19 kwietnia 1809 roku pod Raszynem dwukrotnie słabsze liczebnie Wojsko Polskie, dowodzone przez księcia Józefa Poniatowskiego, stoczyło zwycięską bitwę obronną przeciwko przeważającym siłom austriackim. Pomimo znaczącej przewagi wroga, armia polska zdołała zadać przeciwnikowi dwukrotnie większe straty, docelowo wycofując się w kierunku Warszawy w pełnym porządku, aby zachować swoje siły. Starcie to, będące chrztem bojowym dla wielu młodych żołnierzy, położyło podwaliny pod jedyną wygraną przez Polaków wojnę w XIX wieku, w wyniku której terytorium Księstwa Warszawskiego powiększyło się o niemal 50%.

„Wszyscy prawie oficerowie sztabowi dystyngowali się i ledwie, którego między nimi znajdzie, który by czy przez odniesienie ran, czy przez zabitego lub rannego konia, albo przez ślady postrzałów nie mógł dowieść, że szukał i znalazł niebezpieczeństwo”.

Tło konfliktu i wybór Raszyna na pole bitwy

19 kwietnia 1809 roku miała miejsce zwycięska dla Wojska Polskiego bitwa obronna pod Raszynem. Wraz z nią narodziła się legenda księcia Józefa Poniatowskiego!

Książę Józef Poniatowski zdawał sobie sprawę z tego, że nie może wydać Austriakom bitwy w otwartym polu, ponieważ miał o połowę mniejsze siły, a bitwa taka niechybnie skończyłaby się klęską Polaków. Wobec tego poszukiwał miejsca idealnego, o które można by oprzeć obronę. Tym miejscem był Raszyn. Raszyn był niewielką wsią liczącą ledwie 100 mieszkańców. Tutaj zbiegały się różne trakty, w tym trakt na stolicę. Jako że Austriacy przekroczyli granicę Księstwa Warszawskiego niedaleko Nowego Miasta, to kierując się w stronę Warszawy, musieliby przejść przez Raszyn.

Raszyn znajdował się w okolicy rzek i bagien. Główną rolę odgrywała tutaj rzeka Raszynka, stanowiąca prawy dopływ Mrowy. Płynęła ona w kierunku północno-zachodnim przez wsie Raszyn, Jaworowa i Michałowice. Jej brzegi były bagniste, a co za tym idzie trudno dostępne. Tak więc jedyną możliwością przeprawy były przerzucone przez tę rzekę mosty. Z kolei na południe od Raszyna znajdowały się szerokie bagna i stawy. Tutaj właśnie fragment traktu pomiędzy Raszynem a Falentami zbudowany był na grobli. Wobec tego tereny te były naturalnie trudno dostępne dla nacierającej armii, niezależnie od jej liczebności, co z kolei umożliwiało szczuplejszym siłom Wojska Polskiego skuteczną obronę przed przeważającym liczebnie przeciwnikiem.

Książę Józef rozpoczął rozmieszczanie swojej armii. Zdecydował się przede wszystkim obsadzić główne miejscowości w postaci Michałowic, Raszyna i Jaworowej. Miejscowości te znajdowały się od siebie w odległości około 2 kilometrów. Ponadto obsadzono także wysunięte pozycje w Falentach Dużych i Falentach Małych, o czym będzie mowa poniżej.

Prawe skrzydło w Michałowicach zajął generał Biegański. Miał pod swoimi rozkazami dwa bataliony z 3. pułku piechoty oraz dwa działa 6-funtowe i dwa granatniki. W centrum sił polskich, za Raszynem na piaszczystych wzgórzach, stanął 2. pułk piechoty oraz oddziały saskie. Ponadto wspierani byli przez szwadron huzarów i dwanaście dział. Tę grupę dowodził saski generał Polentz. Lewe skrzydło zlokalizowane w Jaworowej zostało zajęte przez dwa bataliony piechoty (po jednym z 1. oraz 8. pułku piechoty) oraz sześć dział. Skrzydłem tym dowodził generał Kamieniecki.

