W dniach 13-15 lipca w Bazie RAF w Fairford odbyła się kolejna edycja największych wojskowych pokazów lotniczych na świecie o nazwie Royal International Air Tattoo w skrócie RIAT. W tym roku brytyjskie pokazy miały wyjątkowe znaczenie, ponieważ związane były z obchodami 100-lecia Royal Air Force – Królewskich Sił Powietrznych. Dzięki temu mieliśmy możliwość podziwiania 300 maszyn z ponad 25 państw, zarówno w pokazach dynamicznych oraz na wystawie statycznej.

Warto dodać, że pierwsze pokazy pod nazwą Air Tattoo odbyły się w 1971 roku na lotnisku North Weald. W 1976 roku nazwa została zmieniona na International Air Tattoo, a w 1996 roku królowa Elżbieta II nadała im nazwę: Royal International Air Tattoo, która obowiązuje do dziś.

Belgijski F-16 Demo Team (fot. Arkadiusz Kamieniecki)

Belgijski F-16 Demo Team (fot. Arkadiusz Kamieniecki)

Wraz z moją lotniczą ekipą dotarłam do naszego docelowego miejsca już na dwa dni przed oficjalną datą rozpoczęcia pokazów, aby dłużej móc cieszyć się zapachem nafty i dźwiękiem dopalaczy (od środy bowiem rozpoczynały się przyloty oraz treningi). Jak w roku ubiegłym za miejsce naszego stacjonowania wybraliśmy pole kempingowe Totterdown, które ze względu na swój klimat cieszy się ogromną popularnością wśród fanów lotnictwa. Świadczyć o tym może m.in. fakt, że miejsce to jest tak oblegane, że noclegi rezerwowaliśmy już na początku roku. Jako nasz środek transportu wybraliśmy samolot a w Anglii wynajęliśmy samochód, co wydało nam się najbardziej wygodnym rozwiązaniem, choć miało również swoje wady jak np. mocno ograniczony bagaż. Pogoda, która przywitała nas na angielskiej Ziemi nie miała absolutnie nic wspólnego ze znaną wszystkim „angielską pogodą”. Codzienne wysokie temperatury po ok. 30 °C były bardzo męczące i po całym dniu spędzonym na polu, bez możliwości schowania się w cieniu, brakowało nam sił nawet na wypicie piwa 🙂

Możliwości i ciekawych miejsc do fotografowania było kilka, począwszy od oficjalnego terenu pokazów, poprzez drogę podejścia do lądowania (która niestety częściowo była w tym roku zamknięta dla ruchu pieszego), po teren pola namiotowego, dlatego tez postanowiliśmy korzystać z możliwie różnych miejsc, aby urozmaicić nasze lotnicze kadry.

F-35 i Supermarine Spitfire (fot. Arkadiusz Kamieniecki)

F-35 i Supermarine Spitfire (fot. Arkadiusz Kamieniecki)

Na oficjalny teren imprezy wybraliśmy się pierwszego dnia pokazów, czyli w piątek 13. O zawrót głowy może przyprawić wielkość wystawy statycznej zarówno pod względem powierzchni, jak i ilości statków powietrznych. Choć wstyd się przyznać to jednak zabrakło nam czasu, aby uwiecznić na naszych fotografiach wszystkie stojące tam samoloty. Jeden dzień to zdecydowanie za mało, zwłaszcza gdy chce się obejrzeć i fotografować pokazy dynamiczne (trwające mniej więcej od godz. 10 do 18 praktycznie bez chwili przerwy) i połączyć to ze zwiedzeniem całej statyki, a trzeba jeszcze znaleźć chwilę na zakup pamiątek i gadżetów (w tym roku ze względu na 100-lecie RAF-u, mieliśmy sporo zamówień na removki i naszywki).

Niekwestionowanym królem tegorocznej wystawy przynajmniej w kwestii liczebności można określić Lockheed’a C130. Popularny Herkules był obecny w Fairford w liczbie 10 szt. w najróżniejszych wersjach min. C-130K, CC-130J-30, C-130H, MC-130J Commando II. Zresztą samoloty transportowe wydawały się najliczniej reprezentowanym typem statków powietrznych. Mogliśmy podziwiać m.in.: C-17, CC-177 Globemaster, A400M, Antonow An-2, CASA CN-235, C-27J Spartan, L410UVP Turbolet, Ił-76 Candid.

