Następcy, którzy nie nadeszli

Przez długi czas B-52 był samolotem traktowany jako rozwiązanie tymczasowe. Miał być szybko zastąpiony przez samoloty latające wyżej i szybciej, takie jak B-70 Valkyrie. Jednak doświadczenia z eksploatacji naddźwiękowego B-58 Hustler i przerwanie programu XB-70 zmusiły USAF do utrzymania B-52 w linii znacznie dłużej niż zakładano. Stratoforteca okazała się być samolotem udanym, niezawodnym i czterokrotnie tańszym w eksploatacji niż używany równolegle B-58.

North American XB-70 Valkyrie

North American XB-70 Valkyrie

Supernowoczesny XB-70 nie osiągnął gotowości operacyjnej – zbudowano tylko 2 samoloty prototypowe, program bombowca B-1 w swojej pierwotnej, naddźwiękowej postaci został skasowany przez administrację prezydenta Cartera i dopiero w latach 80-tych zbudowano 100 maszyn w tańszej i uproszczonej wersji B-1B, które miały być maszyną tymczasową do czasu wprowadzenia trudnowykrywalnego bombowca B-2. Zakończenie zimnej wojny z kolei spowodowało, że B-2 który miał zastąpić Stratofortecę wszedł tylko do małoseryjnej produkcji, zakończonej powstaniem zaledwie 21 maszyn. Dlatego też B-52 wciąż jest podstawowym i najliczniej używanym ciężkim bombowcem w arsenale USAF. Aby jednak mógł skutecznie pełnić swoje zadania musiał przejść modernizację.

B-2 Spirit obok B-52 podczas pokazów

B-2 Spirit obok B-52 podczas pokazów

Cruise carrier

A właściwie to przezbrojenie. Pociski Hound Dog powstałe w latach 50-tych, dwadzieścia lat później były już beznadziejnie przestarzałe, a nowe pociski AGM-69 SRAM (Short Range Attack Missile) były nowoczesne, ale ich zasięg wynosił zaledwie 200 km. Na barkach B-52 zaś spoczęło wyszukiwanie i niszczenie mobilnych wyrzutni rakiet balistycznych.

Pokaźny arsenał B-52 Stratofortress (fot. Robert J. Horstman)

Pokaźny arsenał B-52 Stratofortress (fot. Robert J. Horstman)

O ile Amerykanie swój arsenał nuklearny opierali na triadzie rakiet bazowania stacjonarnego, na okrętach podwodnych i samolotach, to Rosjanie, którzy nie posiadali tak dobrych okrętów podwodnych i tak wielu samolotów strategicznych część swoich rakiet umieścili na wyrzutniach mobilnych. O ile wyrzutnie stacjonarne łatwo było wykryć i przez to stawały się pierwszym celem w razie konfliktu, wyrzutnie mobilne, czy to kolejowe, czy samochodowe w razie zagrożenia mogły opuścić swoje bazy i rozproszyć się, co utrudniało ich wykrycie.

Dlatego właśnie B-52 miały penetrować granice ZSRR, znajdować je i niszczyć. Potrzebowały jednak do tego celu nowego uzbrojenia – celnego, o dużym zasięgu i trudnego do przechwycenia. Boeing stworzył więc pociski AGM-86. Napędzane silnikiem turbowentylatorowym poddźwiękowe pociski, które weszły do produkcji w 1980 roku. Miały zasięg przekraczający 2000 km, mogły przenosić głowicę nuklearną bądź konwencjonalną i były naprowadzane za pomocą systemu nawigacyjnego TERCOM, a następnie GPS.

Rewolwerowy wyrzutnik pocisków AGM-86 w komorze bombowej B-52

Rewolwerowy wyrzutnik pocisków AGM-86 w komorze bombowej B-52

TERCOM (Terrain Contour Matching) umożliwia lot na bardzo małych wysokościach po wcześniej ustalonej trasie, jednak dzięki zapisanej w pamięci mapie terenu która jest porównywana na bieżąco z obrazem z radaru lub kamer pocisku, znacznie zwiększa się celność – 30 metrów w przypadku pierwszych wersji z głowicą atomową i tylko 3 metry w późniejszych wersjach z głowicami konwencjonalnymi. B-52 mogły zabierać jednocześnie aż 20 takich pocisków – 8 w komorze bombowej na wyrzutniku rewolwerowym i kolejnych 12 podwieszonych pod skrzydłami, po 6 na wysięgnikach na których wcześniej podwieszano AGM-28 Hound Dog. Z czasem zostały uzbrojone także w nowsze modele pocisków manewrujących AGM-129, AGM-154 i AGM-158.

