W Polsce funkcjonują dwa muzea lotnicze dysponujące sporą kolekcją statków powietrznych. Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie oraz Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. To właśnie znajdujące się w stolicy Małopolski muzeum jest tym najsłynniejszym i najważniejszym na lotniczej mapie Polski.

Krakowskie muzeum utworzono w 1964 roku jako Ośrodek Ekspozycji Sprzętu Lotniczego przy Aeroklubie Krakowskim. W kolejnych latach obiekt znajdujący się na terenie dawnego lotniska Kraków-Rakowice-Czyżyny zmieniał nazwy i status, ale ostatecznie w 1971 roku przemianowano go na Muzeum Lotnictwa Polskiego.

Aleja Migów (fot. Michał Banach)

Aleja Migów (fot. Michał Banach)

Całkiem spore muzeum od lat kolekcjonuje różne statki powietrzne, zarówno te związane z historią Polski, jak i pozyskane z innych muzeów, m.in. z Szwecji. Obecnie muzeum posiada ponad 200 różnych samolotów, śmigłowców, szybowców i innych statków powietrznych, dziesiątki silników lotniczych oraz olbrzymią ilość innych eksponatów.

Najważniejszymi eksponatami są bez wątpienia jedyny zachowany PZL P.11 (z sprawnym silnikiem – niestety w trakcie mojej wizyty maszyna była niedostępna), PWS-26, MD-12F (w trakcie wizyty przechodził remont), DFW C.V, EM-10 Bielik (makieta), Grigorowicz M-15, RWD-13, JK-1 Trzmiel oraz wiele maszyn z początków lotnictwa. Jak przystało na polskie muzeum, nie zabrakło również maszyn wykorzystywanych w okresie Zimnej Wojny, a więc licznych MiG-ów, Lim-ów i Su, które tworzą razem dosłownie „Aleję Migów”. W kolekcji znajduje się bardzo wiele prototypów i nietypowych maszyn, które powstały w Polsce na przestrzeni lat.

Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie (fot. Michał Banach)

Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie (fot. Michał Banach)

Ekspozycja podzielona jest na część znajdującą się w kilku hangarach i głównym budynku, oraz ekspozycję zewnętrzną. O ile ta pierwsza zachowana jest w bardzo dobrym stanie, tak ekspozycja zewnętrzna niestety wyraźnie źle znosi krakowskie powietrze. Niektóre z maszyn przechodzą remonty, jednak praktycznie wszystko co stoi na zewnątrz aż prosi się o lepsze zabezpieczenie. Niektóre z samolotów i śmigłowców są w bardzo kiepskim stanie, o czym świadczy stan ich podwozia, lub powyginane blachy (Belphegor wyraźnie musiał uderzyć o coś ogonem). Część maszyn chociaż z zewnątrz wygląda średnio, w środku jest dobrze zachowana i jeśli akurat dobrze się trafi, można je zwiedzić.

Główny budynek muzeum, oddany w 2010 roku prezentuje się bardzo okazale i ciekawie. Znajdują się w nim biblioteka, biura, sala kinowa i konferencyjna oraz pomieszczenia warsztatowe i ekspozycyjne. Pozostałe wystawy rozmieszczone są w kilku hangarach i dawnych budynkach technicznych, z których niektóre wyraźnie odstają swoim wystrojem od głównego budynku.

Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie (fot. Michał Banach)

Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie (fot. Michał Banach)

Bez wątpienia muzeum w Krakowie to obowiązkowy punkt do zwiedzenia dla każdego fana lotnictwa. W środku tygodnia, zwłaszcza poza sezonem wakacyjnym ruch w muzeum jest bardzo mały, dzięki czemu można spokojnie zapoznać się i sfotografować całą ekspozycję. Na porządne zwiedzenie muzeum warto przeznaczyć z 3-4 godziny (albo i więcej, zależy jak wnikliwie zapoznamy się z wszystkimi opisami, tabliczkami i kolekcjami).

Poniżej znajdziecie galerię zdjęć i kilka panoram przedstawiających świetną kolekcję muzeum.

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.

  • Dzięki. Przy takim rozstawieniu aż się prosiło o panoramy.

    A Bf 109 był w głównym budynku, ale kiepskie otoczenie było i nieciekawy kadr – na zdjęciu Spitfirea widać kawałek kokpitu na dowód 🙂 Zdjęcie poszło do obróbki, ale tu do najlepszych nie trafiło 😉

  • Łukasz Kuliberda

    Fajnie panoramy wyszły, zwłaszcza ta w hangarze. Ale Bf-109 znów nie było? Ja mam takie szczęście, byłem w ML chyba 4 razy i ani razu na 109 nie trafiłem. Ale w Spicie za to w kokpicie siedziałem 😉

Google+