Wraz z zakończeniem Zimnej Wojny, USA pozostały jedynym mocarstwem światowym, które miało środki i możliwości podejmowania różnych działań zbrojnych na całym świecie. Po nie do końca udanej wojnie w Wietnamie amerykanie szukali sposobu na pokazanie możliwości swoich sił zbrojnych. Inwazja na Panamę była pierwszym przedsmakiem pokazu, jaki amerykanie zrobili w Iraku podczas operacji Pustynna Burza, chcąc wymazać z świadomości porażkę Wietnamu.

Chociaż sama operacja miała miejsce w 1991 roku, można śmiało powiedzieć, że ze względu na wykorzystane uzbrojenie i sposób prowadzenia walk była to wojna XXI wieku. Był to pierwszy konflikt w którym na taką skalę wykorzystano nowoczesne uzbrojenie precyzyjne, wsparcie satelitarne, pociski manewrujące, a oddziały specjalne miały istotny wpływ na przebieg działań zbrojnych. Był to również pierwszy konflikt w którym media odegrały kluczową rolę, transmitując każdą chwilę konfliktu.

Geneza

Zanim przejdziemy do samej inwazji i operacji, trzeba poświęcić kilka zdań wydarzeniom, które doprowadziły do pierwszej wojny XXI wieku.

Irackie czołgi T-72 - zdjęcie wykonano 18 maja 2006 roku, ale pojazdy tego typu używano też w 1991 roku (fot. Mate 1st Class Michael Larson)

Irackie czołgi T-72 – zdjęcie wykonano 18 maja 2006 roku, ale pojazdy tego typu używano też w 1991 roku (fot. Mate 1st Class Michael Larson)

Początki inwazji na Irak w 1991 roku sięgają lat 80. kiedy Irak toczył wojnę z Iranem (1980-1988). Kilkuletni konflikt o dominację w regionie był dla obu państw bardzo wyniszczający. Mimo, iż żadna ze stron praktycznie nie zmieniła swojej sytuacji polityczno-terytorialnej, Irak zakończył wojnę z potężnymi długami i ogromną, bezrobotną armią.

Po 1988 roku sytuacja w kraju zrobiła się nieciekawa. Niskie ceny ropy (około 13 do 18 dolarów za baryłkę w 1988 roku) odcięły państwo Saddam Husajna od dochodów, które miały pokryć zadłużenie wojenne wynoszące około 100 mld dolarów. Potężna armia (jedna z największych na świecie w owym czasie – według niektórych uważana była za czwartą co do wielkości armię lądową i szóste siły powietrzne świata), która rozrosła się podczas wojny z Iranem nie była łatwa do zdemobilizowania.

Iracki czołg na tle podpalonych szybów naftowych w Kuwejcie

Iracki czołg na tle podpalonych szybów naftowych w Kuwejcie

Husajn uznał, że jedynym rozwiązaniem trudnej sytuacji w kraju będzie zdobycie nowych pieniędzy w innym kraju – w dosłownym tego słowa znaczeniu. Zwrócił swój wzrok ku Kuwejtowi, małemu państwu, które znajduje się na granicy z Irakiem i Arabią Saudyjska. Ze względu na pobliskie złoża ropy kraj ten był bardzo bogaty i posiadał olbrzymie rezerwy gotówki, tak bardzo potrzebne Husajnowi.

Początkowo Irakijczycy próbowali poprzez groźby wymóc na Kuwejcie przekazanie sporych sum pieniędzy, albo oddanie złóż ropy. Oskarżali Kuwejt o kradzież ropy, sugerowali historyczną przynależność tych ziem do Iraku i wiele innych często dziwnych rzeczy. Nie przyniosło to jednak spodziewanego rezultatu. Jedynym wyjściem miała okazać się inwazja.

Amerykańska latająca cysterna KC-135R Stratotanker tankująca myśliwiec F-14A Tomcat

Amerykańska latająca cysterna KC-135R Stratotanker tankująca myśliwiec F-14A Tomcat

Inwazja na Kuwejt

Po fiasku negocjacjo-gróźb Irak zdecydował się najechać Kuwejt. Inwazja rozpoczęła się 2 sierpnia 1990 roku. Po kilkunastogodzinnych starciach, niewielka zaledwie 16-tysięczna armia Kuwejtu poddała się. Samą inwazję przeprowadziły Irackie dywizje Gwardii Republikańskiej, najlepiej uzbrojone i wyposażone jednostki w kraju.

