Na początku lat 50. we Francji rozpoczęto prace nad nowym myśliwcem frontowym. Maszyna miała być przystosowana do operowania z nieprzygotowanych lotnisk, z minimalnym udziałem obsługi naziemnej. Wśród kilku projektów jakie powstały, jednym z ciekawszych był SNCASE SE-5000 Baroudeur, stworzony przez Wsiewołoda Jakimiuka.

Prace nad samolotem rozpoczęto w maju 1952 roku. Wsiewołod Jakimiuk będący głównym konstruktorem przy tym projekcie podjął decyzję o wykorzystaniu rozwiązań technicznych wywodzących się jeszcze z II wojny światowej i stosowanych m.in. przy samolotach typu Arado Ar 234. Zamiast standardowego podwozia, samolot posiadał jedynie płozy (dwie pod kadłubem, jedną pod ogonem) służące do lądowania, a start odbywał się z specjalnego, odczepianego wózka. Rozwiązanie to zwiększało solidność konstrukcji i ułatwiało lądowanie na polach, plażach i w trawie.

SNCASE SE-5000 Baroudeur

SNCASE SE-5000 Baroudeur

Prototyp maszyny oznaczonej jako SNCASE SE-5000 Baroudeur oblatano ostatecznie 1 czerwca 1953 roku. Samolot miał 13,5 m długości i 10 m rozpiętości skrzydeł, a jego masa wynosiła 6920 kg. Napęd stanowił silnik turboodrzutowy SNECMA Atar 101D zapewniający prędkość maksymalną około 1140 km/h (prędkość poddźwiękowa). Prototyp nie był uzbrojony, ale zakładano, że otrzyma jedno działko kalibru 30 mm, oraz podskrzydłowe węzły dla uzbrojenia.

Zbudowano 2 prototypy i 3 maszyny przedseryjne, które poddano intensywnym testom. Wśród pilotów biorących udział w próbach był Jacques “Tito” Maulandi. Testy wykazały, że pomysł z tak nietypowym podwoziem jest praktyczny, a dodatkowo okazało się, że SE-5000 może wykonywać loty z wózkiem, co pozwalało na szybkie przebazowanie maszyny między lotniskami.

SNCASE SE-5000 Baroudeur

SNCASE SE-5000 Baroudeur

W razie potrzeby, wózek startowy mógł być wyposażony w dodatkowe silniki rakietowe na paliwo stałe, które przyśpieszały rozbieg. Mimo udanych testów, projekt nie zyskał jednak zainteresowania sił powietrznych, głównie z powodów logistycznych. Wymóg stosowania wózków startowych stwarzał liczne problemy logistyczne i wymagał udziału dodatkowego sprzętu – m.in. dźwigu, który umieszczałby samolot ponownie na wózku. W związku z tym po próbach projekt zamknięto.

Wszystkie zbudowane maszyny trafiły na poligony, gdzie miały posłużyć jako cele. Dzięki zaangażowaniu wolontariuszy, po latach odzyskano części z 3-4 maszyn, z których udało się odbudować jeden egzemplarz SE-5000, który trafił następnie do muzeum w Le Bourget.

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.