Przysłowie mówi, że niedaleko pada jabłko od jabłoni. Jeżeli odniesiemy je, do rodu Campbellów, to okazuje się być ono prawdziwe jak mało kiedy. Urodzony 23 marca 1921 Donald był synem dziewięciokrotnego rekordzisty prędkości na lądzie i czterokrotnego na wodzie Malcolma Campbella. I chociaż jego ojciec wątpił w to, Donald zapisał swoją stronę w historii ustanawiając jako jedyny człowiek rekord prędkości zarówno na lądzie jak i na wodzie w ciągu jednego roku.

Syn wielkiego rekordzisty

Zanim jednak Donaldowi Campbellowi udało się osiągnąć sukces, musiał przełknąć gorzką pigułkę – zmarły w 1948 roku ojciec swoje rekordowe maszyny – Blue Birda i łódź K4 kazał zlicytować. Jednak Donald odziedziczył po ojcu determinację i sam je odkupił. Wkrótce potem znajomy jego ojca, Alfred „Goldie” Gardner poinformował go, że Amerykanin Henry Kaiser buduje łódź do bicia rekordów.

Donald Campbell

Donald Campbell

To zmotywowało Donalda do działania. Chciał, aby rekord pozostał w Anglii. Niestety droga do sukcesu nie była usłana różami. Przede wszystkim Donald nie był tak znany i doświadczony jak ojciec. Po wojnie łódź Bluebird K4 otrzymała nowoczesny silnik odrzutowy de Havilland Goblin, jednak kiedy Malcolm zmarł producent zażądał zwrotu silnika, nie ufając niedoświadczonemu synowi. Ten musiał więc sprzedać rekordowy samochód Blue Bird aby odkupić używany przed wojną do napędu łodzi silnik Rolls-Royce R i przywrócić łodzi klasyczny napęd śrubowy.

W lipcu 1949 na jeziorze Coniston po raz pierwszy zasiadł za sterami łodzi. W jego zespole był między innymi zaufany mechanik jego ojca Leo Villa. Po pierwszych, powolnych próbach, nabrał pewności siebie, z której został odarty kiedy rozpędził łódź do wyższych prędkości. K4, podobnie jak wiele łodzi wyścigowych miała tendencję do zadzierania dzioba przy dużych prędkościach.

Donald Campbell wraz z zespołem w Bonneville

Donald Campbell wraz z zespołem w Bonneville

Jedna z kolejnych prób zakończyła się awarią przekładni, która oblała Donalda gorącym olejem, jednak wydawało się, że poprawił rekord swojego ojca. Po chwili okazało się jednak, że zaszła pomyłka przy pomiarze czasu i prędkość była o 3 mile za niska.  Uszkodzona przekładnia jednak uniemożliwiła dalsze podejścia i zespół wrócił do warsztatu w celu naprawy i ulepszenia łodzi.

Nowi rywale

W międzyczasie okazało się, że Kaiser nie zbudował swojej łodzi, za to inny Amerykanin, Stanley Sayres w swojej łodzi Slo-Mo-Shun IV ustanowił na jeziorze Washington nowy rekord płynąc z prędkością 160 mil (260km/h). Cechą wyróżniającą Slo-Mo-Shun było to, że płynąc z dużą prędkością wynurzała się na tyle, że śruba napędowa do połowy wystawała z wody, co zmniejszało opory i umożliwiało rozwinięcie wysokiej prędkości.

Łodzie korzystające z takiego rozwiązania nazywano „propriders”. Campbell z pomocą konstruktora Lewisa Norrisa zmodyfikował K4 w podobny sposób, przy okazji dodając drugi kokpit, gdyż razem z Leo Villą zdobywał doświadczenie startując w wyścigach na zamkniętych torach. Łódź miała wystarczającą moc aby mierzyć się z amerykańskim odpowiednikiem, jednak we wrześniu 1951 została zniszczona. Przy prędkości przekraczającej 170 mil pękł wspornik wału napędowego, a przekładnia dosłownie wyleciała z łodzi przebijając jej dno.

