Do tej pory dziwię się, jak można sprawić, by gra była jednocześnie znajoma, ze względu na podobieństwa do innych serii, a przy tym tak odmienna. Pozytywnie odmienna! Amplitude Studios wykonało niesamowitą robotę i należą im się za to brawa.

Turowa gra strategiczna 4X chyba każdemu fanowi gatunku od razu przywodzi na myśl Civilization. Nie ma szans, by ktoś, kto zna jedną ze sztandarowych marek Sida Meiersa, nie pomyślał o niej nawet przez chwilę. Nie popełnijcie jednak błędu – Endless Legend, chociaż korzysta z podobnych rozwiązań, jest dalece różna. Tak podobna, a tak inna. I do tego robiąca wspaniałe wrażenie. Przy Civ spędziłem łącznie kilkaset godzin życia, a mówię tylko o III i IV części, nie licząc najnowszych. Odkąd odpaliłem grę francuskiego dewelopera, odnoszę nieodparte wrażenie, że znów wsiąknę na całe dnie.

Endless Legend - recenzja

Takie okienko będzie nam się pokazywało bardzo często. Z każdą frakcją wiążą się zadania (o ile chcemy je wykonać).

Zaczynając od najprostszych rzeczy – jest samouczek, jest kilka ras (frakcji), z których każda ma własne wady i zalety, a rozpoczynając nową grę mamy mnóstwo opcji świata do wyboru. Wszystkie początkowe tabelki, ustawienia i ekrany komuś zaznajomionemu z gatunkiem nie będą sprawiać żadnych kłopotów – parę nazw się różni, ale to tylko nazwy, role pozostały te same. To mechanika i nowe rozwiązania stanowią siłę tej gry. A tych jest, wbrew pozorom, sporo.

Zacznijmy od jednostek. Poruszanie się po mapie jest standardowe, za to ich organizowanie już nie – możemy łączyć kilka w armię, której wielkość jest ograniczona (możemy to jednak zmienić dzięki badaniom). Na tym nie koniec nowości – jeżeli uznamy, że zaoferowani żołnierze nie spełniają oczekiwań, możemy ich zmienić. Nie chodzi o pojedynczy oddział, ale o projekt, który będzie dostępny w całym imperium. Możemy dodać im zbroję, naszyjniki czy pierścienie dające dodatkowe atuty, buty, tarcze, czy nawet broń. W ten sposób z ciężkich kuszników stworzymy lekkozbrojnych łuczników, a mieczników, wymiatających piechotę, w doskonałych włóczników odpierających wrogą konnicę. Oczywiście chociaż nazwy mogą sugerować ludzkie formacje, tym daleko do Endless Legend, gdzie nierzadko trzeba sprawdzić status wrogiej jednostki, by stwierdzić, jaki rodzaj wojsk reprezentuje. Główną przyczyną tego stanu jest fakt, że mamy do czynienia ze stworami raczej baśniowymi, niż realnymi: demonami, trollami, pajęczymi centaurami i wieloma innymi potworkami. Możliwość dowolnej kombinacji wszystkich dostępnych rodzajów ekwipunku stwarza spore pole do popisu dla małych taktyków, chociaż trzeba pamiętać, że im bardziej obarczymy naszych wojaków, tym więcej czasu zajmie ich trening (wyrażany w punktach przemysłu). Nowe przedmioty możemy wynaleźć na drodze badań, znaleźć w ruinach, które zawsze warto odwiedzać, czy też dostać w ramach nagrody za wykonane zadanie.

Endless Legend - recenzja

Wykonywanie zadań wiąże się z określonymi profitami – warto rozważyć każde za i przeciw.

Wojacy mogą awansować, przez co armia może składać się z watahy zabijaków. Nie ma mimo to znaczenia, jak wielkimi kozakami by nie byli, ponieważ nie dadzą rady bohaterom. To specjalne jednostki, a już na starcie otrzymujemy jednego z nich. Można ich przyłączać do armii lub do miasta, przy czym niezależnie co wybierzemy, będą przynosić spore bonusy – czy to w postaci dodatkowego doświadczenia, podniesienia określonych statystyk, czy choćby większej szansy na znalezienie wartościowych rzeczy w ruinach. Bohaterów możemy dowolnie przemieszczać pomiędzy armiami a miastami, bez względu na odległość, jednak po każdej takiej akcji musimy odczekać kilka tur. Nie są oni fizyczną jednostką, nie mogą poruszać się sami, więc taki zabieg ze strony twórców jest dobrym pomysłem, bo jeden heros potrafi przechylić szalę w bitwie na naszą korzyść. Uaktywnia się on tylko podczas bitwy, a gdy dowodzi żołnierzami, jego awatar zastępuje na mapie awatar armii. Podobnie jak i oni, może on awansować. O ile w przypadku zwykłych żołdaków oznacza to wyłącznie podniesienie statystyk, o tyle on dostaje także punkty umiejętności, które czynią z niego tym bardziej efektywny rodzaj uniwersalnego wsparcia. Drzewko rozwoju różni się w zależności od rasy i klasy, dlatego każda taka jednostka jest na wagę złota.

