W 1943 roku US Navy zleciła najważniejszym amerykańskim producentom samolotów opracowanie nowych, wielozadaniowych myśliwców pokładowych. Ostatecznie do eksploatacji wszedł jedynie Grumman F8F Bearcat, ale jego zapomnianym konkurentem był Boeing XF8B, zaprojektowany tak, aby łączyć w sobie aż 5 ról – myśliwca przechwytującego, eskortowego, bombowca nurkującego, torpedowego i tradycyjnego.

Oficjalnie prace nad Boeingiem XF8B ruszyły po podpisaniu kontraktu 4 maja 1943 roku. Według założeń, maszyna miała być przystosowana do pełnienia zarówno roli myśliwca przechwytującego i eskortowego, oraz bombowca mogącego zrzucać bomby zarówno w locie nurkowym jak i poziomym, a w razie potrzeby zabierać torpedy.

Boeing XF8B

Boeing XF8B

Chęć połączenia tak wielu ról w jednej maszynie podyktowana była kwestiami ekonomicznymi. Jako maszyna pokładowa, jeden typ samolotu mogący wykonywać różne zadania bojowe był bardziej opłacalny i przydatny podczas walk niż nawet bardzo dobre, ale wyspecjalizowane maszyny, przystosowane do konkretnych zadań.

Boeing podszedł do projektu bardzo ambitnie, a efektem było powstanie jednego z największych ówczesnych, jednomiejscowych i jednosilnikowych samolotów bojowych. XF8B miał 13 m długości, 16 m rozpiętości skrzydeł oraz maksymalną masę startową około 9,8 tony (przykładowo A-1 Skyrider, opracowany w 1945 roku miał 11,8 m długości i 15,5 m rozpiętości skrzydeł, ale był przy tym cięższy – maksymalna masa startowa wynosiła około 11 ton).

Boeing XF8B

Boeing XF8B

Napęd zapewniał potężny 28-cylindrowy silnik Pratt & Whitney XR-4360-10 o mocy 3000 KM, zapewniający prędkość maksymalną 724 km/h i przelotową 306 km/h, oraz zasięg 4506 km. Ciekawostką było trójłopatowe, przeciwbieżne śmigło. Uzbrojenie składało się z 6 karabinów maszynowych kalibru 12,7 mm lub działek kalibru 20 mm w skrzydłach, a na węzłach podskrzydłowych możliwe było przenoszenie ładunku bomb o masie 2900 kg lub dwóch torped o wadze 910 kg każda.

Oblot prototypu XF8B miał miejsce 27 listopada 1944 roku. Próby maszyny przeciągały się, przez co do końca wojny maszyna nie uzyskała gotowości do produkcji seryjnej. Dwa kolejne prototypy ukończono po wojnie. Chociaż zapotrzebowanie na takie maszyny zniknęło, testy kontynuowano (w międzyczasie dwie maszyny przebudowano, umieszczając drugi fotel dla technika, który miał monitorować pracę maszyny podczas prób), ale ostatecznie 1947 roku projekt skasowano, uznając, że w dostępne są o wiele lepsze maszyny zarówno z silnikami tłokowymi (wspomniany wcześniej A-1) jak i odrzutowymi. Do 1950 roku wszystkie trzy prototypy zezłomowano, kończąc historię tej maszyny. Do naszych czasów przetrwały jedynie nieliczne zdjęcia.

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.

Google+