Strażą przednią dowodził generał Sokolnicki. Podobno sam miał o to poprosić księcia Józefa Poniatowskiego. Jarosław Czubaty w książce „Księstwo Warszawskie 1807–1815” sugeruje, że Sokolnicki chciał „coś udowodnić” wodzowi naczelnemu w osobie księcia Józefa. Wracając do tematu, Sokolnicki miał pod swoją komendą dwa bataliony piechoty (tak samo po jednym z 1. oraz 8. pułku piechoty), które były wspierane przez 4 działa. Zajęli oni pozycje w Falentach Dużych i Falentach Małych, przy czym warto nadmienić, że Falenty Małe były o tyle strategicznie ważne, że przebiegał przez nie główny trakt.

Mapa miejsca bitwy pod Raszynem
Mapa miejsca bitwy pod Raszynem

Na prawym skrzydle, w okolicach Błonia, w ramach osłony postawiono jedną z kompanii 5. pułku jazdy oraz szwadron saskich huzarów. Na wysuniętej pozycji w kierunku Nadarzyna stacjonowały oddziały polskiej kawalerii, gdzie ich zadaniem była osłona grobli. Dowodzeni byli przez generała Rożnieckiego. Łącznie w bitwie książę Józef dysponował 12 000 żołnierzy. Arcyksiążę Ferdynand miał natomiast około 25 000 żołnierzy. Noc z 18 na 19 kwietnia przebiegła spokojnie.

Ruchy wojsk austriackich i pierwsze starcia

18 kwietnia 1809 roku arcyksiążę Ferdynand dotarł ze swoim korpusem w okolice Tarczyna. Tędy prowadził trakt na Raszyn. Celem arcyksięcia było jak najszybsze rozbicie sił polskich i zajęcie Warszawy. Chciał za jednym razem wypełnić dwa główne cele na tym teatrze wojny, które Austria opracowała, tj. właśnie zajęcie stolicy wroga i rozbicie Wojska Polskiego, by móc teren Księstwa ofiarować Prusom w zamian za dołączenie do wojny po stronie V koalicji antyfrancuskiej.

Co ważne, arcyksiążę nie wiedział do końca, gdzie rozmieszczone są siły polskie, wobec czego wydał tylko ogólny rozkaz marszu o poranku 19 kwietnia w kierunku Raszyna. Podejrzewał, że tam mogą znajdować się siły księcia Józefa, ale nie miał pewności. Wobec tego już o 10:00 w kierunku Raszyna wyruszyły brygady austriackie dowodzone przez generałów Mohra, Spetha, Civalarta i Pflachera, a o godzinie 12:00 brygada Trautenberga.

Arcyksiążę Ferdynand
Arcyksiążę Ferdynand

Jeszcze rano 19 kwietnia Polacy nie mieli, podobnie jak Austriacy, pewności co do rozmieszczenia sił nieprzyjaciela. W okolicy Nadarzyna generał Rożniecki został zaatakowany przez kawalerię wroga. Jednocześnie widząc, że z okolicznych lasów wyłania się piechota, zdecydował się wycofać w celu ochrony głównego traktu prowadzącego z Tarczyna na Raszyn. Arcyksiążę Ferdynand, dotarłszy do swojej straży przedniej i zorientowawszy się w położeniu sił polskich, wydał pierwsze rozkazy. Już wkrótce Rożniecki został zaatakowany przez pięć austriackich szwadronów kawalerii, a kolejne oddziały z brygady Spetha przygotowywały się do drugiego natarcia. Wobec tego Rożniecki został zmuszony do ponownego wycofania się. Wtedy też Austriacy zauważyli polskie pozycje pod Falentami. Musieli jednak przerwać pościg ze względu na zbyt grząski grunt. Już wkrótce miała rozpocząć się faktyczna bitwa pod Raszynem!

