Na całym świecie znajduje się wiele okrętów-muzeów. W Nowym Jorku taką rolę pełni lotniskowiec USS Interpid, w Londynie drugowojenny krążownik HMS Belfast, Rosjanie mają swoją Aurorę, a Japończycy ponad stuletnią Mikasę. Teoretycznie moglibyśmy zazdrościć, jednak to właśnie w Gdyni funkcję okrętu-muzeum pełni najstarszy zachowany na świecie niszczyciel, ORP Błyskawica, okręt o naprawdę ciekawej historii.

Geneza

Po 123 latach zaborów, w 1918 roku Polska odzyskała niepodległość oraz dostęp do morza. Nasz pas wybrzeża był dość krótki, jednak bardzo ważny ze względów strategicznych. Przede wszystkim umożliwiał swobodny handel międzynarodowy, należało więc zapewnić jego bezpieczeństwo.

Powstały plany stworzenia i rozbudowy floty wojennej. Mając na uwadze to, że potencjalny konflikt Polska miała toczyć z Niemcami lub Związkiem Radzieckim, a więc krajami dysponującymi armiami i flotami silniejszymi od polskiej postanowiono, że flota będzie prowadzić głównie działania obronne w oparciu o pola minowe, okręty podwodne i nieduże, ale nowoczesne okręty nadwodne. Wśród tych ostatnich najważniejsze i najbardziej wartościowe były 4 niszczyciele (wtedy zwane kontrtorpedowcami): 2 zbudowane na przełomie lat 20. i 30. we Francji ORP Burza i ORP Wicher oraz 2 nowocześniejsze, zbudowane w Anglii ORP Grom i  ORP Błyskawica. Miały być one zdolne do walki z równymi, lub nawet przeważającymi siłami niszczycieli niemieckich lub radzieckich.

ORP Błyskawica podczas prób odbiorczych (fot. Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni)

ORP Błyskawica podczas prób odbiorczych (fot. Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni)

Po zakupieniu we Francji pierwszej pary kontrtorpedowców, dowództwo sił zbrojnych z marszałkiem Józefem Piłsudskim na czele było niechętne przeznaczaniu funduszy na kolejne drogie okręty, które uważano za zbędne. Dopiero do kryzysie gdańskim w 1932 roku, kiedy to manifestacja siły przeprowadzona przez ORP Wicher zmusiła władze wolnego miasta to ulegnięcia polskim żądaniom dostrzeżono sens posiadania takich okrętów. Rozpisano więc przetarg na dwa kolejne okręty w francuskich stoczniach. Zakończył się on jednak fiaskiem, ze względu na bardzo wysokie ceny zaproponowane przez Francuzów. Sukcesu nie przyniósł także drugi przetarg w którym wzięła tylko jedna stocznia. W trzecim przetargu udział wzięły stocznie brytyjskie, w tym Thornycraft i J. Samuel White. Najlepszy projekt przedstawiła właśnie stocznia Thornycraft, jednak ze względu na zbyt wysoką cenę wybrano stocznię J. Samuel White z Cowes na wyspie Wight.

ORP Błyskawica podczas budowy (fot. NAC)

ORP Błyskawica podczas budowy (fot. NAC)

Historia Błyskawicy rozpoczęła się 29 marca 1935 roku od podpisania umowy między Polską a stocznią w Cowes na dostarczenie dwóch niszczycieli uzbrojonych w działa 120 mm. Pół roku później, 1 października miało miejsce położenie stępki, a po upływie kolejnego roku, 1 października 1936 roku miała miejsce ceremonia wodowania. Matką chrzestną okrętu została Cecylia Raczyńska, żona ówczesnego ambasadora a późniejszego prezydenta na uchodźstwie.  Budowę okrętu zakończono 1 października 1937 roku i skierowano go na próby morskie. Wykazały one między innymi konieczność wymiany śrub, gdyż okręt wpadał w wibracje. Po poprawkach, 25 listopada 1937 roku na okręt weszła pierwsza polska załoga pod dowództwem komandora podporucznika Tadeusza Podjazd-Morgensterna i wciągnięto polską banderę. 1 grudnia okręt przypłynął do Gdyni.

ORP Błyskawica wpływa do Gdyni, 1937

ORP Błyskawica wpływa do Gdyni, 1937

ORP Błyskawica

W swojej pierwszej konfiguracji okręt miał 114 m długości, 11,3 m szerokości i wypierał standardowo 1940-1975 ton (źródła się lekko różnią). Załogę stanowiło 190 marynarzy i oficerów. Uzbrojenie było dość silne: 7 dział kalibru 120mm Bofors w czterech wieżach: pierwsza od dziobu, na pokładzie dziobowym była pojedyncza. Pozostałe, tzn. druga na dziobie, w superpozycji i dwie na rufie były podwójne. Takie rozmieszczenie baterii dziobowej zabezpieczało podwójne działo przed zalewaniem podczas sztormu, ale miało jednak zły wpływ na stateczność okrętu. Pozostałe uzbrojenie okrętu stanowiły dwa podwójne działka przeciwlotnicze kalibru 40 mm, cztery podwójne karabiny maszynowe 13,2 mm, dwie potrójne wyrzutnie torped kalibry 533 mm oraz dwie wyrzutnie bomb głębinowych oraz miny.

