Jakie jest pierwsze skojarzenie, kiedy słyszycie o Korei Północnej? Totalitaryzm? Komunizm? Bieda? Zamknięcie? Państwo nie kojarzy się nikomu za dobrze, głównie ze względu na panujący tam system polityczny i odcięcie kraju od świata. Ale za granicą z drutu kolczastego, min i uzbrojonych strażników znaleźć można coś więcej, ba, nawet coś pięknego.

Z takiego założenia wyszli Rob Whitworth, brytyjski fotograf i współpracujący z nim JT Singh. Postanowili nakręcić krótki, ale niesamowity film w stolicy Korei Północnej – Pjongjangu. Film będący połączeniem wielu technik fotograficznych i filmowych robi niesamowite wrażenie. Time-lapse połączony z przyśpieszaniem i spowalnianiem obrazu, trochę animacji pod postacią przejść między ujęciami i wszystko to podane w niesamowitej jakości filmie. Film powstał przy współpracy z Koryo Tours.

Oglądając film można odnieść wrażenie, że jest to propagandowa bajka, stworzona na zamówienie władz, które próbują ocieplić wizerunek Korei Północnej. Sami twórcy w opisie filmu zastrzegają, że tak nie było, a idea stworzenia tego filmu wyszła od nich samych. Z drugiej strony jeśli się zastanowić, należy spojrzeć na sprawę z innej perspektywy.

Korea Północna jest państwem totalitarnym. System polityczny tego kraju jest tak zabetonowany, że nawet rewolucja miałaby trudności z jego obaleniem. Każdy totalitaryzm ma jednak dwie twarze. Jedną z nich jest zamknięte, obstawione wojskiem i policją państwo, gdzie za byle co można trafić do więzienia (w najlepszym przypadku). Państwo to jest również biedne i odcięte od normalnego świata.

Z drugiej strony, totalitaryzm wymusza na obywatelach posłuszeństwo nie tylko w kwestiach politycznych i ideologicznych, ale również w tych bardziej przyziemnych. Tym samym, ulice miast muszą być czyste jak łza – przecież brud to oznaka słabości i powód do śmiechu dla wrogów. Ludzie muszą się dobrze ubierać i wyglądać, tak, aby pokazać jak wspaniale żyje się w danym kraju. A dodatkowo wszystko ma funkcjonować jak w szwajcarskim zegarku.

Jest i trzecia twarz. Państwo stworzone na pokaz. Pjongjang to stolica Korei Północnej. Miasto to jest największe i najważniejsze, a tym samym, są na nie zwrócone oczy świata. Miasto musi więc wyglądać jak najlepiej.

Film Whitwortha pokazuje właśnie to. Miasto totalitarnego państwa, które stworzono tak, aby było wizytówką swojego kraju. I faktycznie miasto to spełnia swoje zadanie. Oglądając zdjęcia i filmy z niego, na których nie zobaczymy placów budowy – szpetnych w pewnym sensie, ani biedy możemy pomyśleć, że jest to świat idealny. I jest to prawdziwy obraz stolicy Korei Północnej – przynajmniej mówią tak wszyscy, którzy tam byli (póki co nie miałem okazji tam pojechać i jakoś nie planuję, bo wolę mieć wolny wstęp do USA bez zbędnych pytań co robiłem o wujka Kima). Ale jest to obraz tylko stolicy. Wystarczy wyjechać z niej i z innych rejonów pokazowych, by zobaczyć ledwo funkcjonujące państwo, ustawione i kierowane na każdym kroku.

Oczywiście nawet Korea Północna nie może obronić się przed nowoczesnością i “zachodem”. I nie musi wcale to być spowodowane przez południowego sąsiada. Starczą kontakty z Chinami, które bardzo dobrze przyswoiły sobie zachodnie wzorce i dostosowały do swojej specyfiki. Stąd widok nowych samochodów i nowoczesnych komputerów.

Enter Pyongyang to zarazem świetny film z wspaniałymi ujęciami, a z drugiej pokazowa wizytówka pokazowego miasta w zamkniętym totalitarnym systemie.

Ale w gruncie rzeczy fajnie, że maja takie czyste ulice, nie mają wulgarnych reklam i bilbordów wszędzie i mają sporo monumentalnych (często kiczowatych) budowli. No i mają traktory bojowe!

Północnokoreański "traktor bojowy" w roli ciągnika artyleryjskiego

Północnokoreański “traktor bojowy” w roli ciągnika artyleryjskiego

I super (nie)nowoczesne okręty podwodne starsze od większości obecnych przywódców największych mocarstw na świecie.

Północnokoreański okręt podwodny typu Romeo podczas wizyty Kim Dzong Una - jak widać, okręt dostał nowe malowanie, aby ukryć jego odrobinkę zardzewiałe i odpadające poszycie

Północnokoreański okręt podwodny typu Romeo podczas wizyty Kim Dzong Una – jak widać, okręt dostał nowe malowanie, aby ukryć jego odrobinkę zardzewiałe i odpadające poszycie