Niektóre samoloty nie mogą się poszczycić długą i efektowną służbą. Często cechujące się oryginalną konstrukcją, pozostają w eksploatacji przez ograniczony czas, a potem zostają zapomniane. Blackburn Beverley bez wątpienia należy do takich konstrukcji. Z 49 zbudowanych egzemplarzy, zachowano 3, ale do naszych czasów przetrwał jeden.

Na przełomie lat 40. i 50. w zakładach General Aircraft w Wielkiej Brytanii rozpoczęto prace nad ciężkim, uniwersalnym samolotem transportowym oznaczonym jako GAL.60 Universal Freighter. Maszyna została oblatana 20 czerwca 1950 roku, jednak w wyniku prób podjęto decyzję o zbudowaniu drugiego egzemplarza oznaczonego jako GAL.65, w którym zastosowano inną konstrukcję rampy załadunkowej oraz silniki.

Blackburn Beverley

Blackburn Beverley

Zmiany chociaż na pozór kosmetyczne, znacząco zmieniły możliwości samolotu, skracając rozbieg i dobieg, a także zwiększając przestrzeń ładunkową. Po próbach tej wersji, 1 października 1952 roku RAF zamówił 20 maszyn oznaczonych jako Beverley C.1. Dwa lata później domówiono kolejne 9, a w 1956 roku w dwóch zamówieniach łącznie 18 maszyn, co razem z dwoma prototypami dało 49 maszyn. Samoloty zaczęły trafiać do jednostek od 1955 roku, a ostatni w 1958 roku.

Nazywane potocznie Blackburn Beverley maszyny miały 30,3 m długości i 49,4 m rozpiętości skrzydeł, a maksymalna masa startowa wynosiła 61 ton. Napęd stanowiły cztery 18-cylindrowe gwiazdowe silniki Bristol Centaurus 173 o mocy 2850 KM każdy, zapewniające prędkość maksymalną 383 km/h i przelotową 278 km/h. Zasięg wynosił 6370 km bez ładunku, lub 2100 km z ładunkiem około 13 ton. W zależności od potrzeb, Beverley  mógł zabrać 94 żołnierzy z wyposażeniem (w źródłach pojawia się informacja, że dodatkowo kolejnych 36 mogło być przewożonych w kabinie w ogonie), 70 spadochroniarzy, lub odpowiadający im ładunek cargo.

Blackburn Beverley (fot. Brian Harrington Spier)

Blackburn Beverley (fot. Brian Harrington Spier)

Co ciekawe, część pasażerów przewożona była w kabinie w ogonie maszyny, a nie w kadłubie. Dodatkowo samolot wyposażono w toaletę, oraz luk desantowy w podłodze. Nie przemyślano jednak do końca rozmieszczenia tych dwóch elementów i podczas wychodzenia z toalety, przechodziło się nad wspomnianym lukiem. Jeśli był on otwarty, groziło to wypadnięciem z samolotu (kilka osób zginęło w ten sposób). Dopiero z czasem zmieniono system tak, że po otwarciu luku, nie było możliwe otworzenie drzwi toalety.

Samoloty Blackburn Beverley nie były ani piękne, ani nie miały wyjątkowo dobrych osiągów, ale spełniały swoje zadania. Wykorzystywano je do 1967 roku, przy czym 9 maszyn uległo wypadkom. Część samolotów eksploatowano w Wielkiej Brytanii, a część w Afryce i na Bliskim wschodzie, a ich głównym zadaniem było transportowanie ładunków oraz szkolenie spadochroniarzy. Po wycofaniu z służby, większość maszyn szybko zezłomowano, ale zachowano kokpit jednego samolotu, oraz 3 całe maszyny. Ostatecznie dwie z nich zezłomowano. Do naszych czasów przetrwał więc tylko jeden egzemplarz.

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.