Książę Józef Poniatowski
Książę Józef Poniatowski

Rozpoczęcie bitwy i starcia na skrzydłach

Bitwa rozpoczęła się około godziny 15:00. Zapoczątkowała ją artyleria austriacka, która ostrzeliwała wycofujące się oddziały Rożnieckiego. Jednocześnie zaatakowała także polską baterię artylerii stacjonującą w Falentach. Polacy odpowiedzieli ogniem. Austriacy mieli w tym momencie do dyspozycji 22 działa, a Polacy 6. Arcyksiążę Ferdynand postanowił zaatakować polskie pozycje w Falentach przy pomocy czternastu kompanii piechoty wchodzących w skład pułku Vukassovicha. Jednocześnie cztery szwadrony huzarów zostały rzucone do ataku na lewe skrzydło armii polskiej w Jaworowej.

Gdy austriaccy huzarzy palatyńscy podeszli pod polskie pozycje w Jaworowej, zostali powitani gwałtownym ogniem sześciodziałowej polskiej baterii artyleryjskiej. Huzarzy poszli w rozsypkę, a część z nich wpadła do okolicznych bagien. Drugi austriacki atak miał na celu oskrzydlenie sił polskich w Jaworowej, tym razem przy pomocy pułku kirasjerów. Niestety dla Austriaków i te tereny okazały się bagniste, przez co kirasjerzy zaczęli grzęznąć w błocie. Ich również artyleria potraktowała kilkoma salwami, przez co zmuszeni byli się wycofać. Część kirasjerów uratowała austriacka bateria artyleryjska, która rozpoczęła kontrostrzał polskich pozycji. Trzecią próbę pod Jaworową podjął pułk piechoty de Ligne. I tak samo jak poprzednio, również i tutaj Austriacy musieli się wycofać, tracąc 8 zabitych.

Jedyny sukces na tej pozycji odniosły dwa bataliony wołoskie, którym udało się zająć wieś Dawidy, położoną niedaleko Jaworowej. Jednakże ze względu na silny ostrzał polskiej baterii nie byli w stanie dokonać większych postępów. Austriacy odpuścili ten kierunek natarcia i skupili się na walkach w centrum, gdzie odnotowano pewne sukcesy.

Zacięta obrona Falent i lasku olchowego

Przejdźmy teraz do centrum. Tutaj główne wydarzenia rozgrywały się w oparciu o Falenty Duże i Małe. Najbardziej wysunięte na południe, w kierunku pozycji austriackich, były Falenty Duże osłaniane od zachodu przez olchowy lasek. Falenty Duże z Falentami Małymi łączył trakt zwany krakowskim. Był on ochraniany przez baterię artylerii liczącą 9 dział, dowodzoną przez generała Pelletiera.

Bitwa pod Raszynem, Książę Poniatowski prowadzi kontratak na grobli raszyńskiej.
Bitwa pod Raszynem, Książę Poniatowski prowadzi kontratak na grobli raszyńskiej.

Nie mamy niestety jednoznacznych dowodów potwierdzających rozmieszczenie polskich sił na pozycjach w Falentach. Na podstawie książki „Historia wojny polsko-austriackiej 1809 roku” Bronisława Pawłowskiego możemy przypuszczać, że Falenty Duże wraz z laskiem olchowym były obstawione przez batalion 8. pułku piechoty, a Falenty Małe przez batalion 1. pułku piechoty. Jako że trakt wiodący na Falenty Małe był silnie ostrzeliwany przez polską artylerię, żołnierze austriackiego pułku Vukassovicha zaatakowali polskie pozycje położone w lasku olchowym.

Austriacy w sile dwóch kompanii piechoty z trzeciego batalionu, wraz ze wspierającym drugim batalionem, po prawie godzinnej i zażartej walce, w czasie której lasek przechodził regularnie z rąk do rąk dzięki kontratakom pułkownika Cypriana Godebskiego, ostatecznie zmusili Polaków do wycofania się z lasku olchowego. Odwrót odbył się w pełnym porządku przez groblę raszyńską. Austriacy zajęli dwór w Falentach i okoliczny ogród, z którego ostrzeliwali polskie pozycje. W walkach tych został ranny szef sztabu księcia Józefa, generał Stanisław Fiszer. Sam dwór wkrótce spłonął, a w ręce Austriaków dostały się dwa działa.

