Pozornie autostop w Iranie może się wydawać nie warty zachodu. Tani transport publiczny, długie dystanse do pokonania, ukryte taksówki i reguła płacenia za podwiezienie – to czynniki zniechęcające nielicznych turystów odwiedzających ten kraj do autostopu. Jednak z odpowiednim podejściem można bez problemu jeździć w ten sposób. My (Ja i Wojciech) przejechaliśmy cały Iran stopem, poza jednym razem gdy wsadzono nas do autobusu – w sumie pokonaliśmy ok. 4000 tysięcy kilometrów.

„Zawsze zabieram autostopowiczów, nie tylko po to, aby im pomóc, ale ponieważ lubię doświadczać odmiennych rodzajów komunikacji” 

Abbas Kiarostami, irański reżyser filmowy

Drzwi stoją otworem! (fot. Roman Husarski)

Drzwi stoją otworem! (fot. Roman Husarski)

Savaris czyli ukryta taksówka

Pomiędzy miastami jeżdżą taksówki. Wszystko jest jasne jak widać charakterystyczny żółty samochód (czy zielony w Teheranie), gorzej jak jest to prywatna taksówka. Savaris działa na zasadzie autobusu, kierowca zatrzymuje się jak ma miejsce. Zwykli kierowcy tez często chcą pieniędzy za podwiezienie i sami Irańczycy za taką usługę płacą. Jak sobie z tym wszystkim radzić?

Większość napisów posiada swoją łacińską wersję, więc no stres. Ostatecznie alfabet perski/arabski nie jest taki trudny do nauczenia. (fot. Roman Husarski)

Większość napisów posiada swoją łacińską wersję, więc no stres. Ostatecznie alfabet perski/arabski nie jest taki trudny do nauczenia. (fot. Roman Husarski)

1 2 3 4
Podziel się.

O autorze

Avatar

Student filmoznawstwa i kulturoznawstwa dalekowschodniego oraz przewodniczący Dalekowschodniego Kola Naukowego UJ. Jest autorem dokumentów „Somaliland is safe!” i "Droga do Timbuktu". Wraz z kolektywem "United Soundz” regularnie organizuje imprezy muzyczne w Krakowie. Autor prowadzi bloga "wloczykij.org" o autostopie w Azji i Afryce, gdzie znajdziecie mnóstwo porad dla osób lubiących podróżować poza utartymi szlakami, recenzje książek i wywiady z ciekawymi osobami.