Bohaterzy są ważni z jeszcze jednego względu – mogą pertraktować z pomniejszymi frakcjami. Spotykamy ich w grze bardzo dużo i możemy każdą zasymilować. Lub zniszczyć. Jeżeli zdecydujemy się na działanie pokojowe, dostaniemy od nich określone bonusy, np. procentowo zwiększoną produkcję żywności, czy projekt nowej jednostki.

Jakby nie było, dyplomacja odgrywa sporą rolę w Endless Legend, szczególnie pomiędzy graczami. Możemy zawiązywać sojusze, zawierać traktaty, czy wypowiadać wojny, a ilość opcji zwiększa się wraz z postępem technologicznym. Nawet, gdy gramy przeciwko SI nie należy tej dziedziny lekceważyć, bowiem możemy w pewnym momencie mocno się zdziwić, gdy olewani przeciwnicy dogadają się świetnie między sobą i będziemy jedyną ofiarą zmasowanego ataku. Gdyby do tego doszło, wspomnieć trzeba o walce – w odróżnieniu od serii Sida Meiera, jednostki rozstawiamy bezpośrednio przed bitwą, chociaż wcześniej mogą się one znajdować na osobnych polach. Potyczkę prowadzimy turowo, chociaż nie prowadzimy oddziałów po kolei, a na początku swojej kolejki wydajemy wszystkim im rozkazy, które następnie, wedle możliwości, wykonują. To ciekawy pomysł, ponieważ musimy brać też pod uwagę zmieniające się okoliczności i staramy się przewidzieć posunięcia wroga. Duży plus dla Amplitude Studios.

Endless Legend - recenzja

Walka – rozstawienie przed bitwą i turowe wydawanie rozkazów.

Żadne imperium, nawet najbardziej przebiegłe, nie przetrwa jednak długo, jeżeli spocznie na laurach w wyścigu technologicznym. Rozwój ten jest podobny do znanego nam z Civilization – istnieje “drzewko” rozwoju podzielone na ery, a każda to jeden okręg, w którym wyszczególnione są dostępne technologie. Ich opracowywanie skutkuje najróżniejszymi bonusami oraz poznawaniem nowych budynków i jednostek, a siłę roboczą miasta możemy skierować do sektora naukowego. Tyle, jeśli chodzi o podobieństwa pod tym względem. Różnice są natomiast na pozór nieistotne: każdy okrąg podzielony jest na cztery dziedziny: imperium i ekspansję, naukę i przemysł, ekonomię i populację oraz wojsko. W Civilization takiego rozróżnienia nie było, a technologie miały różny koszt zależnie od położenia na drzewku – im dalej, tym drożej. W Endless Legend każda kolejna jest droższa od poprzedniej. Jeżeli nie lubimy co chwilę decydować o następnym badaniu, możemy ustalić kolejkę i nie jesteśmy w żadnym stopniu skrępowani – możemy wybierać dowolne spośród nich, z obojętnie której dziedziny, czy nawet ery. Jest to szczególnie ważne na początku rozgrywki, kiedy trzeba jak najlepiej się przystosować i wykorzystać położenie miast oraz ich możliwości.

Była mowa o robotnikach w mieście – populację można dowolnie przydzielać do badań, pracy rolniczej, przemysłowej lub ekonomicznej, ale także do rozwoju Wpływu. Jest on wyrażany w punktach, a co pewną określoną liczbę tur możemy sporządzić tzw. plan imperium. Jest on naszkicowany w postaci okręgów, przy czym zaczynamy od zera, od środka. Rozciągnięcie planu następuje w jednym z czterech kierunków, a im dalej w trzystopniowym programie chcemy jedną z tych dziedzin wesprzeć, tym więcej punktów musimy przeznaczyć. Nie ma co na tym jednak oszczędzać, gdyż każdy kolejny poziom wsparcia uaktywnia dodatkowe bonusy dla całego dominium, np. niższy koszt trenowania jednostek, czy tańsze budynki. Punkty kumulują się od momentu wprowadzenia jednego planu do czasu przygotowania kolejnego, musimy więc zastanowić się porządnie nad rozdziałem pracy, bo ludność wytwarzająca wpływ jest w innym wymiarze bezproduktywna.

Endless Legend - recenzja

Ekran cech imperium oraz najważniejszych kar i bonusów.

Kilka słów o oprawie dźwiękowej – muzyka jest świetna. Po prostu. Chciałbym, aby stała na takim poziomie w innych grach. Pasuje do klimatu, potęguje go w wysublimowany sposób. Z jednej strony przyjemnie się jej słucha, a z drugiej w taki sposób pojawia się w tle, że często jej nawet nie zauważamy. Co innego, kiedy znika – wtedy od razu czuć, że czegoś brakuje.

