Na przełomie lat 50. i 60. włoskie zakłady Agusta (współcześnie znane jako AugustaWestland) rozpoczęły prace nad ciężkim śmigłowcem transportowym Agusta A.101. Maszyna powstawała z myślą o lotnictwie wojskowym, jednak ostatecznie nie wprowadzono jej do produkcji seryjnej.

W 1952 roku w zakładach Agusta rozpoczęto produkcję śmigłowców, początkowo licencyjnych firmy Bell, a w kolejnych latach również innych amerykańskich producentów śmigłowców. Pod koniec lat 50. władze firmy podjęły decyzję o opracowaniu własnego śmigłowca. Nowa maszyna miała być ciężkim śmigłowcem transportowym, przeznaczonym przede wszystkim do celów wojskowych – zarówno do transportu żołnierzy i zaopatrzenia, jak i jako maszyna ratownicza.

Agusta A.101

Agusta A.101

Po raz pierwszy projekt nowego śmigłowca zaprezentowano w 1958 roku. Oblot maszyny miał miejsce 19 października 1964 roku – za sterami maszyny zasiadł Ottorino Lancia. Prace projektowe trwały długo, ponieważ konstruktorzy od początku postawili sobie za cel opracowanie maszyny dysponującej dużymi możliwościami transportowymi, oraz pełnej nowych i oryginalnych rozwiązań technicznych.

Opracowany śmigłowiec otrzymał nazwę Agusta A.101G (AZ.101). Maszyna miała 20,2 m długości, a średnica wirnika wynosiła 20,4 m. Masa maszyny wynosiła około 12 900 kg. Śmigłowiec wyposażono w trzy silniki turbinowe Rolls-Royce Gnome H.1400 o mocy 1400 KM, zapewniających prędkość maksymalną 241 km/h i przelotową 180 km/h, zasięg 402 km oraz udźwig 5000 kg. W zależności od wersji, śmigłowiec miał być w stanie przetransportować 35 żołnierzy, 5000 kg ładunku, lub 18 rannych na noszach i 5 sanitariuszy. Z tyłu kadłuba śmigłowca umieszczono rampę załadunkową.

Agusta A.101

Agusta A.101

Według różnych źródeł zbudowano jeden główny prototyp i prawdopodobnie 8 maszyn serii przedprodukcyjnej, które wykorzystywane były w włoskich siłach powietrznych do testów. Śmigłowce spisywały się całkiem nieźle, zwłaszcza na tle konkurencyjnych maszyn, jednak problemem były słabe osiągi (mimo zastosowania trzech silników). Problem próbowano rozwiązać opracowując wersję śmigłowca wyposażoną w trzy silniki General Electric T58 (wersja ta otrzymała oznaczenie A.101H).

Próby A.101 prowadzono do lata 1971 roku, po czym przerwano je ze względu na… przestarzałą konstrukcję śmigłowca. O ile w momencie oblotu była to całkiem nowoczesna maszyna, tak już na początku lat 70. jej możliwości były pod wieloma względami gorsze od nowych konstrukcji.

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.

  • Mark Messer

    „trzy silniki rurbinowe” – literóweczka.

Google+