Donald Campbell wraz z żoną Tonią

Donald Campbell wraz z żoną Tonią

W tym momencie Donald znalazł się nieco na uboczu bitwy o miano najszybszego człowieka na wodzie. Sayres poprawił swój rekord o kolejne 30km/h a do walki przystąpił inny Anglik, lądowy rekordzista prędkości od 1947, John Cobb, którego odrzutowa łódź Crusader miała przekraczać 200 mil na godzinę (320 km/h). Również Włosi, Mario Verga i Francesci Vitetta zbudowali piękną łódź Laura III, zbliżoną konstrukcyjnie do Slo-Mo-Shun.

Niestety aero i hydrodynamika przy wysokich prędkościach były jeszcze wtedy słabo znane, a łodzie chociaż miały potężny napęd były dość prostej konstrukcji, przez co dochodziło do dramatycznych wypadków. Cobb zginął na oczach Królowej obserwującej próbę, kiedy Crusader po trafieniu na falę wbił się w powierzchnię wody. Laura III oderwała się od powierzchni, wykonała obrót w powietrzu i uderzając w wodę zabiła Vergę.

Bluebird K4

Bluebird K4

Donald Campbell i jego Bluebird K7

Tworząc nową łódź Campbell korzystał z doświadczeń Cobba, a projektantami zostali bracia Ken i Lewis Norris. Bluebird K7 miała klasyczną konstrukcję z dwoma sponsonami bocznymi w przedniej części kadłuba i napęd w postaci silnika odrzutowego Metropolitan-Vickers Beryl. Długość łodzi wynosiła blisko 8 metrów, szerokość 3, a waga przekraczała 2,5 tony.

Początkowo łódź przysparzała pewnych problemów, a próby zajęły kilka miesięcy, jednak 23 lipca 1955 na jeziorze Ullswater rozpędziła się do 202 mil na godzinę (325 km/h). Był to nowy rekord i początek dominacji Donalda Campbella na wodzie, gdyż w kolejnych latach poprawiał swój rekord pięciokrotnie.

Donald Campbell w trakcie testów silnika dla łodzi Bluebird K7

Donald Campbell w trakcie testów silnika dla łodzi Bluebird K7

Jeszcze w tym samym roku na jeziorze Mead, znanym z tego, że powstało po wybudowaniu Zapory Hoovera rozpędził Bluebirda K7 do 216 mil na godzinę, a w kolejnych latach stał się stałym bywalcem jeziora Coninston, gdzie czterokrotnie, rok po roku poprawiał swój rekord, osiągając ostatecznie 14 maja 1959 prędkość 276 mil na godzinę  (444 km/h) na godzinę.

Udało mu się zdobyć sławę porównywalną z ojcowską i zdobył sponsorów, jednak skoncentrowanie się na karierze mocno odbiło się na jego życiu prywatnym – rozstał się z drugą już żoną. Miał obsesję na punkcie dorównania swemu ojcu, która odcisnęła piętno na jego dalszych poczynaniach.

Donald Campbell i Bluebird K7

Donald Campbell i Bluebird K7

Po poprawieniu rekordu w Stanach Zjednoczonych w 1955 w głowie Donalda zakiełkowała myśl o pobiciu rekordu także na lądzie. W rozmowie z Leo Villą miał powiedzieć „Pobijemy rekord na wodzie, tu na jeziorze Mead, polecimy do Utah i pobijemy rekord na lądzie tego samego dnia”. Postanowił zostać pierwszym człowiekiem który ustanowi w tym samym roku rekord zarówno na lądzie, jak i na wodzie, dzięki czemu dorówna ojcu. Do tego pomysłu zapalili się też bracia Norris, projektanci jego łodzi.

1 2
Podziel się.

O autorze

Łukasz Kuliberda

Airsoftowiec, miłośnik militariów i lotnictwa, oraz samochodów na "F" - Fordów, Fiatów i francuskich. Oglądam się za każdym przelatującym samolotem, a ponieważ mieszkam blisko "Gniazda Jastrzębi" bóle karku są na porządku dziennym.