Airbus A400M (fot. Arkadiusz Kamieniecki)

Airbus A400M (fot. Arkadiusz Kamieniecki)

Ciekawostką z pewnością był bezzałogowy samolot MQ-9B SkyGuardian, który przyleciał do Anglii w czwartkowe popołudnie wprost ze Stanów Zjednoczonych.

Część lotnicza pokazów była bardzo dynamiczna. Co prawda następowały małe zmiany w planie spowodowane zarówno piątkową pogodą, jak i mnogością statków powietrznych. Jedno jest pewne, organizator bardzo sumiennie zadbał, aby nad naszymi głowami cały czas coś się działo. Na niebie podziwiać mogliśmy wiele lotniczych gwiazd. Wśród czołówki z pewnością znalazł się zespół Red Arrows. Czerwone strzały na samolotach treningowych BAE Hawk T.1 jak zwykle zaprezentowały bardzo wysoki poziom i zachwyciły widzów precyzją swojego pokazu. Świetnie zaprezentowała się również formacja Frecce Tricolori, a ich komentator opisujący poszczególne figury swoją angielsko-włoską mieszanką słów w połączeniu z włoskim temperamentem jak zwykle wywołał uśmiech i zachwyt na twarzach naszych i publiczności.

F/A-18 Hornet (fot. Arkadiusz Kamieniecki)

F/A-18 Hornet (fot. Arkadiusz Kamieniecki)

Wyjątkowe wrażenia wzrokowe, jak i słuchowe zafundowała nam formacja Battle of Britain Memorial Flight, która jako jedyna latała bez akompaniamentu muzyki. W zamian mogliśmy rozkoszować się dźwiękiem dwunastocylindowych widlastych silników Rolls-Royce Merlin, które napędzały m.in. samolot Avro Lancaster (jeden z dwóch latających na świecie egzemplarzy) oraz takie lotnicze legendy jak Supermarine Spitfire czy Hawker Hurricane. W przelocie brał również udział Douglas C-47 Dakota o dosyć osobliwym przydomku „Kwicherbichen”.

Na uwagę zasługują Panowie z francuskiego duetu a właściwie kwartetu Couteau Delta latający na samolotach Mirage 2000D. Ich pokaz nie jest typowym pokazem dynamicznym, ale tzw. „pokazem taktycznym” podczas którego piloci prezentują możliwości bojowe samolotów. Ciekawostką jest również to, że chłopaki latają zawsze w składzie czteroosobowym: dwóch pilotów i dwóch nawigatorów (stąd też wspomniany przez nas kwartet). Francuskie lotnictwo w powietrzu reprezentował również Dassault Rafale i to podczas dwóch pokazów. Wersja C, czyli jednomiejscowy płatowiec pilotowany przez Sebastiena Nativela „Babouc” w wyjątkowym pokazie Solo Display oraz para Rafale M należących do Marynarki Wojennej.

F-35 (fot. Arkadiusz Kamieniecki)

F-35 (fot. Arkadiusz Kamieniecki)

Nie bez powodu producent nazywa ten samolot omni rôle, czyli nadający się do wszystkich zadań. Jednego jestem pewna ta maszyna do pokazów nadaj się wyśmienicie. W pokazie Solo nie zabrakło dynamiki, dopalacza, który wydawał się włączony niemal non-stop.

Również Polska miała swój czynny udział w pokazach. W pokazie dynamicznym zaprezentowaliśmy Tiger Demo Team Poland, czyli dobrze znany tygrysi F-16C „pod batutą” mjr. Dominika Dudy. Z zasłyszanych dookoła komentarzy wywnioskować możemy, że Zippiti zachwycił publiczność, co niezmiernie nas cieszy.

F-35 (fot. Arkadiusz Kamieniecki)

F-35 (fot. Arkadiusz Kamieniecki)

Co do solistów warto wspomnieć o reprezentacji belgijskich sił powietrznych w postaci ich Demo Teamu „Dark Falcon”, które w tym roku robi wielki ukłon w stronę gospodarzy odwiedzanych Państw, przyozdabiając ster wysokości swojego F-16 MLU flagą gospodarza pokazów (w przypadku RIAT-u było to charakterystyczne logo „RAF100”).

