Możliwość wzbicia się w powietrze była wielkim marzeniem ludzi. Gdy dzięki braciom Wright stało się to możliwe, ludzie mogli spojrzeć na świat z innej perspektywy. Oglądanie świat z lotu ptaka stawało się coraz bardziej powszechne. Tym bardziej ludzie chcieli coraz częściej uwieczniać to co zobaczyli na zdjęciach. Dzięki zdjęciom lotniczym nie trzeba było szukać samolotu żeby zobaczyć jak wygląda dane miejsce z góry. Szybko stało się również jasne, że fotografia lotnicza może być bardzo pomocna przy tworzeniu map. Podczas I wojny światowej doszła jeszcze kwestia obserwowania ruchów wroga.

Praktycznie każde państwo posiadające samoloty zaczęło montować na nich aparaty fotograficzne. Podczas I wojny światowej całe eskadry prowadziły rozpoznanie lotnicze i fotograficzne pozycji wroga. Zdjęcia, które powstawały były całkiem niezłe, ale nie zaspokajały jednej bardzo ważnej potrzeby – precyzji. Kolejni lotnicy i specjaliści eksperymentowali z tym jak zamontować aparat i jak robić zdjęcia, aby później można było je wykorzystać do tworzenia precyzyjnych map. Powoli dopracowywano konstrukcję aparatów, ale samoloty pozostawały takie same.

Samolot B.E.2c z czasów I wojny światowej z aparatem fotograficznym z boku kadłuba. Obsługa takich aparatów w locie była trudna, a zdjęcia nie zawsze wychodziły tak jak powinny.

Samolot B.E.2c z czasów I wojny światowej z aparatem fotograficznym z boku kadłuba. Obsługa takich aparatów w locie była trudna, a zdjęcia nie zawsze wychodziły tak jak powinny.

Talbert Abrams – ojciec fotografii lotniczej

W 1918 roku chociaż mało kto zdawał sobie z tego sprawę, zaczął się rodzić przełom w dziedzinie fotografii lotniczej. Mający 22 lata i nikomu nie znany Talbert Abrams postanowił zaciągnąć się do wojska. Przyjęty został do szkoły lotniczej gdzie zetknął się po raz pierwszy z zdjęciami lotniczymi. W kolejnych latach jego eskadra zajmowała się regularnie przygotowywaniem zdjęć i map różnych miejsc głównie w rejonie Karaibów. Abrams zauważył wówczas, że nie ma ani zasad robienia takich zdjęć, ani nie wiadomo do końca jak je analizować. Zaczął więc wciągać się w ten temat coraz bardziej, tak, że wiele lat później stał się pionierem w dziedzinie fotografii lotniczej.

W 1920 roku odszedł z wojska, wiedząc, że cokolwiek będzie robił w życiu, będzie to związane z lataniem. Kupił stary samolot Curtiss JN-4 Jenny i zaczął swoją prywatnie-komercyjną przygodę z lotnictwem. Zajmował się zarówno lotami wycieczkowymi jak i akrobacją lotniczą czy też nawet przewozem poczty. W 1923 roku kupił kolejny samolot – Standard J-1. Samolot ten posiadał już w komplecie aparat fotograficzny, więc Talbert dołączył do swojego portfolio fotografię lotniczą.

Talbert Abrams obok swojego P-1 Explorer

Talbert Abrams obok swojego P-1 Explorer

Mając swój samolot zaczął samodzielnie eksperymentować z techniką robienia zdjęć lotniczych. Założył również firmę – Abrams Aerial Survey Corporation, której głównym zadaniem było tworzenie zdjęć lotniczych z myślą o mapach. Abrams nie był pierwszym komercyjnym twórcą tego typu zdjęć, ale tym co go wyróżniło było zastosowanie fotografii stereoskopowej, dzięki czemu jego zdjęcia mogły odwzorowywać różnicę poziomów. Był to spory krok na przód, pozwalający na tworzenie bardziej dokładnych map.

W 1926 roku ze względu na zmianę przepisów Talbert musiał  ponownie „nauczyć się latać” aby otrzymać oficjalną licencję pilota uprawniającą do latania samolotami. Co ciekawe, przedstawicielem komisji, która wydała mu licencję i który ją podpisał był sam Orville Wright. Równocześnie rozwijając swój biznes Abrams założył firmę Abrams Instrument Corporation, specjalizującą się w produkcji odpowiednich aparatów fotograficznych i osprzętu do fotografii lotniczej. Później stworzył również zakłady Abrams Aicraft Corporation, których celem było zbudowanie samolotu P-1 Explorer, zaprojektowanego specjalnie do robienia zdjęć lotniczych.

P-1 Explorer

P-1 Explorer

Abrams P-1 Explorer – samolot zaprojektowany do robienia zdjęć lotniczych

Talbert Abrams wykorzystywał w swojej firmie różne samoloty komercyjne, na których montował aparaty fotograficzne. Nigdy nie był jednak w pełni zadowolony z ich możliwości. W 1937 roku nawiązał więc współpracę z inżynierami lotniczymi Kennethem Ronanem i Andrew E. Kunzlem którzy pracowali w rodzinnym stanie Abramsa – Michigan w zakładach remontowych tamtejszego lotniska. Zlecił im zaprojektowanie samolotu, który miał być idealną konstrukcją do fotografii lotniczej.

