Lockheed C-130 Hercules jest jednym z najdłużej produkowanych samolotów wojskowych. Maszyny te wykorzystywane są od ponad 60 lat i zapewne jeszcze przez wiele lat pozostaną w eksploatacji. Ich najnowsza wersja cywilna, oznaczona jako LM-100J wzbiła się w powietrze 25 maja 2017 roku.

Geneza

Oblot pierwszego C-130 miał miejsce 23 sierpnia 1954 roku, a dokładnie 10 lat później, 20 kwietnia 1964 roku w powietrze wzbił się pierwszy cywilny C-130, który otrzymał nazwę Lockheed L-100 Hercules. Samoloty te wywodziły się konstrukcją z maszyn typu C-130E, jednak różniły się od nich prostszą konstrukcją i pozbawione były wojskowego wyposażenia.

Lockheed L-100 Hercules (fot. Lockheed Martin)

Lockheed L-100 Hercules (fot. Lockheed Martin)

Łącznie do 1992 roku wyprodukowano 115 maszyn tego typu, w 3 wersjach – L-100, L-100-20 i L-100-30. Około 30 z nich cały czas pozostaje w eksploatacji. Samoloty te ze względu na swoją konstrukcję przystosowane są do operowania z nieutwardzonych lądowisk, dzięki czemu można je wykorzystywać do bardzo wielu zadań.

Głównie samoloty te używane są do dostarczania pomocy humanitarnej oraz zaopatrzenia w trudno dostępne miejsca. L-100 używane są również przez przemysł naftowy i wydobywczy do transportu wyposażenia w rejon kopalni i złóż.

Lockheed L-100 Hercules (fot. Lockheed Martin)

Lockheed L-100 Hercules (fot. Lockheed Martin)

Ze względu na swój wiek, samoloty typu L-100 są jednak obecnie coraz mniej przydatne. Przestarzała awionika, nieekonomiczne silniki, które nie spełniają również norm hałasu i emisji spalin a także po prostu zmęczenie konstrukcji sprawiają, że wiele firm przesiada się na nowsze, często gorsze pod względem zdolności transportowych maszyny, aby obniżyć koszty eksploatacji. L-100 przegrywał również z ex-radzieckimi samolotami transportowymi, takimi jak np. An-12.

W związku z tym Lockheed Martin postanowił zaprojektować zupełnie nowy wariant L-100, dostosowany do aktualnych potrzeb rynku. Jako bazę dla maszyny wybrano wojskowego Herculesa w wersji C-130J. Nowy samolot otrzymał oznaczenie LM-100J.

Lockheed L-100 Hercules (fot. Lockheed Martin)

Lockheed L-100 Hercules (fot. Lockheed Martin)

Lockheed LM-100J Super Hercules

Prace nad nowym cywilnym Herculesem rozpoczęto w 2014 roku. Chociaż maszyna miała wywodzić się z wojskowego C-130J, ilość zmian w konstrukcji oraz przede wszystkim wyposażeniu była tak duża, że pierwszy egzemplarz LM-100J zaczęto składać w kwietniu 2016 roku. Maszyna po raz pierwszy wzbiła się w powietrze 25 maja 2017 roku.

Samolot ma 34 m długości, 40 m rozpiętości skrzydeł i napędzany jest 4 silnikami Rolls-Royce AE2100D3 o mocy 4591 KM każdy, zapewniających maksymalną prędkość przelotową około 660 km/h. Maksymalna masa startowa wynosi 74,3 tony, przy czym maksymalna masa ładunku to 21,8 tony.

Samolot ma zupełnie inne oprogramowanie niż wariant wojskowy, jest również pozbawiony wyposażenia obronnego oraz nawet toalety, ponieważ zwykle samoloty te wykonują stosunkowo krótkie loty. LM-100J przystosowany jest do operowania z krótkich i nieutwardzonych lądowisk, oraz może latać w trudnych warunkach atmosferycznych.

Lockheed LM-100J Super Hercules - wizualizacja (fot. Lockheed Martin)

Lockheed LM-100J Super Hercules – wizualizacja (fot. Lockheed Martin)

LM-100J ma otrzymać wszystkie certyfikaty dopuszczające go do eksploatacji w 2018 roku. Już teraz Lockheed Martin ma zamówienia na 20 maszyn tego typu – po 10 maszyn zamówiły linie Safair i Bravo Cargas. Według wyliczeń firmy, sukces komercyjny projekt osiągnie po sprzedaży 80 maszyn, przy czym Lockheed zakłada, że LM-100J trafi nie tylko na rynek cywilny, ale również wojskowy. Chociaż samoloty te nie mają wyposażenia takiego jak maszyny wojskowe, dzięki niższej cenie, mogą być tanią alternatywą dla sił zbrojnych niektórych państw, które potrzebują prostych maszyn transportowych.

LM-100J mogą być wykorzystywane zarówno do zadań transportowych jak i gaszenia pożarów, transportu VIP oraz mogą brać udział w operacjach humanitarnych i medycznych.

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.