Nie jest nowością, że ciarki na plecach u wielu miłośników lotnictwa wywołują pokazy Ukraińskiego Flankera. I w tym roku piloci spod znaku złotego trójzębu nie zawiedli nas w tej kwestii. W piątek pułkownik Ołeksandr Oksanczenko „postanowił zejść” nieco niżej i podczas jednego z manewrów z wykorzystaniem hamulca aerodynamicznego wykonał niezwykle niski przelot. Wnioskujemy, że nie uszło Mu to płazem, bo podczas kolejnych dni nie powtórzył już tego manewru.

Saab JAS 39 Gripen (fot. Arkadiusz Kamieniecki)

Saab JAS 39 Gripen (fot. Arkadiusz Kamieniecki)

W nowej szacie graficznej z okazji 60-lecia NORAD zaprezentował się kanadyjski CF-18 Hornet, który otrzymał nagrodę za najlepsze malowanie. Nasze serce jednak skradło jego malowanie z wyraźnym liściem klonu „na plecach”, które podziać można było już w zeszłym roku. Nagroda za najlepszy solowy pokaz na samolocie odrzutowym trafiła do Solo Turka, ale to akurat nikogo nie zdziwiło.

Po raz pierwszy miałam przyjemność podziwiać w locie F-35. W Fairford podczas pokazów dynamicznych pojawiły się w powietrzu dwie takie maszyny. Reprezentujący US Air Force F-35A w piątkowym pokazie solowym oraz w weekendowym wspólnym przelocie w asyście samolotu P-51D Mustang z USAF Heritage Flight Foundation oraz Supermarine Spitfire Mk.V z BBMF. Drugą zaprezentowaną maszyną był najnowszy nabytek RAF-u czyli Lightning II w wersji F-35B (maszyna krótkiego startu i pionowego lądowania: STOVL), myśląc o tym samolocie nasuwa mi się tylko jedno słowo – transformers. Bardzo ciekawym i niecodziennym widokiem był zawis przed publiką w wykonaniu tego samolotu.

Solo Türk (fot. Arkadiusz Kamieniecki)

Solo Türk (fot. Arkadiusz Kamieniecki)

Jeśli chodzi o pokazy „śmigłowców”, to w powietrzu zaprezentowały się m.in. fiński NH90 TTH, belgijska Agusta A-109BA, brytyjski CH-47D Chinook czy amerykański pionowzlot CV-22B Osprey.

Również w tym roku na niebie pojawiła się „niespodzianka”. W sobotę nad naszymi głowami zawitał gość specjalny, którym tak jak w zeszłym roku był samolot bombowy B-2A Spirit (Spirit of New York) w asyście dwóch samolotów F-15. Do Fairford dotarł on z bazy macierzystej w USA, w stanie Missouri. Niestety przez trwający pokaz Chinooka i związane z tym niemal 25-minutowe oczekiwanie B2 w holdingu niespodzianka ta okazała się tylko jednym przelotem na dość znacznej wysokości. Jeden przelot to zdecydowanie zbyt mało by sprostać oczekiwaniom fanów lotnictwa i zapełnić karty pamięci w naszych aparatach.

F/A-18 (fot. Arkadiusz Kamieniecki)

F/A-18 (fot. Arkadiusz Kamieniecki)

Podsumowując tegoroczny wyjazd: Organizatorzy zadbali o wysoki poziom, czego w sumie można było się spodziewać po jednej z największych tego typu imprez na Świecie, ale z przykrością muszę przyznać, że zabrakło wisienki na torcie, która ukoronowałaby 100-lecie angielskich Sił Powietrznych. RIAT w tym roku nie „wcisnął nas w fotel”, ale na pewno zapewnił nam pokazy na bardzo wysokim poziomie i przyniósł kilka mamy nadzieję ciekawych kadrów, które pozostawiamy Waszej ocenie. W dalszym ciągu zaliczamy Royal International Air Tattoo do czołówki miejsc, które każdy miłośnik awiacji powinien odhaczyć na liście lotniczych podróży.

Podziel się.

O autorze

Monika Kwietniak

Na co dzień związana jestem z pracą administracyjno-biurową, ale po wyjściu z pracy trzymam się z daleka od siedzenia przy biurku. Kocham podróże i każdą wolną chwilę najchętniej spędzałabym w innym miejscu. Moim największym marzeniem jest lot myśliwcem a z tych bardziej realnych, to przeprowadzić się do Włoch. Po ciężkim tygodniu lubię odprężyć się na dobrej komedii w teatrze a tym, co skradło moje serce najbardziej jest lotnictwo, któremu od dłuższego czasu poświęcam najwięcej uwagi.

Google+