Zbiornikowiec Apollonian Wave zapisał się w historii nie za sprawą swojej udanej i długiej kariery, lecz jako jeden z najbardziej niesamowitych wraków. Po latach służby, w drodze do stoczni złomowej zerwał się z holu i został wyrzucony na plażę Mimizan w Zatoce Biskajskiej na francuskim wybrzeżu. Dzień katastrofy przeszedł do historii jako „Noc Dwóch Wraków”, ponieważ tej samej nocy, tuż obok zbiornikowca, może wyrzuciło na brzeg drobnicowiec Virgo.
Geneza
Lata 50. XX wieku były okresem przejściowym, w którym inżynieria okrętowa odchodziła od wojennych standardów masowej produkcji (reprezentowanych przez tankowce typu T2) na rzecz projektowania jednostek wysoce wyspecjalizowanych. Japonia odbudowujące się z wojennych zniszczeń i pozbawiona własnych zasobów naturalnych, musiała odtworzyć swoją flotę, niezbędną do utrzymania gospodarki. Rządowe programy wsparcia pozwoliły japońskim stoczniom w krótkim czasie wyprzedzić tradycyjne potęgi, takie jak Wielka Brytania.

W takim klimacie, w 1958 roku, w stoczni Hitachi Zosen (Hitachi Shipbuilding & Engineering Company Limited) w Innoshima, położono stępkę pod budowę nowego zbiornikowca. Zakład w Innoshima był wówczas jednym z najnowocześniejszych na świecie, stosującym zaawansowaną prefabrykację sekcyjną i spawanie automatyczne. Jednostce nadano numer budowy 3753, a docelowo nazwano Vega (w tym miejscu warto zwrócić uwagę na to, że pod koniec lat 40. we Francji również zbudowano zbiornikowiec Vega, przez co historie obu jednostek są często ze sobą mylone i łączone, co tworzy bałagań w opracowaniach).
Statek zaprojektowano jako klasyczny, jednokadłubowy zbiornikowiec, co stanowiło ówczesny standard globalny – wymogi dotyczące podwójnych kadłubów miały nadejść dopiero dekady później. Finalizacja budowy i wejście do służby pod banderą japońską zamknęły się w roku kalendarzowym 1958. Niestety w zachowanych i dostępnych dokumentach nie są podawane dokładne daty położenia stępki, wodowania i wejścia do służby. Wynika to z kwestii formalnych, ówczesnego chaosu administracyjnego i faktu, że Vega była po prostu jednym z wielu zbiornikowców jakie powstały i nie wyróżniała się szczególnie podczas swojej kariery).
Zbiornikowiec dwóch bander
Konstrukcja statku Vega była nowoczesna jak na swoje lata, ale nie wyróżniała się zastosowanymi rozwiązaniami technicznymi. Jednostka mierzyła 207 m długości całkowitej, szerokością 26,5 m i charakteryzowała się nośnością (DWT) na poziomie 33 805 ton i pojemnością rejestrową 20 800-21 215 GT (rozbieżność wynika z systemów jej mierzenia). Był to tonaż idealnie skrojony pod infrastrukturę lat 50. – statek mógł swobodnie pokonywać ówczesny Kanał Sueski i obsługiwać japońskie terminale naftowe. Napęd statku stanowiła turbina parowa nieznanego typu. Niestety nie są również znane jej dokładne dane techniczne, ani tym bardziej osiągi zbiornikowca.