Legendarny kontratak księcia Józefa Poniatowskiego

Tak się złożyło, że w Raszynie książę Józef zajmował się wydawaniem instrukcji dla organizatorów powstań departamentowych, gdy usłyszał o utracie pozycji w Falentach Dużych. Natychmiast udał się na pierwszą linię frontu wraz ze swoim sztabem. Gdy tam przybył, wziął do ręki karabin i, z fajką w ustach, otoczony swoimi adiutantami w paradnych mundurach, poprowadził polski kontratak na czele wycofujących się dotychczas batalionów z 1. i 8. pułków piechoty.

Przed atakiem miał krzyknąć „Za mną, bracia!”. Udało się osiągnąć początkowy sukces i odbić pozycje, jednak wobec przewagi liczebnej przeciwnika Polacy musieli się ponownie wycofać, choć stało się to dopiero o godzinie 19:00. Po polskim kontrataku Austriacy zostali zmuszeni do wycofania się. Po uporządkowaniu sił pułk Vukassovicha ponownie zaatakował. Tym razem starcie miało trwać przeszło półtorej godziny. Polacy wytrwali na zajmowanym stanowisku, nie tracąc nawet „piędzi ziemi”, a co ciekawe, odbili jedno z dwóch dział, które poprzednio zdobyli Austriacy.

Austriacy, widząc, że Polacy zagrażają ich lewemu skrzydłu, podciągnęli pod Falenty Duże brygadę Pflachera, a także dwa bataliony z pułków Weidenfelda i Davidovicha. Zaczęli uzyskiwać na tej pozycji przewagę dopiero około godziny 18:00. Austriacy przystąpili do ponownego, trzeciego już natarcia. Ponadto ze względu na swoją przewagę liczebną starali się obejść polskie pozycje. Wobec tych działań i z powodu własnego wyczerpania, Polacy zdecydowali się wycofać. Warto jednak zaznaczyć, że ponownie wycofywali się w pełnym porządku, przez co walka w odwrocie trwała aż do godziny 19:00.

Bitwa o wieś Raszyn i śmierć pułkownika Godebskiego

Po zajęciu grobli raszyńskiej i zdobyciu znajdujących się tam dział, Austriacy przystąpili do ataku na Raszyn. Austriacy zdecydowali się uderzyć z dwóch stron jednocześnie. Pierwszy atak poprowadzili, podążając tuż za wycofującymi się Polakami w kierunku Raszyna. W trakcie tego pościgu trafili na zacięty opór ze strony polskich i saskich żołnierzy, skupionych w położonym na skraju wsi młynie i okolicznych domostwach. Mimo że ze strony Sasów pozycji bronił batalion pułku Oebschelwitza, grenadierzy Einsiedela i polski batalion z 2. pułku piechoty, pozycja ta została przez Austriaków zdobyta, i to wbrew zażartemu ogniowi karabinowemu i kartaczowemu.

Drugi atak austriacki na Raszyn miał miejsce na prawym polskim skrzydle. Do walki ruszyły cztery kompanie pułku Vukassovicha i szwadron huzarów cesarskich. Walki o wieś przeciągnęły się do późnego wieczora. Austriakom udało się dotrzeć do kościoła, jednak silny ogień połączonej baterii polsko-saskiej powstrzymał postępy nieprzyjaciela. Wobec braku postępów zdecydowali się oni wycofać za groblę raszyńską.

W czasie walk o Raszyn śmiertelną ranę odniósł jeden z bohaterów tej bitwy – pułkownik Cyprian Godebski. Mimo odniesienia kilku ran poprowadził kontratak w sile 200 żołnierzy na austriackie pozycje. Zaatakował położony w okolicach grobli wiodącej do wsi Puchały magazyn, w którym schronili się wrogowie. Gdy wpadł do środka wraz ze swoimi ludźmi, spotkał się z silnym ogniem karabinowym. Otrzymał śmiertelną ranę. Żołnierze, niosąc swojego dzielnego dowódcę, wycofali się do obozu za Raszynem. Tam opatrzono rannego pułkownika, który niestety w drodze do Warszawy zmarł. Sporadyczne walki miały jeszcze miejsce na odcinku w okolicach Puchał.