Kuwejt nie miał żadnych szans w walce z wojskami Irackimi. Armia była za mała – zresztą trudno się dziwić, nie był to zbyt duży kraj, więc po co utrzymywać wielką armię? Mimo bohaterskich czynów, po 12 godzinach Kuwejt znalazł się pod kontrolą Iraku. Rodzina królewska i resztki armii uciekły do Arabii Saudyjskiej.

Amerykańskie armato-haubice M110

Amerykańskie armato-haubice M110

Atak na Kuwejt był szokiem dla opinii międzynarodowej. Nie dość, że nikt nie spodziewał się, że Husajn postanowi zaatakować inny kraj to również sama szybkość ataku budziła podziw.

Zanim kurz na pustyni w Kuwejcie opadł, w całym regionie Zatoki Perskiej zaczęły pojawiać się głosy, ostrzegające przed eskalacją sytuacji. Zwłaszcza w Arabii Saudyjskiej zaczęto obawiać się inwazji Iraku. Żadne państwo na Bliskim Wschodzie, poza armią Iranu i być może Izraela i Turcji nie byłoby w stanie oprzeć się irackiej armii. Pewne było również to, że zajęcie Kuwejtu nie wystarczy Husajnowi, a tamtejsze zasoby będą za małe do pokrycia długów Iraku.

Formacja samolotów koalicji antyirackiej (od lewej francuski F-1C Mirage, katarski F-1 Mirage, amerykański F-16C Fighting Falcon katarski Alpha Jet, i kanadyjski CF/A-18A Hornet)

Formacja samolotów koalicji antyirackiej (od lewej francuski F-1C Mirage, katarski F-1 Mirage, amerykański F-16C Fighting Falcon katarski Alpha Jet, i kanadyjski CF/A-18A Hornet)

W związku z tym, król Arabii Saudyjskiej Fahd, zwrócił się z prośbą o pomoc w zapewnieniu bezpieczeństwa do USA. Ówczesny prezydent Stanów Zjednoczonych, George H. W. Bush mimo początkowej niechęci do udziału w konflikcie, zgodził się wysłać kontyngent wojskowy na Bliski Wschód. Szybko stało się jednak jasne, że na wysłaniu kontyngentu nie będzie można zakończyć pomocy.

USA już wcześniej zobowiązały się do wsparcia niektórych państw arabskich na wypadek ataku ze strony Iraku, bądź Iranu. Powód był prosty – zasoby ropy. Odcięcie od arabskich złóż byłoby sporym problemem dla Amerykanów i wymagałoby rozpoczęcia wydobycia z złóż rezerwowych. Nie dość, że byłoby to drogie rozwiązanie, to również stwarzałoby problemy w przyszłości.

Francuski AMX-30z 6 Lekkiej Dywizji Pancernej w trakcie działań niedaleko miejscowości Al-Salman

Francuski AMX-30z 6 Lekkiej Dywizji Pancernej w trakcie działań niedaleko miejscowości Al-Salman

Innym mniej znanym powodem była obawa przed eskalacją konfliktu, który wciągnąłby Izrael. Bush zdawał sobie sprawę z tego, że państwo to gdyby musiało walczyć z państwami arabskimi – nawet wybranymi, rozpętałoby olbrzymią wojnę w regionie. Mogłaby ona nie tylko zdestabilizować region, ale również doprowadzić do eskalacji konfliktu na inne regiony.

Zdobyty iracki T-72

Zdobyty iracki T-72

Równocześnie z działaniami USA, ONZ wydało kilka rezolucji potępiających inwazję na Kuwejt i wzywających Husajna do wycofania się. Nawet upadający ZSRR oraz Chiny nie sprzeciwiły się planom podjęcia zdecydowanych działań przeciwko Irakowi. Nie zrobiły one jednak wrażenia na dyktatorze.

Reakcja ONZ była wyjątkowo zdecydowana i szybka. Niestety z perspektywy czasu można powiedzieć, że chyba wyczerpała siły organizacji, która nie była w stanie podejmować już później tak zdecydowanych kroków.

1 2 3 4
Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.

Google+