Po wejściu do służby pod japońską banderą, Vega wykorzystywana była do przewozu ropy, wykonując rutynowe, regularne i nudne rejsy przez 13 lat. Statek, utrzymywany w reżimie wysokiej kultury technicznej, zasilał japońską gospodarkę ropą z Zatoki Perskiej. Jednak zamknięcie Kanału Sueskiego w 1967 roku i konieczność opływania Afryki wymusiły budowę supertankowców (VLCC), przy których 34-tysięcznik stał się nieefektywny. W 1971 roku jednostkę sprzedano greckiemu armatorowi Apollonian Wave Company S.A. z Pireusu. Grecki model biznesowy w tamtych latach często opierał się na eksploatacji starszego tonażu przy minimalnych nakładach na remonty, utrzymanie , załogi i ubezpieczenia. Statki pływały tak długo jak mogły, bez remontów i napraw, a gdy już nie nadawały się do eksploatacji, sprzedawano je na złom. Zbiornikowiec otrzymał nazwę Apollonian Wave.
Przez kilka lat dawny japoński zbiornikowiec był intensywnie wykorzystywany w typowo grecki sposób, przez co jego stan gwałtownie się pogarszał. Gdy w 1973 roku wybuchł kolejny kryzys naftowy, było wiadomo, że dni Apollonian Wave są policzone. Ostatecznie pod koniec listopada 1976 roku armator uznał, że statek nie jest wart dalszego utrzymania. Aby chociaż minimalnie zarobić na sprzedaży wysłużonego zbiornikowca na złom, zaopatrzono go w minimalną ilość paliwa, wyliczoną dokładnie na podróż z punktu A do B. Zignorowano zasady dobrej praktyki morskiej, nakazujące posiadanie 15-25% rezerwy paliwa na wypadek sztormowania. Statek płynął ponadto w balaście (na pusto). Armator na pewno był świadom tego, że przy tej ilości paliwa, skończy się ono szybciej niż powinno. Być może jego celem było doprowadzenie do sytuacji, w której zbiornikowiec zostałby porzucony na morzu aby zatonął.
Gdy Apollonian Wave wpłynął na wody Zatoki Biskajskiej, los statku został przypieczętowany. Nad akwen nadciągnął potężny niż baryczny. Sztormowanie przeciwko fali drastycznie spowolniło jednostkę i zwiększyło zużycie paliwa. Opóźnienie rejsu doprowadziło do całkowitego wyczerpania zapasów paliwa. Gdy silniki stanęły, pozbawiony napędu 207-metrowy statek, mający ogromną powierzchnię nawiewu (wynurzony kadłub w balaście), natychmiast ustawił się burtą do fali. Rozpoczął się niekontrolowany dryf w kierunku wybrzeży Francji. Kapitan nadał sygnał alarmowy, jednak nie oznaczało to, że ratunek przyszedł natychmiast. Apollonian Wave był za duży, aby wysłać w jego kierunku małe jednostki straży przybrzeżnej. Ostatecznie wysłano potężny zachodnioniemiecki holownik oceaniczny Pacific. Choć załodze holownika udało się podać linę, gigantyczna bezwładność miotanego falami tankowca powodowała dynamiczne szarpnięcia, które wielokrotnie zrywały połączenie holownicze. W warunkach ekstremalnego sztormu, nawet najsilniejsze liny nie wytrzymały naprężeń generowanych przez tysiące ton stali spadającej w doliny fal. Pacific musiał odstąpić, a załoga została podjęta z dryfującego zbiornikowca.

Wrak na plaży
2 grudnia 1976 roku, pozbawiony załogi grecki zbiornikowiec uderzył o dno w rejonie miejscowości Mimizan, na plaży Lespecier we Francji. Statek osiadł na mieliźnie, a dzięki temu, że jego zbiorniki były puste, nie doszło do wycieku ropy i katastrofy ekologicznej. Tej samej nocy potężny sztorm, który nawiedził ten region i powalał lasy w departamencie Landes, pokonał aż trzy statki handlowe. Obok Apollonian Wave, na brzeg wyrzucony został drobnicowiec Virgo (zaledwie 700 m dalej) oraz statek Ruben (dalej na południe).
Początkowo wierzono w możliwość uratowania jednostki. Oględziny kadłuba wskazywały, że nie doszło do pęknięć i przy odpowiednich środkach, dałoby się go uwolnić. Zanim jednak ubezpieczyciel jednostki i lokalne władze doszły do porozumienia jak pozbyć się wraku, Zatokę Biskajską nawiedził kolejny potężny sztorm. W tej sytuacji, w listopadzie 1977 roku podjęto zakrojoną na szeroką skalę próbę ściągnięcia statku przy użyciu holownika Biscay Sky. Operacja zakończyła się jednak fiaskiem z powodu zjawiska „zasysania przez piasek”. Płaskie dno zbiornikowca przywarło do mokrego podłoża z taką siłą, że żadna moc uciągu nie była w stanie go ruszyć.
W tej sytuacji Apollonian Wave został uznany za utracony i porzucony. Cykliczne uderzenia fal powodowały niszczące naprężenia kadłuba, co w połączeniu z korozją doprowadziło szybko do zmęczenia materiału. Jeszcze w 1977 roku kadłub pękł na pół. Położenie wraku blisko brzegu oznaczało, że możliwe było w tej sytuacji jego zezłomowanie na miejscu. Proces złomowania na plaży był jednak logistycznym koszmarem i trwał aż do 1980 roku. Robotnicy musieli pracować w rytmie pływów, a dla ciężkiego sprzętu zbudowano na piasku specjalną drogę. Choć naziemna część wraku zniknęła, dno kadłuba i fragmenty maszynowni pozostały w piasku na zawsze. Do dziś, przy skrajnie niskich odpływach, zardzewiałe pozostałości Apollonian Wave wyłaniają się z wód Zatoki Biskajskiej, przypominając o „Nocy Dwóch Wraków”.

Podsumowanie
Apollonian Wave (ex-Vega) nie był specjalnie ciekawą i wyróżniającą się jednostką. Był to jeden z tysięcy zwyczajnych statków, jakie przez lata wykorzystywano w rutynowej, nudnej służbie transportowej. Zapewne historia całkowicie by o nim zapomniała w momencie złomowania, gdyby nie to, że zbiornikowiec zamiast do stoczni złomowej, trafił na plażę we Francji, gdzie dopiero po roku podjęto próbę jego uratowania, a po 3 latach zezłomowano.
Świetne zdjęcia wraku Apollonian Wave można znaleźć na TEJ stronie.