Śmierć pułkownika Cypriana Godebskiego
Śmierć pułkownika Cypriana Godebskiego

Bilans i kontrowersje wokół wyniku starcia

Bitwa zakończyła się w okolicach godziny 21:00, choć w samym Raszynie walki trwały aż do godziny 22:00. Polacy wytrwali na swoich pozycjach, tracąc jedynie najbardziej wysunięte punkty obrony w Falentach.

Historycy nie są zgodni co do wyniku bitwy. Bronisław Pawłowski uznaje tę bitwę za nierozstrzygniętą, natomiast prof. Jarosław Czubaty uznaje ją za wygraną. Jednocześnie Ryszard Belostyk określa rezultat bitwy pod Raszynem jako pozytywny dla Wojska Polskiego. Osobiście przychylam się do stanowiska prof. Czubatego i Ryszarda Belostyka.

Austriacy z kolei byli rozczarowani wynikiem walk. Posiadając praktycznie dwukrotną przewagę liczebną, nie dość, że nie zdołali zniszczyć sił polskich, to jeszcze ponieśli większe straty i zajęli jedynie przedpole polskich pozycji, które było bronione przez polską awangardę. Już wtedy arcyksiążę Ferdynand zdawał sobie sprawę, że kampania w Księstwie Warszawskim nie będzie tak prosta, jak zakładał pierwotnie. Dotychczas lekceważył Polaków, ale już teraz wiedział, że „Armia Rekrutów” potrafiła się bić równie dobrze jak doborowe austriackie oddziały.

Straty w bitwie przedstawiały się następująco: przed bitwą Polacy mieli do dyspozycji około 12 000 żołnierzy, z czego zginęło, odniosło rany lub dostało się do niewoli około 1200. Austriacy, mając do dyspozycji 25 000 żołnierzy, odnieśli straty rzędu 2400 zabitych, rannych i wziętych do niewoli.

Rola dowództwa i postawa żołnierzy

Poniatowskiemu zarzuca się co prawda kilka niedociągnięć i zaniedbań, jak choćby brak pościgu za cofającymi się Austriakami (tak jak dokonał tego śp. pułkownik Godebski) czy zbyt mocne rozciągnięcie sił. Niemniej był on głównym architektem tego zwycięstwa. Przede wszystkim to on wybrał pozycję obronną, a także walczył o to, by całość sił saskich nie wróciła do Saksonii przed tą bitwą. Stało się to dopiero po niej.

Warto tutaj też oddać ogromne zasługi zwykłym żołnierzom, którzy w bohaterski sposób stawiali czoła atakom pomimo przewagi liczebnej przeciwnika. Byli oczywiście inspirowani ogromną odwagą swoich oficerów! Warto również podkreślić, że dla wielu z nich bitwa ta była chrztem bojowym. Przyjęło się nazywać Wojsko Polskie pod Raszynem „Armią Rekrutów”, gdyż znaczną jej część stanowili poborowi.

Ponadto wielu żołnierzy walczących w tej bitwie zostało później wynagrodzonych, między innymi przez cesarza Napoleona Bonapartego. Przykładowo generał Sokolnicki otrzymał za to starcie krzyż Legii Honorowej.

Następstwa strategiczne i odwrót do Warszawy

Wieczorem, około godziny 22:00, książę Józef Poniatowski zwołał naradę wojenną, która miała zdecydować o dalszych działaniach. Mimo zwycięstwa, zadania Austriakom dwukrotnie większych strat i wytracenia ich impetu, sytuacja Wojska Polskiego nie przedstawiała się najlepiej. Sasi wyruszyli do Saksonii. Pod rozkazami księcia Józefa pozostało około 10 000 żołnierzy, podczas gdy Austriacy wciąż mieli dwukrotną przewagę liczebną, dysponując około 22 000 żołnierzy.

