Chociaż popularność aparatów fotograficznych nie jest już tak duża jak kiedyś, mają one cały czas spore grono zwolenników, którzy nigdy nie zamieniliby ich na żadnego smartfona. Niestety oprócz wielu zalet, zarówno lustrzanki jak i bezlusterkowce mają jedną wadę, którą są rozmiar i ciężar aparatu. Często też oprócz samego aparatu musimy nosić przy sobie dodatkowe wyposażenie lub obiektywy. Potrzebna jest do tego odpowiednia torba.

Przez ostatnie kilka tygodni miałem okazję testować torbę Thule Covert  DSLR Satchel, przeznaczoną do przenoszenia amatorskiej lustrzanki wraz z akcesoriami. Gdy tylko trafiła w moje ręce, pierwszą rzeczą jaka zwróciła moją uwagę była spora ilość łatwo dostępnych kieszeni i zakamarków. Dwie zewnętrzne kieszenie spokojnie pomieszczą smartfona, płaskie powerbanki, etui na karty pamięci czy chociażby klucze od domu i portfel.

Thule Covert DSLR Satchel

Jeszcze ciekawiej robi się po otwarciu głównej komory, gdyż znajduje się w niej wyjmowana kieszeń, nazwana przez producenta SafeZone, która pomieści aparat i 2 dodatkowe obiektywy, lub lampę błyskową.  Zarówno szerokość jak i głębokość kieszeni delikatnie przekracza 20 cm, więc zmieści się lustrzanka nawet z niedużym teleobiektywem. Przestrzeń w tej  kieszeni, będącej na dobrą sprawę osobną małą torbą możemy organizować za pomocą przegródek, które mimo że są dość sztywne, dają się dopasować do naszych potrzeb, a jej dno, w odróżnieniu od „właściwej” torby jest solidnie usztywnione, dzięki czemu upadek z niedużej wysokości nie powinien zrobić wrażenia na  zawartości.

Oprócz wyjmowanej kieszeni mamy także miejsce na tablet, w którym spokojnie mieści się iPad, czy dowolny tablet o przekątnej 10,1 cala, a na klapie zamykającej torbę dodatkową siatkową kieszeń. Sama klapa jest zapinana  zamkami błyskawicznymi YKK. Torba wykonana jest z wodoodpornej tkaniny Oxford, przypominającej kordurę, można więc przypuszczać, że będzie trwała i odporna na przetarcia. Także zamki są zabezpieczone przed wodą. Dość sensownie wygląda też kwestia możliwości dostania się do zawartości naszej torby przez osoby niepowołane. Główna komora otwiera się na zewnątrz, przez co nawet w znacznym tłumie nie da się moim zdaniem niezauważalnie nic z niej wyciągnąć, a boczne kieszenie także dodatkowo są zasłonięte.

Thule Covert DSLR Satchel

Torbę można przenosić na dwa sposoby – ma standardowy uchwyt do przenoszenia w ręce i pasek do przewieszenia przez ramię, przy czym muszę przyznać, że pasek jest wykonany świetnie i nawet długie przenoszenie w pełni załadowanej torby nie jest niewygodne. Trochę brakuje jedynie możliwości zapięcia torby dodatkowo w pasie, tak aby nie przeszkadzała np. w biegu.  Za to za pomocą znajdujących się z przodu pasków ściągających spokojnie można przywiesić statyw. Nie jestem pewny na ile było to zamierzone przez producenta, ale sprawdziło się w moim przypadku całkiem nieźle, chociaż mocno przeszkadzało w sięganiu do przednich kieszeni.

Muszę przyznać, że przez tych kilka tygodni torba zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Nosiłem w niej głównie lustrzankę Sony A57 z obiektywem 50mm i dodatkowym teleobiektywem 70-300, lub A57 z 70-300 i drugie body A390 z 18-55 i w obu przypadkach nie było problemów z pomieszczeniem sprzętu. Spokojnie też mieściły się popularne modele lustrzanek Canona i Nikona, np. D5300 z obiektywem 18-105VR.

Thule Covert DSLR Satchel

Torbie ani jej zawartości nie zaszkodził także kurz w ogromnych ilościach podczas Wrak Race ani deszcz przed którym nie zdążyłem się schować. Trzeba przyznać, że Thule Covert DSLR Satchel to udana torba i zdążyłem się do niej przyzwyczaić. Możliwości dostosowania wnętrza ma dużo lepsze niż wcześniej przeze mnie używana torba. Z pewnością też lepiej zabezpiecza sprzęt. Czy ma wady? Cóż, szukając na siłę, będzie nią cena, wynosząca około 550 zł. Biorąc jednak pod uwagę potencjalną wartość przenoszonego w niej sprzętu, oraz jakość i trwałość samej torby, a także porównując z konkurencyjnymi produktami cena przestaje być wygórowana.

Pełną specyfikację torby, więcej zdjęć, a także możliwość zakupu znajdziecie na stronie producenta.

Podziel się.

O autorze

Łukasz Kuliberda

Airsoftowiec, miłośnik militariów i lotnictwa, oraz samochodów na „F” – Fordów, Fiatów i francuskich. Oglądam się za każdym przelatującym samolotem, a ponieważ mieszkam blisko „Gniazda Jastrzębi” bóle karku są na porządku dziennym.

  • Łukasz Kuliberda

    Malutki update, bo recenzja była napisana przed Airshow w Radomiu – niedzielną burzę torba także zniosła bardzo dzielnie, to wnętrza nie dostała się ani odrobina wilgoci. A burza była zacna, kto był, ten wie 😉

Google+