Turystyka ekstremalna w ostatnich latach przeżywa prawdziwy boom. Takie miejsca jak Czarnobyl, Bajkonur czy Fukushima z roku na rok goszczą coraz więcej ludzi żądnych wrażeń. W 2019 roku po latach odkładania pomysłu w końcu postanowiłem sam sprawdzić co kryje Czarnobylska Strefa Wykluczenia.

W Polsce ofert wycieczek do Czarnobyla jest naprawdę dużo a ludzie zajmujący się wyjazdami to osoby naprawdę znające się na tym temacie. Biura oferują zwykle wyjazdy od jednego do czterech dni, a ja zdecydowałem się na wyjazd trzydniowy. Oferuje on właściwie większość ważnych miejsc w strefie i długą eksplorację Prypeci. Zdecydowanie nie polecam wyjazdu jednodniowego który właściwie polega na skakaniu z miejsca na miejsce w szybkim tempie i nie pozwala zajrzeć do wnętrz budynków.

Kijów (fot. Dawid Szot)

Kijów (fot. Dawid Szot)

Ukrainę najczęściej widziałem z brzegu Bugu po polskiej stronie, dlatego byłem zaskoczony jakim jest krajem rozbieżności. Nad ranem tuż przed Kijowem zatrzymaliśmy się na przydrożnej stacji benzynowej. W jednym miejscu pracownik malował krawężnik, w innym ładowały się dwie nowe Tesle S, a w jeszcze innym tankowały ledwo trzymające się kupy Łady pamiętające doskonale czasy radzieckie, zaraz obok Audi z podwójnym wlewem paliwa zmierzający w stronę granicy. Zdecydowanie jednak jest to kraj warty odwiedzenia, cały dzień w Kijowie wystarczył na ledwie kilka ciekawych miejsc. Miasto i cały kraj oferuje ogrom ciekawych i równie ważnych historycznie miejsc.

Dzień w Prypeci zaczyna się od śniadania w hotelu, w naszym przypadku „Dziesiątka” po którym wyjeżdżamy w stronę miasta po drodze odwiedzając jedną lub dwie lokacje w okolicy. Hotel, w którym nocowaliśmy posiadał wszystko co potrzebne, nie był na wysokim poziomie, ale też nie ma takiej potrzeby skoro służy tylko do spania, a cały dzień i tak spędzamy poza miasteczkiem Czarnobyl. W samym mieście znajduje się sklep, w którym można kupić normalne produkty spożywcze jak i pocztówki i inne drobne pamiątki. Pocztówki są tanie, jednak znaczki pocztowe to całkiem sport koszt, kiedy chcemy wysłać kilka sztuk.

Droga do Czarnobyla (fot. Dawid Szot)

Droga do Czarnobyla (fot. Dawid Szot)

Ceny na Ukrainie dla osoby z Polski będą bardzo niskie nawet w Czarnobylu, który jest zauważalnie droższy. Wieczory spędzaliśmy na integracji grupy z grą 4kings pokazaną nam przez naszego pilota Mateusza, jednak do dziś nie znam jej zasad. Naszym przewodnikiem po strefie był Andriej, który w Prypeci spędził dzieciństwo. Korzystając z nadmiaru czasu odwiedziliśmy mieszkanie, w którym się wychował i posłuchaliśmy opowieści z dzieciństwa.

W ciągu trzech dni przeszliśmy niemal całą Prypeć wzdłuż i wszerz. Odwiedziliśmy oczywiste lokacje takie jak Cafe Prypeć, szpital w którego podziemiach znajdują się ubrania strażaków, diabelski młyn, hotel „Polesie” i basen „Lazurowy” znane z gry Call of Duty Modern Warfare, kilka bloków mieszkalnych w tym najwyższy 16-piętrowiec z fenomenalnym widokiem na całą strefę, kilka szkół czy jednostkę straży pożarnej która jako druga dotarła do miejsca katastrofy. Miasto zdecydowanie robi wrażenie takie jakiego można się spodziewać, pełne ciszy, powoli odzyskiwane przez naturę, gdzieniegdzie pojawiają się jedyni mieszkańcy czyli psy.

Czarnobyl (fot. Dawid Szot)

Czarnobyl (fot. Dawid Szot)

Oczywiście pełne jest również ustawek fotograficznych jednak zwykle są one w pobliżu wejść do budynków. Poza samą Prypecią mieliśmy okazje zobaczyć radar Duga który na żywo robi piorunujące wrażenie swoją wielkością. Na niższy radar można spokojnie wejść, jednak na większy drabinki zostały obcięte. Kolejnym miejscem robiącym wrażenie była ferma norek i przylegający do niej ośrodek badań, w którym nadal znajdują się słoiki z organizmami które badano. W okolicy fermy mogliśmy również zobaczyć z bliska zbiornik chłodziwa do reaktora, który od kilku lat wysycha i przypomina wyglądem okolice Skadowska z gry STALKER Zew Prypeci.

