Pan Marek miał pecha. Prowadził mały sklepik na poznańskim Łazarzu, ciągle jednak był okradany i atakowany przez chuliganów.  Postanowił nagrywać te wybryki. Nagrania umieszczał na portalu Youtube. Dzięki temu stało się o nim głośno.

Videolog sklepikarza zdobył bardzo szybko popularność internautów, którzy bardzo ciepło wypowiadali się o nim i kibicowali jego walce z wandalami. Na Facebooku powstała inicjatywa Wspomagamy samotnego szeryfa – wszyscy kupujemy w sklepie „Mikrus”!. Sytuacje jednak ciągle się powtarzały, aż w końcu, w listopadzie ubiegłego roku, zmęczony pan Marek oświadczył:

„Mam to w dupie”

Sklepikarz z Łazarza postanowił definitywnie zamknąć swój sklep. Zapowiedział jednocześnie, że rusza w Polskę – będzie kontynuował działalność swojego videologa prezentując problemy zwykłych ludzi – zarówno walkę z ich przeciwnościami losu jak i złym funkcjonowaniem systemu prawnego. Założył nawet w tym celu Stowarzyszenie Szeryf Internetu. Liczba jego zwolenników ciągle rosła.

Czar prysł

Rzeczywistość okazała się jednak całkiem inna. 14 października Komenda Powiatowa Policji w Lwówku Śląskim poinformowała o zatrzymaniu mężczyzny, który próbował wyłudzić od 80-letniej kobiety pieniądze metodą „na wnuczka”. Okazał się nim nie kto inny, a pan Marek. Jak twierdzą funkcjonariusze, wykorzystał on naiwność staruszki, która uwierzyła, że jest on policjantem. Twierdził, że jej syn miał wypadek i uniknie aresztowania po wpłaceniu 27 tysięcy złotych. Kobieta przygotowała tylko część sumy, dlatego pojawił się w jej mieszkaniu po raz drugi. Tam czekali już na niego policjanci zaalarmowani przez sąsiadów. Policja twierdzi, że wyłudził pieniądze na kwotę co najmniej 160 tysięcy złotych.

fot. Komenda Powiatowa Policji Lwówek Śląski

fot. Komenda Powiatowa Policji Lwówek Śląski

Na wnuczka

Kradzieży i wyłudzeń dokonywanych tak zwaną metodą „na wnuczka” jest coraz więcej w ostatnich kilku latach. Schemat działania złodziei jest zawsze ten sam: starsza osoba, najczęściej mieszkająca samotnie, odbiera telefon z informacją, że jej wnuk uległ wypadkowi lub wpadł w problemy finansowe i potrzebuje pożyczki. Ofiara nie stara się weryfikować tych informacji i zgadza się przekazać pieniądze „koledze”, który zgłosi się po nie. Kiedy ktoś z rodziny uświadamia poszkodowanego, że padł ofiarą oszustwa, może być już za późno na odzyskanie oszczędności. Bezczelni naciągacze potrafią  nawet podawać się za policjantów, informując, że jeśli zadzwoni oszust podający się za „wnuczka” należy wydać mu pieniądze, aby stróże prawa mogli złapać go na gorącym uczynku.

Jak nie dać się nabrać?

Policjanci nalegają, aby ostrzec starszych członków rodzin o sposobach, którymi oszuści próbują wyłudzić pieniądze. Podkreślają, że czynności operacyjne zawsze prowadzone są bez udziału osób trzecich. Radzą też, żeby nie wpuszczać podejrzanych obcych osób do domu i nie wydawać nieznajomym żadnej gotówki. Oszusta podającego się za policjanta można łatwo zdemaskować prosząc o okazanie legitymacji służbowej – prawdziwy funkcjonariusz ma obowiązek ją okazać. Nie wolno ulegać presji czasu, którą próbują wywrzeć naciągacze. Warto zweryfikować informacje o rzekomych problemach finansowych krewnego u innych członków rodziny. Jeśli istnieje podejrzenie, że ma się do czynienia z naciągaczem – należy wzywać policję.

Podziel się.

O autorze

Absolwent Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na UAM w Poznaniu i UMCS w Lublinie. Kibic żużlowy, mól książkowy i miłośnik Bieszczadów.

Google+