Niedaleko bazy McMurdo na Antarktydzie znajduje się nieużywany od 2016 roku pas startowy Pegasus Field. Swoją nazwę zawdzięcza Lockheedowi C-121J Super Constellation, który rozbił się w tym miejscu podczas lądowania, 8 października 1970 roku.

Baza McMurdo jest jedną z największych i najważniejszych baz na Antarktydzie. W okresie letnim przebywa w niej nawet około 1000-1200 osób. Przy tak dużej liczbie mieszkańców, baza musi być zaopatrywana regularnie przez samoloty. Niestety przy zmiennej pogodzie panującej w tym rejonie, wszystkie operacje lotnicze są bardzo trudne.

Baza McMurdo sfotografowana 2 lutego 1999 roku z powietrza

Baza McMurdo sfotografowana 2 lutego 1999 roku z powietrza

Największym problemem jest położenie bazy, która znajduje się tak daleko od innych lotnisk, że w 1970 roku piloci już w połowie drogi musieli podejmować decyzję czy kontynuują lot czy nie, ponieważ po doleceniu do bazy nie mieliby paliwa na powrót (nawet obecnie wielokrotnie loty są odwoływane lub przerywane). Niestety zmienne warunki pogodowe panujące na Antarktydzie sprawiają, że często loty są bardzo niebezpieczne.

8 października 1970 roku z bazy Christchurch w Nowej Zelandii wystartował należący do US Navy Lockeed C-121J Super Constellation o nazwie własnej „Pegasus”. Tego dnia pogoda w rejonie bazy zapowiadała się dobrze, więc w momencie przekraczania punktu bezpiecznego powrotu załoga podjęła decyzję o kontynuowaniu lotu. Niestety zanim maszyna dotarła do celu, pogoda pogorszyła się. Zaczął wiać silny wiatr, a opady śniegu zakryły pas. Załoga Pegasusa nie miała jednak wyboru i musiała wylądować w tych warunkach.

Wrak Lockheeda C-121J Super Constellation "Pegasus" (fot. Ralph Lewis)

Wrak Lockheeda C-121J Super Constellation „Pegasus” (fot. Ralph Lewis)

Niestety targany wiatrem samolot uderzył jednym z kół podwozia o zaspę. Po oderwaniu koła maszyna opadła na ziemię tracąc prawe skrzydło. Chociaż samolot się rozbił, nikt z 80 osób na pokładzie (12 członków załogi i 68 pasażerów) nie odniósł większych obrażeń. Stan maszyny był jednak na tyle zły, że zrezygnowano z prób jej naprawy.

Pozostawiony w pobliżu pasa wrak z czasem został przykryty przez śnieg, który czasami topnieje na tyle, że odsłania fragmenty samolotu. Mimo upływu lat, Pegasus trzyma się całkiem nieźle, czego najlepszym dowodem jest cały czas widoczna oryginalna farba.

Pas na którym doszło do wypadku otrzymał nazwę Pegasus Field i był wykorzystywany do 8 grudnia 2016 roku. Obecnie samoloty lądują na znajdującym się bardziej w głębi lądu lotnisku Phoenix Airfield. Jednym z powodów zamknięcia Pegasus Field był topniejący śnieg, który utrudniał operacje lotnicze w okresie letnim.

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.

Google+