Największym problemem podczas organizowania pokazów lotniczych jest pogoda. Do wszystkiego można się przygotować, ale jeśli pogoda nie dopisze, pokazy nie mogą się odbyć. Pod tym względem Leszno od lat wyróżniało się wręcz magiczną pogodą dzięki której kolejne edycje Antidotum Airshow były niesamowite. Podczas tegorocznej edycji niewiele brakowało, żeby tej magii zabrakło z powodu deszczu, ale… na szczęście drugi dzień nadrobił braki z pierwszego.

Pokazy lotnicze Antidotum Airshow Leszno należą do tych imprez, na które czeka się cały rok. Są to jedne z największych pokazów w Polsce chociaż lotnisko w Lesznie posiada tylko trawiasty pas startowy, więc wszystkie cięższe maszyny i samoloty odrzutowe muszą operować z Poznania. Mimo to co roku organizatorzy nie tylko zapewniają olbrzymią wręcz ilość nietypowych maszyn, które można podziwiać w powietrzu, ale również dopracowaną w każdym szczególe imprezę, która przyciąga dziesiątki tysięcy odwiedzających.

Scandinavian Airshow Skycats Wingwalker (fot. Marta Liberska)
Scandinavian Airshow Skycats Wingwalker (fot. Marta Liberska)

Tegoroczna edycja jeszcze zanim się odbyła, zapisała się w historii, ponieważ wszystkie bilety (łącznie ponad 60 000) zostały wyprzedane przed imprezą. Mając świadomość tłumów jakie zjawią się na leszczyńskim lotnisku trzeba było powiększyć teren imprezy oraz zorganizować zupełnie inaczej cały transport i parkingi dla odwiedzających. Ten element był zawsze mniejszym bądź większym problemem pokazów w Lesznie, ponieważ do lotniska dochodzą tylko dwie, dosyć wąskie drogi. W związku z tym, że mają one małą przepustowość, zwłaszcza w piątek kiedy godzina rozpoczęcia imprezy pokrywa się z powrotami z pracy, organizatorzy postanowili podejść do tematu inaczej. Zorganizowano dwa duże parkingi przy węzłach zjazdowych z dróg ekspresowych prowadzących do miasta, a między parkingami a lotniskiem jeździły autobusy.

Podobnie jak w ubiegłych latach, również i w tym roku zaplanowano pokazy dzienne oraz nocne, połączone z muzyką na żywo i fajerwerkami. Można więc śmiało powiedzieć, że teoretycznie impreza zapowiadała się podobnie do wcześniejszych edycji. W praktyce organizatorzy zadbali o to, aby mimo powtórek w programie, tegoroczne pokazy były bardziej różnorodne i ciekawsze. Tym co dodatkowo wyróżnia pokazy w Lesznie jest również układ dni, w które organizowane są loty. Większość imprez odbywa się w sobotę lub niedzielę, albo w oba te dni, natomiast Antidotum organizowane jest w piątek i sobotę. Rozwiązanie to ma sporo plusów, ponieważ nocne pokazy kończą się o 23:00, więc wolna niedziela jest dobrym momentem na odpoczynek. Wadą jest piątkowe nagromadzenie ruchu samochodowego, ponieważ oprócz osób jadących na pokazy, wiele osób wraca również do domu po pracy, przez co wokół węzłów zjazdowych do Leszna robią się zatory.

PZL M-18B Dromader (fot. Michał Banach)
PZL M-18B Dromader (fot. Michał Banach)

Piątkowe pokazy podobnie jak w minionych latach rozpoczęły się „przed czasem” za sprawą treningów, które pod wieloma względami były nawet bardziej intensywne niż właściwe pokazy. Gdy rozpoczęła się właściwa impreza, wszystkie zaplanowane loty odbywały się do godzin późnopopołudniowych bez większych zakłóceń. Niestety przez cały dzień (zgodnie z prognozami) na zachodzie coraz bardziej widoczne był ciężkie chmury burzowe, które wieczorem uderzyły w lotnisko. Wcześniej organizatorzy kilkukrotnie ostrzegali, że do lotniska mogą dotrzeć burze i silne ulewy, ale mimo to starali się zrealizować jak najwięcej zaplanowanych pokazów.

Wieczorne deszcze doprowadziły niestety do przerwania pokazów i ostatecznie do ich wcześniejszego zakończenia. Odwołano większość pokazów nocnych, chociaż na osłodę dopuszczono jeszcze do lotu Super Pumę ze swoimi efektownymi flarami oraz krążącego od dłuższego czasu wokół Leszna Herculesa (w tym roku latającego już oficjalnie jako Herky Demo Team). Wraz z przerwaniem pokazów rozpoczęła się niestety najbardziej „emocjonująca” część pokazów. Gdy tłumy widzów udały się do wyjścia, pieczołowicie zaplanowana logistyka nie wytrzymała. Autobusy nie były w stanie przewozić wszystkich chętnych na parkingi, a silny deszcz sprawił, że parkingi zamieniły się w grzęzawiska. Jeden z parkingów został sparaliżowany przez próbujących wyjechać z błota kierowców, przez co organizatorzy musieli ściągnąć pomoc dla zakopanych aut.

