Aby mnie zaprowadzić na komedię do kina lub na inny kabaret potrzeba dużo cierpliwości i samozaparcia. Jakbym miała wskazać jeden znienawidzony gatunek to byłyby to musicale, ale zaraz po nich byłyby głupie komedie. Na film „mamy2mamy” nikt nie musiał mnie co prawda zaciągać, bo występowała w nim Juliette Binoche, którą darzę dużym szacunkiem i uwielbiam ją oglądać, a także to, że film jest produkcji francuskiej co zawsze działa na jego korzyść, ponieważ z reguły to są dobre filmy. Tym bardziej jest mi przykro, że film okazała się taką klapą, a jego zalety można policzyć na palcach jednej ręki.

Historia opowiada o życiu matki i córki w Paryżu. Mado (grana tu przez Juliette Binoche) jest częstą bywalczynią imprez, chciałaby mieć motor i podbijać serca mężczyzn i całego miasta. Jednym z marzeń 47-latki jest także posiadanie różowego kasku. Stanowi ona zupełne przeciwieństwo swojej córki Avril (granej prze Camille Cottin), która posiada stałą pracę, jest odpowiedzialna i można by powiedzieć, że jest dość sztywna. Avril ma także narzeczonego, który piszę pracę doktorancką i nadal polega na radach swojej matki, stara się zrobić na niej jak najlepsze wrażenie i można go najprościej określić jako „synka mamusi”.

Mamy2Mamy

Kiedy córka zachodzi w ciążę, Mado jest bardzo niepocieszona. Wizja zmniejszenia jej pokoju w ogóle jej się nie podoba, a także boi się, że inni przestaną się nią interesować. Przez przypadek zachodzi w ciążę ze swoim byłym mężem o imieniu Marc (granym przez Lamberta Wilsona). Wspólne przechodzenie ciąży przez obie kobiety prowadzi do ciągłych kłótni i roztrząsania rodzinnych animozji.

Mamy2Mamy

Samo wykonanie filmu nie jest złe. Kamera pracuje dość zwyczajnie, nie zauważymy tu żadnych zwariowanych ujęć co w sumie tej produkcji wychodzi na dobre. Jest kilka ładnych ujęć np. na wieżę Eiffela w nocy. Lokacje są mocno oświetlone co nadaje kolorom żywą barwę i tworzy dość ładne kontrasty między nimi. Na uwagę zasługuje muzyka, która jest idealnie dobrana, a cała ścieżka dźwiękowa składa się z piosenek licencjonowanych. Są to same utwory francuskie i idealnie pasują do klimatu filmu.

Mamy2Mamy

Trzeba także oddać tej produkcji, że pomimo niskiej lotności jest atrakcyjna w odbiorze. Co do gry aktorskiej nie można mieć żadnych zarzutów. Aktorzy dosłownie stają na głowie, aby coś z tego marnego scenariusza wykrzesać. Najlepiej prezentuje się (bez zaskoczenia tutaj) Juliette Binoche, która nadaje postaci Mado kolorów i stara się nadać jej trójwymiarowy wymiar, nie sprawdzając jej do typowego cliché „zwariowanej matki”. Camille Cottin stara się nadążyć za tempem jakie nadaje Binoche, ma kilka dobrych scen, ale przeważnie wypada dość blado. Jakby na to nie spojrzeć Juliette ma największe doświadczenie z całej ekipy aktorskiej i nie dziwi, że prezentuje się najlepiej.

Mamy2Mamy

Film obejrzałam dwa tygodnie przed premierą dzięki Cinema City i imprezie, którą organizują od dawna pt. „Ladies Night”. Pomimo nazwy, która sugeruje, że jest to tylko wydarzenie dla kobiet to mężczyźni są także mile na nich widziani. Dla każdego uczestnika przygotowane są prezenty związane z markami, które pojawiają się w charakterze gości. Seans poprzedzają różne konkursy z nagrodami, a także krótkie prelekcje sponsorów. Całe wydarzenie jest bardzo przyjemne a dodatkowym plusem są rozdawane uczestnikom ankiety, w których bada się jakie temat interesowałby ich najbardziej na następnej odsłonie. Widać, że kino stara się aby te wieczory były jak najbardziej atrakcyjne i z miesiąca na miesiąc widać że Ladies Night się rozwija.

Mamy2Mamy

Podsumowując: na wydarzenie jakim jest „Ladies Night” naprawdę warto się wybrać, bo dostajemy nie tylko seans filmowy, ale także ciekawe spotkania, ale film „Mamy2Mamy” można sobie spokojnie odpuścić. Jeśli komuś brakuje Juliette Binoche na srebrnym ekranie to polecam wybrać się na pokaz  „Martwych Wód”, który także jest komedią, ale bardziej wyrafinowaną i wymagającą od widza, a śmieszy tak samo.

3.0 Nie warto

Film ma tylko kilka śmiesznych momentów, a całość sprawia wrażenie dwugodzinnego odcinka "Trudnych Spraw" lub innego programu o tym charakterze

  • 3
  • Ocena użytkowników (0 głosów) 0
Podziel się.

O autorze

Lubię za dużo rzeczy, aby je wszystkie wymieniać. Jestem znana z bycia Kapitanem USS Enterprise, sympatii do Imperium Galaktycznego i ilości spożywanej kawy

Google+