Niedaleko tych miejsc znajdują się też niedokończone chłodnie kominowe budowanych bloków numer 5 i 6. Zdecydowanie najbardziej klimatyczną eksploracją była fabryki Jupiter przy muzyce z gry STALKER. Pomiędzy kolejnymi halami natrafiliśmy na kilka zniszczonych autobusów służących do ewakuacji i zdalnie sterowany buldożer Komatsu który jest jednak w tragicznym stanie. Ostatnio dotarły informacje o planowanym parku maszyn biorących udział w likwidacji skutków katastrofy więc jest nadzieja na uratowanie tak wyjątkowego sprzętu.

Czarnobyl (fot. Dawid Szot)

Czarnobyl (fot. Dawid Szot)

W połowie 2020 roku miały miejsce ogromne pożary w strefie przez które spłonął m.in. ośrodek dla pionierów, który nam udało się zobaczyć przed tymi wydarzeniami. Zdecydowanie na swój sposób był piękny, małe domki rozsiane pomiędzy gęsto rosnącymi drzewami, gdzieniegdzie stały huśtawki , a gdzieś między drzewami widać było rzekę Prypeć.

Niestety w strefie widać też negatywne wpływy popularności Czarnobyla. W całej strefie pełno grafiti z nawiązaniami do energetyki jądrowej. W mojej opinii jak i dużej części zainteresowanych tematem psują one klimat miejsca i zupełnie do niego nie pasują. Zaraz po naszym wyjeździe grupa znana z kontrowersyjnych działań w strefie pomalowała chwytak na różowo.

Czarnobyl (fot. Dawid Szot)

Czarnobyl (fot. Dawid Szot)

Podsumowując wyjazd śmiało mogę go polecić każdemu kto interesuje się tematem lub dla fanów serii gier STALKER i Metro do których sam należę. Wyjazd w małej grupie poniżej 15 osób pozwala odczuć ekscytacje płynącą z eksploracji takiego miejsca. Tak jak już wspomniałem, odradzam wyjazdy jednodniowe. Zdecydowanie odradzam też tanie wyjazdy oferowane przez biura kładące nacisk na ilość osób. Odkrywanie strefy w grupie 30 osób bez możliwości oddalenia się wydaje mi się pozbawiona sensu.

Jakiś czas temu pojawiło się również opcjonalne wejścia do sterowni 4 bloku, niestety w momencie, w którym tam byliśmy wejście było niemożliwe. Kwestie bezpieczeństwa w strefie również nie wymagają dużego wkładu finansowego, wystarczą długie rękawy, długie spodnie, buty, których nam nie będzie szkoda ewentualnie wyrzucić i rękawice. Unikać należy chodzenia poza asfaltem szczególnie w okolicy czerwonego lasu. Jeśli chce się zobaczyć słynne podziemia fabryki Jupiter trzeba zainwestować w wodery, ponieważ piwnice są zalane.

Czarnobyl (fot. Dawid Szot)

Czarnobyl (fot. Dawid Szot)

Dozymetry wypożyczają biura, a koszt najbardziej znanej Terry P to około 800zł jeśli chcemy mieć własny. Właściwie poza kilkoma wyjątkowymi miejscami poziom promieniowania jest zbliżony do tego w Polsce i nie stanowi zagrożenia. Zdecydowanie odradzam zabieranie czegokolwiek ze strefy, jest to nielegalne i karalne. W strefie i tak widoczna jest działalność szabrowników i złodziei. Poza medalem zakupionym w Kijowie polecam kupić mapę strefy dostępną przed wyjazdami u polskiego autora lub przy samym wjeździe do strefy gdzie znajduje się duży sklep z pamiątkami.

Ostatnie decyzje rządu Ukraińskiego takie jak planowany park maszyn, inspekcja budynków i ich zabezpieczenie przed wodą, tablice informacyjne czy wspomniany sklep z pamiątkami mają uczynić miejsce bardziej turystycznym. Zdecydowanie pozytywnie wpłynie to na wpływy do budżetu Ukrainy jednak strefa przestaje być tak dzika jak kiedyś.

Poniżej galeria z wyjazdu, a więcej zdjęć znajdziecie na Flickerze.

Podziel się.

O autorze

Dawid Szot

Zafascynowany Europą Wschodnią i wszystkim, co z nią związane. Równie mocno zainteresowany historią, militariami, motoryzacją i zegarmistrzostwem.