Lockheed C-130 Hercules (fot. Marta Liberska)
Lockheed C-130 Hercules (fot. Marta Liberska)

Chociaż dzienna część piątkowych pokazów odbyła się praktycznie w całości bez problemów, to co działo się po zakończeniu imprezy sprowadziło na organizatorów falę krytyki. Przez całą noc walczyli oni nie tylko z parkingami ale przede wszystkim z sytuacją na lotnisku. Na szczęście mimo prognoz pogody, które sugerowały, że ulewy będą trwały całą noc, deszczu było mniej, więc w sobotę lotnisko szybko wysychało. Pozwoliło to na zorganizowanie drugiego dnia pokazów bez większych zmian względem pierwotnego planu.

W sobotę rano ogłoszono nowy, nieco zmodyfikowany program, który uwzględniał fakt, że pas był jeszcze mokry i nie każdy z samolotów mógł z niego operować. Na szczęście tu z pomocą przybyły zespoły i maszyny operujące z Krzesin, ponieważ mogły one spokojnie dolecieć do Leszna i pokazać się przed publicznością. Maszyny operujące z leszczyńskiego lotniska przesunięto na późniejsze godziny, dzięki czemu udało się zorganizować większość zaplanowanych lotów.

Scandinavian Airshow (fot. Michał Banach)
Scandinavian Airshow (fot. Michał Banach)

Pogoda drugiego dnia była zdecydowanie lepsza niż w piątek, ponieważ nie brakowało pięknego, typowego dla pokazów w Lesznie słońca, a silny wiatr sprawiał, że nie było gorąco. Organizatorzy opanowali sytuację parkingową, a dużą pomocą w tym były dodatkowe nieoficjalne parkingi, które „powstały” wokół lotniska i przyjęły na siebie część aut. W związku z tym pod względem organizacyjnym wszystko wróciło do normy. Na samym lotnisku wszystko działało jak należy. Nie brakowało punktów gastronomicznych, a kolejki do nich były akceptowalne. Oprócz standardowych grillów zapewniono wszelkiego rodzaju foodtrucki z hot dogami, frytkami, lodami, burgerami itd.

Najważniejsze było jednak to co działo się na niebie. Dzienne pokazy w oba dni był bardzo podobne, a ich najważniejszymi gwiazdami w tym roku były warbirdy – Corsair, P-51 Mustang, A26 Invader i T-28 Trojan, zespoły akrobacyjne Orlik, Żelazny oraz PC-7, a także Scandinavian Airshow ze swoim słynnym pokazem z chodzeniem po skrzydłach. Dużą nowością, która zapewniła efektowny pokaz było również pojawienie się dwóch Dromaderów zrzucających wodę – co ciekawe, dla jednego z pilotów był to debiut na pokazach lotniczych, który śmiało można uznać za znakomity. Wśród pozostałych solistów pojawił się Pilatus PC-9M oraz Jet Pitts (czyli dwupłatowy akrobacyjny Pitts Special z dodatkowymi silnikami odrzutowymi) oraz sporo odrzutowców. Na niebie pojawił się M-346 Demo Team, Saab SK60, dla którego były to jedne z ostatnich pokazów w barwach szwedzkich sił powietrznych (maszyny tego typu oficjalnie wycofano ze służby w tym roku), Alpha Jety Red Bulla, TS-11 Iskra oraz oczywiście F-16 Tiger Demo Team.

Super Puma Display Team (fot. Michał Banach)
Super Puma Display Team (fot. Michał Banach)

Nie zabrakło również Herculesa, który w tym roku występował już jako Herky Demo Team z bardzo ciekawym i efektownym programem i Super Puma Display Team, która co roku zachwyca widzów swoim pokazem z flarami. Tradycyjnie na niebie zaprezentowało się wiele szybowców, motoszybowców (z niezawodnymi Aerosparxami na czele) oraz śmigłowców. Sobotni nocny pokaz był bardzo intensywny za sprawą Scandinavian Airshow, a na koniec zaprezentowali się tradycyjnie Aerosparxi.

Wszystkie pokazy były bardzo efektowne i ciekawe. Doszło do kilku mniejszych niedociągnięć, ale nie miały one znaczącego wpływu na przebieg imprezy. Największym był chyba brak pirotechniki na Iskrze, przez co większość jej pokazu odbywał się w totalnych ciemnościach. Dodatkowo Invader pokazał jak ważne jest dobre przygotowanie przed lotem, ponieważ maszyna musiała przerwać start z powodu usterki podwozia. Na szczęście szybko naprawiono problem i maszyna wznowiła loty.

Antidotum Airshow Leszno 2024 (fot. Marta Liberska)
Antidotum Airshow Leszno 2024 (fot. Marta Liberska)

Pokazy Antidotum Airshow Leszno 2024 jak co roku okazały się wspaniałą imprezą i nawet pogoda, która bardzo mocno przeszkadzała w piątek, nie wpłynęła aż tak całą imprezę. Magia Leszna w sobotę zadziałała w pełni, a może nawet i podwójnie, ponieważ mimo intensywnego słońca, silny wiatr przegnał termikę, dzięki czemu fotografowanie pokazów w tym roku było czystą przyjemnością. Bez wątpienia impreza była udana, chociaż niektórzy na pewno będą wspominali ją bardziej z powodu piątkowych problemów. Widać, że organizatorzy muszą jeszcze popracować nad kwestią parkingów, tak aby znaleźć jakiś złoty środek między wygodnym dojazdem na lotnisko, a funkcjonowaniem miasta w trakcie imprezy.

Poniżej znajdziecie sporą galerię zdjęć z Antidotum Airshow Leszno 2024.


Discover more from SmartAge.pl

Subscribe to get the latest posts sent to your email.

Wspieraj SmartAge.pl na Patronite
Udostępnij.