Wojna to piekło, a wojna w Wietnamie była jedną z najgorszych od czasów II wojny światowej. W kwietniu 1970 roku, młody amerykański żołnierz wykonał serię zdjęć przedstawiających amerykańskich żołnierzy „polujących” na snajpera Wietkongu, który w nocy ostrzeliwał obóz. Zdjęcia mówią same za siebie.

W kwietniu 1970 roku żołnierze stacjonujący w bazie w Phu Tai, na zachód od Qui Nhon w Wietnamie nie mogli spać spokojnie. Na otaczających obóz wzgórzach zaszył się żołnierz Wietkongu, uzbrojony w karabinek AK, który co noc strzelał w kierunku obozu.

Chociaż jego ostrzał nie był zbyt skuteczny (w ciągu kilku dni zabił jednego amerykańskiego żołnierza), nie dawał spokoju pozostałym żołnierzom. Nie mogąc go wytropić, dowódca obozu uznał, że trzeba pozbyć się go z rozmachem.

Ostrzał wzgórza na którym ukrył się snajper - Wietnam, kwiecień 1970 (fot. James Speed Hensinger)

Ostrzał wzgórza na którym ukrył się snajper – Wietnam, kwiecień 1970 (fot. James Speed Hensinger)

Jedno z samobieżnych działek przeciwlotniczych M42 Duster ustawiono tak, aby miało w zasięgu wzgórze, z którego snajper strzelał w kierunku obozu. Gdy kolejnej nocy rozpoczął się ostrzał, amerykanie odpowiedzieli huraganowym ogniem z Dustera (uzbrojonego w dwa działka kalibru 40 mm) i licznych karabinów maszynowych Browning M2 kalibru 12,7 mm i M60 kalibru 7,62 mm.

Prowadząc ostrzał w nocy żołnierze korzystali z pocisków smugowych i rozświetlających. Z racji tego, że był to co piąty pocisk w każdej taśmie amunicyjnej, niebo rozświetliło się a cała góra była dosłownie zalana ogniem. Rano gdy patrole wyruszyły na wzgórze w celu odnalezienia śladów po snajperze, natrafili jedynie na ślady krwi, co oznacza, że żołnierz został ranny, ale zdołał uciec.

Byłby to jeden z wielu, zapomnianych epizodów jakie miały miejsce podczas wojny w Wietnamie, gdyby nie 22-letni żołnierz James Speed Hensinger służący wówczas w 173 Brygadzie Desantowej. Do Wietnamu przyjechał z własnym aparatem Nikon FTN. Gdy dowiedział się, że w planowane jest nocne polowanie na snajpera, załatwił sobie służbę na jednej z wartowni, aby wykonać zdjęcia. Dobrze wiedział, że będzie to spektakularny widok.

James Speed Hensinger we własnej osobie - Wietnam, kwiecień 1970 (fot. James Speed Hensinger)

James Speed Hensinger we własnej osobie – Wietnam, kwiecień 1970 (fot. James Speed Hensinger)

Ustawił swój aparat z obiektywem 50 mm f/1.4 i spustem do zdalnego robienia zdjęć i czekał. Gdy rozpoczęto ostrzał wykonał kilka zdjęć na bardzo długich czasach – 15-60 sekund, dokumentujących piekło jakie zorganizowano. Później wysłał rolki z filmem do domu, ale zabronił ich otwierania. Dopiero po powrocie sam je wywołał.

Patrząc na zdjęcia warto zwrócić uwagę na pociski smugowe i pozostawiane przez nie ślady. Czerwone smugi to pociski z karabinów M60, białe eksplozje bez smug to pociski z ciężkim karabinów maszynowych M2, natomiast grubsze żółte smugi to ciężkie, 40 mm pociski z M42 Duster. Jasna poświata nad wzgórzem to natomiast flary, które wystrzeliwano podczas ostrzału.

Zdjęcia są niesamowite, z jednej strony piękne, ale z drugiej przerażające.

Źródło

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.

  • Łukasz Kuliberda

    Autor zdjęć trochę jak Joker z Full Metal Jacket wygląda. A zdjęcia… no szacun, wiedział gdzie i jak się ustawić.

Google+