Zdecydowano się na taktyczny odwrót w kierunku Warszawy. Wycofywanie się sił polskich w pełnym porządku rozpoczęto około godziny 23:00. Austriacy aż do rana 20 kwietnia nie zorientowali się, że Polacy opuścili pozycje. Początkowo nie zdawano sobie sprawy z doniosłości tej bitwy i nie traktowano jej w kategoriach zwycięstwa. Żołnierze i mieszkańcy Warszawy widzieli to jako klęskę, gdyż na tym etapie ciężko było stwierdzić, że tak naprawdę bitwa ta podłożyła podwaliny pod jedyną w XIX wieku zwycięską przez Polaków wojnę, która dodatkowo w rezultacie powiększyła terytorium Księstwa Warszawskiego o blisko 50%.

Książę Józef z góry założył wydanie bitwy obronnej. Oparł ją o tereny trudne do manewrowania. Austriacy, pomimo posiadania dwukrotnej przewagi liczebnej, nie byli w stanie pokonać sił polskich, mniejszych pod względem liczebności, wyszkolenia i uzbrojenia. Wielokrotne próby atakowania polskich pozycji okazały się w większości klęską. Jedynie udało im się zająć wysunięte pozycje w Falentach.

Polacy, wycofując się, utrzymywali pełny porządek. Austriacy aż do rana następnego dnia nie zdawali sobie sprawy z wycofania się armii polskiej. Polacy zrobili to tylko dlatego, że chcieli zachować jak największą część sił, która w dalszym ciągu mogłaby szachować austriacki korpus. Tak też się stało, gdyż arcyksiążę Ferdynand miał przed oczami wizję oblężenia Warszawy, w której stacjonuje ostrzelane Wojsko Polskie w sile 10 000 żołnierzy, wspierane przez tysiące cywilów. Świadomość, że nie udało mu się zniszczyć Armii Polskiej, skłoniła go do pertraktacji z Polakami. Jego korpus prawdopodobnie nie miałby szans na szybkie zajęcie stolicy.

Warto wspomnieć o późniejszej konwencji o oddaniu Warszawy. Był to kolejny kapitalny i niezwykle cenny strategicznie ruch. Wojsko Polskie, mogące w całości przeprawić się na drugi brzeg Wisły, rozpoczęło praktycznie zwycięski pochód przez Galicję. Austriacy, zamknięci w Warszawie i szachowani przez polską załogę twierdzy Praga, nie byli w stanie podjąć większej akcji.

Wojny napoleońskie nauczyły nas, że zajęcie stolicy nieprzyjaciela nie oznacza z góry zwycięstwa w wojnie. Za przykład niech posłuży Madryt, Berlin, Wiedeń czy Moskwa. Sama bitwa była też cenną lekcją dla rekrutów. Mieli oni możliwość ostrzelania się i nabrania doświadczenia, które w przyszłości bardzo przydało się w czasie walk w Galicji. Podsumowując, przychylam się do stanowiska o zwycięstwie pod Raszynem – ważnym czynniku w jedynej wygranej wojnie w XIX wieku.

Bitwa pod Raszynem
Bitwa pod Raszynem

Subskrybuj nasz newsletter!

Co tydzień, w naszym newsletterze, czeka na Ciebie podsumowanie najciekawszych artykułów, które opublikowaliśmy na SmartAge.pl. Czasem dorzucimy też coś ekstra, ale spokojnie, nie będziemy zasypywać Twojej skrzynki zbyt wieloma wiadomościami.

Udostępnij.

Bonapartysta, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego na kierunku Bezpieczeństwo Narodowe. Pasjonat historii i militariów ze szczególnym naciskiem na okres wojen rewolucyjnych i napoleońskich. Codziennie z pasją rozwijam swoją wiedzę dotyczącą tego krótkiego, choć burzliwego okresu w dziejach Europy i Świata.

×