P-1 Explorer

P-1 Explorer

Prace trwające 10 miesięcy zakończyły się powstaniem nietypowego samolotu w układzie dwukadłubowym z silnikiem pchającym i przeszklonym kokpitem. Samolot otrzymał nazwę P-1 Explorer. Wykonany był w całości z metalu i miał 11,7 metra rozpiętości skrzydeł. Napędzany był zmodyfikowanym silnikiem Wright R-975E-1 o mocy około 365 KM. Samolot mógł latać z prędkością około 280-320 km/h. Jego pułap wynosił maksymalnie 6000 metrów, Maszyna nie miała kabiny ciśnieniowej, a załogę stanowiło dwóch pilotów.

Explorer był dokładnie tym czego oczekiwał Abrams. Jego konstrukcja zapewniała mu bardzo dobrą stabilność podczas lotu, a silnik pchający eliminował problemy z np. zabrudzaniem się obiektywów. W swój pierwszy lot samolot wzbił się pod koniec listopada 1937 roku (dokładna data jest trudna do ustalenia, ponieważ znalazłem dwie – 20 listopada lub 30 listopada.

Cechą wyróżniającą P-1 był jego przeszklony kokpit. Zapewniał on znakomitą widoczność, polepszaną jeszcze przez skrzydła w układzie Delta. Całe przeszklenie wykonano z plexiglasu wykonanego przez niemiecką firmę Rohm and Hass. Ciekawostką jest kształt kokpitu, który został później zaadoptowany przez zakłady Sikorski w jednym z pierwszych helikopterów, jakim był Sikorsky H-5.

P-1 Explorer

P-1 Explorer

Abrams testował na swojej maszynie różne aparaty fotograficzne, często przygotowywane przez jego firmę Abrams Instrument Corporation. Samolot mógł wykonać średnio 650 zdjęć o wymiarach 23 na 23 cm. Aż do wybuchu wojny P-1 był bardzo aktywnie wykorzystywany, a Abrams próbował znaleźć chętnych na samolot, dzięki czemu mógłby rozpocząć produkcję seryjną. Niestety tacy się nie znaleźli, a wojsko, które było jednym z jego klientów jedynie wykorzystało jego patent do zamówienia własnych samolotów.

Po wybuchu II wojny światowej Talbert Abrams zdecydował się na wycofanie samolotu z eksploatacji, ponieważ był on nieprzydatny w warunkach wojennych. Zmagazynowany Explorer przeleżał więc wojnę w hangarze. Po jej zakończeniu maszyna miała wrócić do eksploatacji, ale w tym czasie była już całkowicie przestarzała. Abrams przekazał go więc Instytutowi Smithsonian. Podczas wojny z inicjatywy Abramsa założona została szkoła Abrams School of Aerial Surveying and Photo Interpretation. Jej celem było kształcenie nie tylko lotniczych fotografów, ale również analityków, którzy mieli wykonane zdjęcia opracowywać pod różnym względem.

P-1 Explorer już po wstępnej renowacji w latach 70-tych

P-1 Explorer już po wstępnej renowacji w latach 70-tych

Zapomniany pionier i filantrop

Wraz z zakończeniem wojny samolot Abramsa nie był już przydatny. Mimo to Abrams nie wypadł z obiegu. Jego firma zajmująca się tworzeniem zdjęć lotniczych miała pełne ręce roboty W latach 60-tych Abrams wziął udział w operacji Deep Freeze na biegunie południowym. Co ciekawe, na jego cześć nazwano jedną z gór w tym rejonie.

Talbert Abrams w jednym z wywiadów powiedział, że w swojej karierze sfotografował 1720 amerykańskich miast, 5800 mil autostrad i ponad 1000 ważnych projektów w 96 krajach świata.

W latach 60-tych Abrams sprzedał swoje zakłady lotnicze firmie Curtiss-Wright, zajmującej się wówczas produkcją wyposażenia dla samolotów. Równocześnie z jego inicjatywy powołano fundację, która nagradza do dnia dzisiejszego nagradza wybitnych studentów politechnik, oraz autorów mających duże znacznie dla fotografii lotniczej prac.

Talbert Abrams podczas operacji Deep Freeze na biegunie południowym

Talbert Abrams podczas operacji Deep Freeze na biegunie południowym

Mimo to historia Abramsa pozostała znana głównie w jego rodzinnym stanie Michigan. O jego samolocie mało kto pamiętał. Dopiero w latach 70-tych kilku dawnych pracowników jego firmy zaczęło drążyć temat i odnalazło zmagazynowaną maszynę. Mimo prób jej rekonstrukcji, nie mieli wystarczającego wsparcia i pieniędzy, aby samolot przywrócić do pełnej sprawności. P-1 trafił w latach 80-tcyh do Silver Hill w Maryland, gdzie pozostaje do dnia dzisiejszego i czeka na odrestaurowanie.

Talbert Abrams zmarł 26 sierpnia 1990 roku. Mimo swojego olbrzymiego wkładu w stworzenie zasad przygotowywania i opracowywania zdjęć lotniczych, dzisiaj o Abramsie niewiele się mówi. A szkoda, ponieważ był to człowiek, który nie tylko kochał lotnictwo, ale też był człowiekiem, który bardzo chciał pomagać innym.

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.

Google+