Dwa Tu-95, An-124 Rusłan i B-52H Stratofortress

Dwa Tu-95, An-124 Rusłan i B-52H Stratofortress

Nowi przeciwnicy

Po upadku ZSRR i zakończeniu zimnej wojny mogłoby się wydawać, że losy B-52 będą przesądzone i zostanie wycofany. Szybko jednak okazało się, że jest on trudny do zastąpienia. Już w styczniu 1991 roku podczas operacji Pustynna Burza B-52G z Barksdale w Luizjanie wzięły udział w swoich najdłuższych, trwających 35 godzin misjach bojowych w trakcie których pokonały ponad 22 tyś. kilometrów i odpaliły łącznie 35 pocisków AGM-86.

B-52 Stratofortress

B-52 Stratofortress

Przeprowadzały też liczne bombardowania irackich wojsk z tak wysoką skutecznością, że iraccy żołnierze będący świadkami tych bombardowań dezerterowali do Arabii Saudyjskiej i poddawali się, aby tylko uniknąć losu bombardowanych towarzyszy. B-52 wykorzystywano też do bombardowań pól minowych, aby umożliwić przejście przez nie swoim wojskom.

W 1999 roku B-52 ponownie wzięły udział w walkach, tym razem odpalając ponad 200 pocisków manewrujących w cele w Jugosławii podczas operacji “Allied Force”. Ich celami były centra dowodzenia, stanowiska obrony przeciwlotniczej i lotniska. Kolejne akcje bojowe B-52 to walki w Iraku i w Afganistanie, gdzie samoloty uzbrojone w kierowane laserem i GPS bomby mogły przez wiele godzin wisieć w powietrzu i w razie potrzeby udzielać bliskiego wsparcia powietrznego żołnierzom walczącym na lądzie. W takich sytuacjach B-52 po raz kolejny udowodniły swoją przydatność.

B-52 Stratofortress

B-52 Stratofortress

W pozostałych rolach

Ogromna większość wyprodukowanych B-52 była wykorzystywana przez USAF w podstawowej roli, bombowca strategicznego, jednak kilka sztuk było wykorzystywanych w innych, często bardzo nietypowych celach. Najbardziej znana jest maszyna używana przez NASA – “Balls 8”, wykorzystywana jako nosiciel maszyn doświadczalnych. Był to oblatany w 1955 roku ósmy wyprodukowany B-52. Został przekazany do NASA aby wspomóc program samolotów doświadczalnych X-15 i służył aż do 2004 roku wynosząc w powietrze niemal wszystko co było testowane w NASA a co nie było w stanie wystartować samodzielnie, w tym najszybszy samolot świata, X-43 czy jego następcę, X-51 Waverider.

Każda misja Balls 8 została uwieczniona rysunkiem na burcie.

Każda misja Balls 8 została uwieczniona rysunkiem na burcie.

B-52 były też pierwszymi odrzutowcami, które wykonały lot dookoła świata bez międzylądowań. 16 stycznia 1957 roku 3 maszyny wystartowały z Kalifornii, aby po 45 godzinach i pełnym okrążeniu kuli ziemskiej wraz z przeprowadzeniem pozorowanego bombardowania wylądować na macierzystym lotnisku. Była to demonstracja siły, która miała pokazać, że Stany Zjednoczone są zdolne do przeprowadzenia ataku na dowolne miejsce na ziemi.

Oczywiście także z B-52 zrzucono pierwszą bombę wodorową. W ramach operacji Redwing 20 maja 1956 roku przeprowadzono test Cherokee. W ramach tego testu na atol Bikini zrzucono bombę o mocy 3,8 megatony, jednak wskutek błędu bomba spadła 6,5 km od celu. W efekcie wszelkie dane zebrane z czujników okazały się być bezwartościowe, a obserwatorzy, którzy mieli być zwróceni plecami do eksplozji zostali narażeni na oślepienie, gdyż do wybuchu doszło przed nimi.

B-52 podczas testów silnika General Electric CF6-50

B-52 podczas testów silnika General Electric CF6-50

Kolejnego B-52 wykorzystywano podczas testów silników dla transportowego Lockheeda C-5 Galaxy – na czas testów na wewnętrznych wysięgnikach zamiast par silników zamontowano pojedyncze, za to mocniejsze silniki, które miały być później wykorzystywane przez największe amerykańskie samoloty transportowe.

Następca następcy

Aktualnie amerykańskie lotnictwo użytkuje 20 B-2, 66 B-1B i 76 B-52H. Każdy z tych samolotów przechodził modyfikacje i ulepszenia, ale oczywiście najwięcej z nich ma na koncie B-52. Co istotne, planowane są kolejne modyfikacje, zarówno w celu utrzymania ich w stanie umożliwiającym latanie, jak i dostosowanie do warunków współczesnego pola walki. Niektóre modyfikacje wynikają z wieku maszyny i tego, że pewne części lub podzespoły nie są już po prostu produkowane i trzeba je zastępować nowszymi odpowiednikami.

