Komputery są coraz powszechniejsze w naszym życiu codziennym. Ogromna większość z nas korzysta z nich codziennie, czy to w pracy, czy w domu. Do robienia zakupów, płacenia rachunków, komunikacji ze znajomymi, czy oglądania kotów w internetach. Ale oprócz tych „oczywistych”, klasycznych komputerów, wyposażonych w ekran i klawiaturę otacza nas wiele innych tego typu urządzeń. Bankomaty, biletomaty, smartfony, czy komputery sterujące światłami na skrzyżowaniach po komputer sterujący pracą naszego samochodu lub pociągu którym jedziemy. Otaczają nas setki procesorów, gigabajty danych i miliardy linijek kodu. A co kiedy zawiodą?

Pół biedy, kiedy awarii ulegnie nasz domowy komputer. Jeżeli nie nauczyliśmy się robić skutecznie kopii daych, najwyżej stracimy pamiątkowe zdjęcia, prawie napisaną pracę magisterską, lub prawie gotowy artykuł na SmartAge (tak, właśnie ten). Co jednak, kiedy awarii ulegnie komputer od którego zależy czyjeś bezpieczeństwo, zdrowie, lub nawet życie? Takich przypadków niestety nie brakowało, a do awarii dochodziło chyba w każdych możliwych okolicznościach.

Na morzu

MS Zenobia

Wydawać by się mogło, że statek jaki jest każdy widzi. W ładowni kontenery, pod wodą śruba i ster, a na mostku kapitan pali fajkę. Gdzie tu miejsce na komputery? Otóż dzięki komputerowym systemom kontroli i zarządzania, można znacznie zmniejszyć załogę statku, co zapewnia znaczne oszczędności. Teoretycznie, bo co jeśli komputer nawali, a statek zatonie wraz z ładunkiem?

Taki przypadek miał miejsce w 1980 roku, kiedy to szwedzki prom MS Zenobia zatonął u wybrzeży Cypru. Zbudowana w 1979 roku wypłynęła w dziewiczy rejs 4 maja 1980 z ponad setką załadowanych ciężarówek wartych około 200 milionów dolarów z szwedzkiego Malmo do Tartusu w Syrii, zatrzymując się po drodze w kilku greckich portach i na Cyprze. W drodze do Aten pojawiły się problemy z manewrowaniem, a statek zaczął nabierać przechyłu. Jak się okazało, powodem było pompowanie wody do zbiorników balastowych.

 

Przechylony MS Zenobia w pobliżu portu w Larnace

Przechylony MS Zenobia w pobliżu portu w Larnace

Po ich opróżnieniu, statek wyruszył w dalszą drogę na Cypr, docierając do Larnaki 2 czerwca. Przechył jednak powrócił i 4 czerwca statek został zmuszony do opuszczenia portu, aby uniknąć zablokowania go w razie gdyby sytuacja się pogorszyła. W międzyczasie ustalono, że przechył spowodowany jest błędem oprogramowania sterującego pompami. Przez kilka dni próbowano go usunąć i kiedy już wydawało się, że prom uda się uratować, przechył ponownie się powiększył do ponad 40 stopni, doszło do przesunięcia ładunku i 7 czerwca jednostka zatonęła zaledwie 2 km od portu. Obecnie wrak MS Zenobia, ze względu na bliskość wybrzeża i małą głębokość (około 50 metrów) jest jednym z najlepszych miejsc do nurkowania.

Jedna z ciężarówek które zatonęły wraz ze statkiem (fot. Jon Milnes)

Jedna z ciężarówek które zatonęły wraz ze statkiem (fot. Jon Milnes)

USS Yorktown

Mniejsze straty finansowe, ale duże wizerunkowe przyniosły testy amerykańskiego krążownika USS Yorktown. W roku 1996 w ramach programu „Smart Ship” okręt wyposażono w system kontroli najważniejszych układów działający na systemie Windows NT, co jak nietrudno się domyślić nie skończyło się dobrze. System nie okazał się być wadliwy, co najwyżej nie wystarczająco odporny na działanie użytkownika i w momencie kiedy operator wprowadził w niewłaściwą tabelę wartość 0, doszło do niedozwolonego dzielenia przez 0. Niezabezpieczony przed takim działaniem system zawiesił się całkowicie unieruchamiając siłownię okrętu, przez co ten musiał zostać odholowany do portu.

Nie wróży to chyba najlepiej nowym brytyjskim lotniskowcom Prince of Wales i Queen Elizabeth. Praktycznie każdy system na tych okrętach, od uzbrojenia, przez nawigację, maszynownie, po zapewne mesę jest zarządzany przez stanowiska komputerowe pracujące na systemie Windows XP. Wyobraźmy sobie tylko, że jakiś marynarz podłączy zainfekowanego wirusem pendrive np. z filmami…

USS Yorktown CG-48 (fot. Matterson Marine Collection)

USS Yorktown CG-48 (fot. Matterson Marine Collection)

1 2 3
Podziel się.

O autorze

Łukasz Kuliberda

Airsoftowiec, miłośnik militariów i lotnictwa, oraz samochodów na "F" - Fordów, Fiatów i francuskich. Oglądam się za każdym przelatującym samolotem, a ponieważ mieszkam blisko "Gniazda Jastrzębi" bóle karku są na porządku dziennym.

Google+