W przyszłym roku przypada setna rocznica powstania Polskich Sił Powietrznych, które zaczęto formować w listopadzie 1918 roku. Z tej okazji zapewne czeka nas wiele ciekawych wydarzeń i pokazów. Szwajcarska firma Glycine produkująca zegarki  postanowiła wypuścić z tej okazji specjalny, limitowany zegarek Glycine Combat Polish Air Force.

Powstanie zaledwie 100 numerowanych egzemplarzy tego zegarka. Limitowana edycja powstała w oparciu o zegarek Glycine Combat 6 Vintage, ale różni się od niego grawerem na deklu zamiast szybki pokazującej mechanizm oraz kilkoma szczegółami. Grawer zawiera szachownicę w historycznym wariancie oraz napis „100-lecie Polskich Sił Powietrznych. Edycja Limitowana.” W prototypowym egzemplarzu prezentowanym na zdjęciach pod napisem znajduje się numer zegarka, który w wersji produkcyjnej trafi na bok koperty.

Glycine Combat Polish Air Force (fot. Glycine)

Glycine Combat Polish Air Force (fot. Glycine)

Koperta o średnicy 43 mm i grubości 11,7 mm wykonana będzie z stali. Wewnątrz znajdzie się automatyczny mechanizm Cal. GL 224 czyli ETA 2824-2, z 38-godzinną rezerwą chodu. Czarna tarcza przykryta szafirowym szkłem ma bardzo klasyczny wygląd, przypominający stare czasomierze, dzięki czemu w połączeniu z skórzanym paskiem prezentuje się świetnie – razem z zegarkiem otrzymamy dwa paski – skórzany i NATO. Całość zostanie zapakowana w skrzynkę po amunicji, w której znajdziemy również certyfikat oraz narzędzia do zmiany paska.

Co istotne, zegarek kosztuje 3990 zł, co jak na limitację do 100 egzemplarzy nie jest wygórowaną ceną, zwłaszcza za zegarek automatyczny. Pierwsze egzemplarze czasomierza trafią do klientów w grudniu 2017 roku. Jeśli chcielibyście mieć taki zegarek w swojej kolekcji, możecie go zarezerwować wysyłając maila na adres glycine@glycine.pl. Dostaniecie wówczas możliwość wybrania numeru z puli jaka została (na początku sierpnia zarezerwowanych było już kilkanaście egzemplarzy). Będzie jednak trzeba wpłacić zaliczkę w wysokości 1000 zł.

Glycine Combat Polish Air Force (fot. Glycine)

Glycine Combat Polish Air Force (fot. Glycine)

Jest to bez wątpienia jeden z ciekawszych zegarków, ponieważ nie często trafiają się czasomierze w limitowanych edycjach poświęconych Polsce. Więcej zdjęć zegarka w wersji z skórzanym paskiem można znaleźć na stronie ch24.pl, a na stronie Glycine znajdziecie więcej informacji na temat zegarka.

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.

  • To apropo lotniczych zegarków Gerlach wypuścił niedawna zegarek poświęcony Karasiowi i drugi dla An-2. Nie sa może piękne (nieco zbyt podobne do innych modeli) ale przy takich cenach są całkiem fajne. Chociaż nie ukrywam że moim ulubionym ich zegarkiem pozostanie Jastrząb i Sosabowski 🙂

  • Wladimir

    Tym bardziej się cieszę, że nabyłem zwykłą Glicinkę za tak niską cenę. Co do Orisa Big Crown Żelazny, to widziałem promocję, kupujesz zegarek = dostajesz lot 🙂
    W 2013 udało mi się kupić Orisa Żwirko i Wigura, ten zegarek ma m.in. wyjątkową wskazówkę, z emblematem 06 (po RWD 6) i nie był znacząco droższy o porównywalnych zegarków lotniczych tej firmy. Ponieważ pochodzę z Cieszyna, wychowałem się w kulcie tej załogi i ten zakup był dla mnie niejako obowiązkowy 😀

  • Chyba że w tym kontekście to fakt. Aczkolwiek jeśli chodzi o przykład Orisa, to limitowany Żelazny (pierwszy i drugi) to de facto Oris Big Crown ProPilot tylko z dodanymi dwoma napisami 🙂 Owszem tu była inna relacja cenowa – bodajże 9 do 6 tys., ale jednak.

    To jest cały haczyk z takimi zegarkami, że limitacje często są tymi samymi seryjnymi zegarkami, ale z jakimś dodatkiem, który winduje cenę.

  • Wladimir

    Nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi – kupiłem identyczny model Glycine … To jest problem, a nie sama cena. Oris nie wypuścił limitacji Żwirko i Wigura za 6 tys., żeby sprzedawać identyczny zegarek obok za 2 tys., a tutaj tak właśnie jest.
    http://www.glycine.pl/combat-szczegoly-161.html
    Ten zegarek można kupić za około 250 USD + transport + VAT. To nawet nie jest 1.200 zł.
    Czy szachownica na deklu i czerwony napis 1918-2018 rzeczywiście tłumaczą prawie 4 razy wyższą cenę?

  • Cena podyktowana jest jednak limitacją. 100 egzemplarzy to bardzo fajna limitacja, zwłaszcza w przypadku firmy, która już ma renomę. Owszem, polski Gerlach ma w swojej ofercie równie ciekawe zegarki automatyczne, przy cenach około 1000-1400 zł, ale nie ma żadnej większej limitacji poza Sosabowskim.

    Jeśli jednak się zastanowić to 4000 zł za taki zegarek to normalna cena – wiele innych marek i to nawet nie tych najwyższych trzyma się na znacznie większych cenach w przypadku zwykłych edycji zegarków. Chociażby taki Oris, gdzie ceny bardzo rzadko schodzą poniżej 5000 zł

  • Wladimir

    Zegarek bardzo ładny i świetnie, że szwajcarska firma przygotowała taką limitację specjalnie dla polskich klientów. Polecam Glycine, mam 2 i są świetnie wykonane, do tego mechanizmy rewelacyjnie trzymają czas (zegarki przechowuję w rotomacie).
    Niestety boli trochę polityka cenowa firmy, cena tego zegarka jest bardzo wysoka. Sam kupiłem niemal identyczny model 3890.17AT.TB9 | Black Dial, tarcza jest taka sama (oczywiście bez czerwonego napisu), a z tyłu mam otwarty dekiel, a także mineralne szkiełko, a nie szafirowe. Tylko ja za ten zegarek płaciłem nie całe 250 USD z przesyłką (+ VAT wyszło około 1.200 zł).
    Tutaj mamy ponad 3 razy drożej …

Google+