Barwne jest nie tylko całe audio, ale i wykreowany przez paryskie studio świat. Jeżeli będziemy uważnie czytać opisy, zauważymy, że gra nie ma mdłej historii w tle, posiedziano nad nią dłużej i przygotowano porządnie. Każda rasa ma własną przeszłość i cele na przyszłość, różnią się od siebie nie tylko wyglądem, ale i cechami. Do niektórych chętniej będą przystępować pomniejsze frakcje, do innych – wręcz przeciwnie.

Co do mechaniki nie mam żadnych zarzutów: działa bezproblemowo. Grafika co prawda nie jest najnowsza, ale za to bardzo estetyczna, poza tym charakter gry (rodem z fantasy) mocno dzięki niej zyskuje. Nie jest przy tym przesadzona, a chociaż nie należę do fanów przesytu kolorystycznego i abstrakcyjnych rysów, to naprawdę nie mogę powiedzieć na nią złego słowa. Animacje także są wykonane ciekawie, działają płynnie i bez żadnych skoków, czy niedoróbek.

Endless Legend - recenzja

Drzewko badań ma nietypowy charakter, ale po chwili robi świetne wrażenie.

To gra typowo strategiczna, co oznacza dużo czytania, jest więc bardzo dobrze, że polski odbiorca może cieszyć się porządnie wykonaną lokalizacją. Na pewno wymagała ona sporo pracy i chociaż najczęściej wszystko zostało elegancko i sprawnie przełożone, zauważyłem parę wpadek. Zdarza się w zdaniu angielskie słowo, które najwyraźniej się tam zagubiło, a innym razem daje się odczuć zbyt dosłowne tłumaczenie, np. “founded” w odniesieniu do miasta – jest “znalezienie”, a powinno być “założenie”. Pomniejsze pomyłki, które nie mają większego wpływu na rozgrywkę i jestem pewien, że zostaną naprawione, jednak drobny minus jest.

Nie dziwię się, że Amplitude tak dobrze dopracowało swoją produkcję i coś mi się wydaje, że sporą rolę w tym procesie mieli sami odbiorcy. Studio korzysta z systemu, który sami określają mianem GAMES2GETHER – zebrana wokół projektów społeczność ma poprzez fora dostęp do dokumentacji, artworków i pomysłów, może je komentować, dodawać własne propozycje. Bardzo dobre posunięcie, bo w końcu kto wie lepiej, jaką grę będą chcieli otrzymać gracze, niż sami zainteresowani?

Szczerze polecam Endless Legend wszystkim fanom Civilization, jednak nie tylko – każdy gracz, który lubi strategie, a w szczególności turowe, znajdzie tu coś dla siebie. Innych także zachęcam do jej wypróbowania, gdyby mieli okazję.

Ciężko mi przyczepić się do czegokolwiek. Otrzymałem wszystko, czego się spodziewałem, a do tego twórcy mile zaskoczyli mnie niektórymi rozwiązaniami. Nowatorskie pomysły stanowią podporę udanej rozgrywki w tym tytule. Oprócz tego świetnie się bawiłem, obiecując przy okazji każdej tury, że “to już ostatnia, na serio”. Biorąc to wszystko pod uwagę, nie mogłem wystawić gorszej oceny. I bardzo dobrze się z tym czuję!

Metacritic:     81/100

Gry-OnLine:  9,1/10

 

Strona twórców

Strona gry

Strona Steam

GAMES2GETHER

9.0

Endless Legend to gra idealna dla każdego fana strategii turowych i 4X - zarówno ze względu na jakość wykonania, jak i niezwykle ciekawe innowacje. Wrażenia są niesamowite i ciężko ruszyć się sprzed ekranu, a to chyba najlepsza reklama.

  • Oprawa graficzna 8,3
  • Oprawa audio 10
  • Grywalność 9,5
  • Cena/jakość 8
  • Pozostałe wrażenia 10
  • Ocena użytkowników (0 głosów) 0
Podziel się.

O autorze

Andrzej Mazuruk

Parafrazując klasyka, "urodziłem się, aby żyć", co z niemałą chęcią robię i staram się coś przy tej okazji zrobić/napisać/wynieść - niepotrzebne skreślić. Przy okazji pisania, kawę, herbatę oraz wszelkie przekąski zużywam w ilościach iście hurtowych i tempie, jakiego nie powstydziłby się sam Usain Bolt. W niewyjaśnionych okolicznościach nabyłem także tajemną umiejętność generowania losowych błędów i awarii we wszelkiej maści urządzeniach elektronicznych. Ulubiony cytat? "Nie wierz we wszystko, co napiszą w internecie" (~Abraham Lincoln).