Podręczniki do języka angielskiego uwielbiają uczyć bezpiecznych, poprawnych i dość przewidywalnych zwrotów typu Merry Christmas czy Happy New Year. Tymczasem prawdziwy świąteczny angielski brzmi zupełnie inaczej. Jest pełen idiomów, skrótów myślowych i wyrażeń, które dla uczących się bywają zagadką. To właśnie one sprawiają, że język staje się naturalny i „ludzki”.
Świąteczny angielski jest też doskonałym przykładem tego, jak bardzo język zależy od kultury, emocji i miejsca, w którym się nim mówi.
Jednym z najbardziej klasycznych świątecznych zwrotów jest to deck the halls. Dosłownie oznacza „dekorować sale”, ale w praktyce odnosi się do ubierania domu na święta. Co ciekawe, słowo deck wcale nie ma tu nic wspólnego z kartami ani pokładem statku, tylko ze staroangielskim znaczeniem „ozdabiać”. To wyrażenie funkcjonuje głównie w języku potocznym i bardzo rzadko pojawia się w materiałach edukacyjnych.
Innym ciekawym zwrotem jest Christmas came early. Używa się go wtedy, gdy coś dobrego wydarza się wcześniej, niż się spodziewaliśmy. Prezent przed świętami, niespodziewana premia albo dobra wiadomość w grudniu bardzo często komentowane są właśnie w ten sposób. Nie chodzi tu o faktyczne Boże Narodzenie, lecz o metaforę miłej niespodzianki.
Świąteczny angielski obfituje w wyrażenia, które praktycznie nie funkcjonują poza sezonem. Kiedy ktoś mówi, że jest snowed under, nie ma na myśli śniegu, tylko ogrom obowiązków. W grudniu jednak to wyrażenie zyskuje dodatkowy, niemal wizualny sens.
Często można też usłyszeć, że ktoś jest full of Christmas cheer. To nie tylko „świąteczny nastrój”, ale wręcz przesadna uprzejmość, entuzjazm i serdeczność, które pojawiają się właśnie w tym okresie. W innym miesiącu takie zachowanie mogłoby wydawać się podejrzane, w grudniu jest całkowicie akceptowalne.
Popularne jest także określenie the Christmas rush, opisujące szaleństwo zakupów, podróży i przygotowań. To zwrot bardzo kulturowy, silnie związany z kapitalistycznym i konsumpcyjnym wymiarem świąt w krajach anglojęzycznych.
Choć Brytyjczycy i Amerykanie mówią po angielsku, ich świąteczne słownictwo potrafi się znacząco różnić. Brytyjczycy mówią o Father Christmas, Amerykanie niemal wyłącznie o Santa Claus. W Wielkiej Brytanii spotkasz Christmas crackers, w USA wiele osób nawet nie wie, czym one są. Również potrawy wpływają na język. Brytyjski pudding nie ma nic wspólnego z amerykańskim deserem o tej samej nazwie.
Różnice te sprawiają, że świąteczny angielski jest doskonałym przykładem tego, jak język rozwija się lokalnie i reaguje na tradycje konkretnego kraju.
Większość idiomów i potocznych zwrotów jest silnie osadzona w kontekście kulturowym i emocjonalnym. Trudno je przetłumaczyć dosłownie i jeszcze trudniej wytłumaczyć bez znajomości realiów. Dlatego podręczniki często je pomijają, skupiając się na neutralnym, bezpiecznym języku.
Tymczasem to właśnie takie wyrażenia jak to deck the halls czy Christmas came early sprawiają, że uczący się brzmią naturalnie i rozumieją więcej niż tylko literalne znaczenie słów.
Poznawanie świątecznych idiomów to coś więcej niż nauka słownictwa. To wejście w sposób myślenia, żartowania i reagowania emocjonalnego typowy dla użytkowników języka. Dla poliglotów i miłośników języków to przypomnienie, że prawdziwa biegłość zaczyna się tam, gdzie kończy się podręcznik.
Bo w końcu, jeśli naprawdę chcesz mówić jak native speaker, musisz wiedzieć, co znaczy, gdy ktoś z uśmiechem mówi, że Christmas came early.
Źródło zdjęć: Depositphotos.com
Subskrybuj nasz newsletter!
Co tydzień, w naszym newsletterze, czeka na Ciebie podsumowanie najciekawszych artykułów, które opublikowaliśmy na SmartAge.pl. Czasem dorzucimy też coś ekstra, ale spokojnie, nie będziemy zasypywać Twojej skrzynki zbyt wieloma wiadomościami.



