Przedostatni weekend maja był prawdziwym świętem lotnictwa w Poznaniu. W piątek 18 maja miał miejsce Spotters Day na NATO Tiger Meet, a w sobotę i niedzielę (19-20) na lotnisku Ławica odbyły się pokazy lotnicze Poznań Air Show 2018. Oto nasza relacja z tej świetnej imprezy.

Poznań Air Show 2018 to już trzecia edycja pokazów lotniczych na poznańskim lotnisku Ławica (wcześniej pokazy nosiły nazwę Aerofestival i odbyły się w 2015 i 2016 roku). Tegoroczna edycja była jednak wyjątkowa, ponieważ połączona była z setną rocznicą odzyskania niepodległości przez Polskę, setną rocznicą Powstania Wielkopolskiego oraz setną rocznicą powstania Polskich Sił Powietrznych. Dodatkowo pokazy zbiegły się z odbywającymi się w 31. Bazie Lotnictwa Taktycznego ćwiczeniami NATO Tiger Meet.

Takie połączenie zaowocowało możliwością zorganizowania wyjątkowych pokazów, na których pojawiły się maszyny, które nie często można oglądać na polskim niebie. Mowa przede wszystkim o samolotach NATO z tzw. Tygrysich Eskadr, w charakterystycznych malowaniach.

Eurofighter Typhoon "Ghost Tiger" (fot. Michał Banach)

Eurofighter Typhoon „Ghost Tiger” (fot. Michał Banach)

Pokazy odbyły się w tym samym miejscu co poprzednie edycje, czyli na północnej części lotniska w pobliżu nowej wieży kontroli lotów. Dzięki takiej lokalizacji odwiedzający pokazy mieli do dyspozycji olbrzymi teren, na którym spokojnie rozstawiono liczne wystawy sprzętu (wojskowego, straży pożarnej i innych służb), namioty załóg i grup lotniczych, a także potężną strefę Grup Rekonstrukcyjnych oraz wystawę statyczną samolotów. Ponadto do dyspozycji odwiedzających oddano strefę foodtracków (których mogło być nieco więcej) oraz liczne atrakcja dla dzieci, które niekonicznie były zainteresowane tym co działo się na niebie.

Strefa dla widzów została całkiem nieźle zorganizowana, ale miała jedną wadę zwłaszcza dla fotografów – przez znaczną część dnia pokazy odbywały się pod słońce. Na szczęście dzięki podzieleniu pokazów na trzy bloki, zarówno pierwszy jak i ostatni odbywały się o takich porach, że słońce aż tak nie przeszkadzało.

Tym co chyba najbardziej wyszło organizatorom była pogoda, która była perfekcyjna i zarazem zdradliwa. Bezchmurne niebo i lekki chłodny wiatr sprawiały, że nie czuło się palącego słońca – niektórzy na pewno przypłacili to porządną opalenizną. Dzięki tak dobrej pogodzie udało się zorganizować wszystkie zaplanowane na oba dni pokazy (jedynie z drobnymi przesunięciami kolejności).

Część lotnicza pokazów była wyjątkowa, ponieważ na poznańskim niebie zaprezentowały się maszyny, których jeszcze u nas nie było (nie licząc bazy w Krzesinach). W pierwszym bloku na niebie swój popis dały warbirdy, czyli dwa Jak-i-3 i Boomerang, Grupa Akrobacyjna Żelazny oraz formacja An-2 i 3AT3, której pokaz chociaż nie należał do najbardziej dynamicznych, budził sporą ciekawość ze względu na nietypowe połączenie maszyn.

Najwięcej emocji budziły jednak dwa kolejne bloki, które zdecydowanie były bardziej widowiskowe i głośniejsze. W drugim bloku swoje umiejętności zaprezentowali piloci biorący udział w NATO Tiger Meet, natomiast w trzecim bloku można było obejrzeć mieszankę historii i szybkości za sprawą Tiger Demo Team Poland, Artura Kielaka, Agaty Nykazy, MiG-a-15 i TS-11 Iskra oraz Supermarine Spitfire, a w niedzielę dodatkowo MiG-a-29.

Pokaz w powietrzu wypadł znakomicie, jednak nieco zabrakło grup akrobacyjnych, ponieważ poza Grupą Żelazny i 3AT3 oraz Pterodactyl Flight (która w pierwszy dzień wylądowała na samym końcu pokazów, a w drugi wskoczyła nagle między pokazy) wszystkie loty odbywały się solo lub w parach.

MiG-29 Solo Display (fot. Michał Banach)

MiG-29 Solo Display (fot. Michał Banach)

Chociaż sama organizacja pokazów, logistyka oraz komunikacja wyszły dobrze, nieco gorzej wypadła gastronomia, ponieważ liczba foodtracków była niewystarczająca do obsłużenia około 70 000 gości (łącznie w oba dni). Z drugiej strony trzeba pamiętać, że równocześnie w innych częściach miasta odbywał się festiwal foodtracków oraz Pyrkon i Color Run, a w piątek dzień otwarty w bazie w Powidzu, a w niedziele mecz Lech-Legia (to był mocny weekend, pod każdym względem). Wszyscy musieli więc jakoś podzielić swoje zasoby.

Bez wątpienia Poznań Air Show 2018 był sukcesem i dobrą zapowiedzią dla kolejnych edycji pokazów, które miejmy nadzieję, że będą się odbywały regularnie co rok lub dwa lata. Było głośno i ciekawie, a pokazy można było obejrzeć nawet w okolicach lotniska, ponieważ strefa lotów znajdowała się nad całym portem lotniczym Ławica i okolicznymi osiedlami (co niektórym mieszkańcom mogło się nie podobać). Po wyeliminowaniu kilku drobnych problemów, kolejne edycje na pewno wypadną jeszcze lepiej.

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.

Google+