Bombowiec B-2 (na pierwszym planie) i dwa zmodernizowane B-52

Bombowiec B-2 (na pierwszym planie) i dwa zmodernizowane B-52

Od dłuższego czasu rozpatrywana jest także możliwość wymiany silników na mocniejsze i bardziej ekonomiczne. Co ciekawe, w latach 80-tych brano pod uwagę możliwość zastosowania tylko 4 silników Rolls-Royce, po jednym na każdym wysięgniku w miejsce dwóch dotychczasowych, jednak zakładając bliskie zastąpienie BUFF-ów przez B-2 uznano to za nieopłacalne.

Kilka pokoleń amerykańskich bombowców strategicznych - B-52, B-47, B-29 i B-17

Kilka pokoleń amerykańskich bombowców strategicznych – B-52, B-47, B-29 i B-17

W 2016 roku w ramach programu Long Range Strike Bomber (pol. Bombowiec Uderzeniowy Dalekiego Zasięgu) wybrano następcę B-52 i B-1. Samolot B-21 Raider zaproponowany przez koncern Northrop Grumman według planów wejdzie do służby po 2020 roku. Zewnętrznie przypomina poprzedni bombowiec Northropa – B-2 i podobnie jak on jest trudnowykrywalnym samolotem zbudowanym w układzie latającego skrzydła. Ma powstać około 100 maszyn tego typu, przy koszcie około 500 mln dolarów za sztukę. Czy faktycznie tak się stanie? Opóźnienia i redukcje zamówień w programach F-22 i F-35 nie nastrajają optymistycznie.

B-52 Stratofortress wycofane z eksploatacji

B-52 Stratofortress wycofane z eksploatacji

Oko w oko z bestią

Obecnie B-52 stacjonują na stałe w 2 bazach w USA: w Barksdale w Luizjanie i w Minot w Północnej Dakocie. W razie zaostrzenia sytuacji międzynarodowej mogą być przerzucane do innych baz w państwach sojuszniczych. Podczas Pustynnej Burzy operowały z baz w Anglii, Hiszpanii oraz Arabii Saudyjskiej. Nad wschodnią Europą są jednak rzadko spotykane, a w Polsce jeszcze się nie pojawiały, mimo, iż kilkukrotnie zapowiadano ich przelot podczas Airshow w Radomiu. Gdyby jednak ktoś chciał zobaczyć potężnego BUFF-a w całej okazałości na własne oczy jest na to sposób, który wcale nie wymaga zdobywania wizy do Stanów Zjednoczonych.

B-52H na Dniach NATO w czeskiej Ostrawie (fot. Łukasz Kuliberda)

B-52H na Dniach NATO w czeskiej Ostrawie (fot. Łukasz Kuliberda)

Już trzykrotnie, w latach 2012, 2015 i 2016 B-52H gościł na Dniach NATO w czeskiej Ostrawie. Nie będę ukrywać, że chęć zobaczenia tej maszyny z bliska była głównym powodem dla którego po raz pierwszy wybrałem się do Ostrawy w 2015. Muszę przyznać, że było warto. Samolot na żywo robi ogromne wrażenie, mimo, że może nie wydawać się tak ogromny, zwłaszcza kiedy stoi tuż obok KDC-10 i E-3A. Jednak świadomość, że na wyciągnięcie ręki mamy maszynę stworzoną do rozpętania atomowego piekła pozwala nabrać do niej nieco szacunku. Warto także wiedzieć, że w odróżnieniu od pokazów lotniczych w Polsce, gdzie samoloty stoją zazwyczaj za barierkami uniemożliwiającymi zbliżenie się do nich, w Ostrawie większość maszyn faktycznie można dotknąć, a wiele, w tym B-52 zwiedzić także w środku, co gorąco polecam. Zwłaszcza, że z wielu miejsc w Polsce, łatwiej dojechać do Ostrawy niż do Radomia.

B-52H na Dniach NATO w czeskiej Ostrawie (fot. Łukasz Kuliberda)

B-52H na Dniach NATO w czeskiej Ostrawie (fot. Łukasz Kuliberda)

1 2 3
Podziel się.

O autorze

Łukasz Kuliberda

Airsoftowiec, miłośnik militariów i lotnictwa, oraz samochodów na "F" - Fordów, Fiatów i francuskich. Oglądam się za każdym przelatującym samolotem, a ponieważ mieszkam blisko "Gniazda Jastrzębi" bóle karku są na porządku dziennym.