inaczej sprawa ma się z bronią energetyczną. Plazmowe, czy laserowe karabiny były dość powszechnie stosowane przed apokalipsą i były dużo bardziej zaawansowane, niż ich odpowiedniki w naszym świecie, które są dopiero w fazie wczesnych testów i raczej długo nie zastąpią broni prochowej. Pamiętajmy jednak, że świat Fallout’a kończy się w 2077 roku, także ciężko określić, na jakim etapie będzie wtedy nasza technologia.

Podobnie wygląda kwestia broni umieszczanej na orbicie okołoziemskiej. Stany Zjednoczone i Związek Radziecki podpisały w 1979 roku naszej rzeczywistości traktat SALT II, wedle którego zgadzały się nie umieszczać na orbicie broni masowego rażenia w żadnej postaci i choć traktatu nigdy nie ratyfikowano, wszyscy trzymają się go do dziś. Nic takiego nie miało miejsca w przypadku Fallout’a, czego dowodem jest platforma orbitalna Bradley-Hercules, której rakiety niszczą Liberty Prime w trzeciej części gry, czy laserowy system Archimedes II znany z New Vegas. Ponadto w grach występuje wiele wzmianek o wszelkiej maści broni umieszczonej na orbicie.

Fat Man, czyli przenośna wyrzutnia bomb atomowych w Fallout 3 i New Vegas. Brzmi absurdalnie? Możliwe, ale w naszym świecie też istniał jego odpowiednik. M-28 Davy Crockett to broń bezodrzutowa opracowana pod koniec lat 50-tych ubiegłego wieku na potrzeby wojsk amerykańskich stacjonujących w Europie. Miała służyć do powstrzymania natarcia wojsk radzieckich do czasu przybycia posiłków. Była wyposażona w pocisk M-388 z głowicą atomową o mocy 0.1 kilotony (odpowiednik 10 kg trotylu), a jej pole rażenia wynosiło “zaledwie” kilkaset metrów.

Aeronautyka

Samoloty oczywiście w przedwojennym świecie występowały, ale, podobnie jak wszystko, zachowały stylistykę z lat 50-tych i 60-tych. Ponadto napęd odrzutowy stosowany był przede wszystkim w lotnictwie wojskowym. Samoloty cywilne natomiast nadal korzystały z silników turbośmigłowych.

Fallout: Przed Wielką Wojną

Wojskowy odrzutowiec porzucony na lotnisku Searchlight w Fallout: New Vegas

Trochę inaczej wyglądało to w przypadku lotów kosmicznych. Owszem, rozwijały się one w podobnym stopniu, jak u nas, przynajmniej do końca lat 60-tych ubiegłego wieku, ale potem wyraźnie przyspieszyły. Widać to choćby po zastąpieniu kapsuł załogowymi, jednoczłonowymi rakietami wielokrotnego użytku już na początku XXI wieku, częstych lotach na Księżyc, czy gęstej sieci satelitów i stacji orbitalnych wokół Ziemi. Dla porównania, my nadal latamy między naszą planetą, a Międzynarodową Stacją Kosmiczną w Soyuz-ach, a promy kosmiczne stoją uziemione od czterech lat i, mimo amerykańskich i europejskich testów, nie zapowiada się, aby szybko miały wrócić.

O ile w opisie nie zaznaczono inaczej, wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony: http://fallout.wikia.com

1 2 3 4
Podziel się.

O autorze

Bartosz Stodolny

Niektórzy mówią, że tata zamiast czytać książki, na dobranoc grał z nim w pierwsze Prince of Persia. To nieprawda – robił obie te rzeczy, stąd zamiłowanie zarówno do czytania jak i gier komputerowych. Pisać lubił od zawsze, choć dopiero niedawno postanowił „wyjść z szafy” i swoje teksty publikować. Szczecinianin z urodzenia, Warszawiak z wyboru, żeglarz z miłości, a palacz - bo tak. Laureat prestiżowego konkursu „Zbierz 24 punkty i zamień prawo jazdy na bilet miesięczny”. Na Facebooku ma zalajkowaną Glorious PC Gaming Master Race, choć uważa, że każdy powinien grać na czym chce. Gwiezdne Wojny kochał zanim to było modne!