Napęd zapewniały 3 kotły i 2 turbiny o łącznej mocy 54 000 KM, a prędkość maksymalna osiągnięta na próbach wynosiła 40 węzłów. Zasięg przy prędkości 15 węzłów wynosił 2000 i o ile na bałtyckie warunki był wystarczający, to jak się później okazało do eskorty konwojów na Atlantyku Błyskawica nie nadawała się zbyt dobrze. Takie same parametry miał bliźniaczy, zbudowany nieco wcześniej Grom. Dwa kolejne okręty, Orkan i Huragan, które miały zostać zbudowane już w Polsce miały mieć nieco większą wyporność, mocniejszą maszynownię i silniejsze uzbrojenie przeciwlotnicze.

ORP Błyskawica podczas budowy (fot. NAC)

ORP Błyskawica podczas budowy (fot. NAC)

Koszt budowy okrętu wynosił około 10 mln złotych (1,9 mln dolarów), czyli współcześnie 34 miliony dolarów (125 milionów złotych). Co istotne, była to cena bez uzbrojenia i części wyposażenia, które miało być dostarczone do stoczni przez stronę polską, lub zamontowane już po dostarczeniu okręty do kraju.

Z perspektywy czasu można założyć, że w warunkach bałtyckich Błyskawica, jako silnie uzbrojony, uniwersalny okręt mogłaby się sprawdzać dobrze w walce z nieprzyjacielskimi okrętami nawodnymi i podwodnymi. Była dość dobrze dopasowane do potrzeb PMW, okazała się być też całkiem udaną konstrukcją, podatną na modernizacje i spełniającą swoje zadania przez cały okres trwania wojny. Nie była tak silnie uzbrojona jak budowane w latach wojennych niemieckie duże niszczyciele, ale była od nich szybsza, a w porównaniu zaś z wieloma niszczycielami angielskimi, czy nawet amerykańskimi była silniej uzbrojona. Wadą, podobnie jak na dużych angielskich niszczycielach typu Tribal był układ maszynowni, które mogły zostać wyłączone pojedynczym trafieniem.

ORP Błyskawica (fot. Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni)

ORP Błyskawica (fot. Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni)

Peking

Po awansie pierwszego dowódcy Błyskawicy, nowym dowódcą został komandor podporucznik Włodzimierz Kodrębski. Do chwili wybuchu wojny służba okrętu płynęła bez większych wydarzeń. Dowództwo zdawało sobie jednak sprawę, że w razie wybuchu konfliktu tych kilka dużych okrętów znajdzie w ogromnym niebezpieczeństwie, gdyż będą priorytetowymi celami, głównie dla lotnictwa oraz cięższych okrętów. Opracowano więc plany ewakuacji okrętów do Anglii, tak aby nie zostały zniszczone w pierwszych dniach wojny. Plany „Peking” i „Nankin” zakładały wycofanie okrętów przed rozpoczęciem działań wojennych i zablokowaniem Cieśnin Duńskich. Różniły się między sobą szczegółami dotyczącymi czasu forsowania Cieśnin. „Nankin” zakładał, że odbędzie się to w nocy, „Peking” dawał w tej kwestii swobodę dowódcy.

Operacja Peking. ORP Grom i Burza widziane z rufy Błyskawicy.

Operacja Peking. ORP Grom i Burza widziane z rufy Błyskawicy

30 sierpnia 1939 roku, tuż przed godziną 13 nadszedł rozkaz wykonania planu „Peking”. Dywizjon kontrtorpedowców w składzie Błyskawica, Grom i Burza opuścił Gdynię by 1 września popołudniu, już po wybuchu wojny dotrzeć do Edynburga. Wycofanie okrętów nie zostało dobrze odebrane ani przez załogi, ani przez społeczeństwo w Polsce, pozwoliło jednak przetrwać dwóm z trzech okrętów wojnę i prowadzić działania przeciw Niemcom. Okręty które pozostały, czyli Wicher, Gryf i liczne mniejsze jednostki zostały zmasakrowane przez lotnictwo – już 3 września w porcie na Helu zatopione zostały oba duże okręty.

1 2 3
Podziel się.

O autorze

Łukasz Kuliberda

Airsoftowiec, miłośnik militariów i lotnictwa, oraz samochodów na "F" - Fordów, Fiatów i francuskich. Oglądam się za każdym przelatującym samolotem, a ponieważ mieszkam blisko "Gniazda Jastrzębi" bóle karku są na porządku dziennym.

Google+