Amerykańska bomba paliwowo-powietrzna dużego kalibru – GBU-43/B MOAB (ang. Massive Ordnance Air Blast), nazywana częściej jako Mother of All Bombs (pol. Matka wszystkich bomb) to największa konwencjonalna bomba w arsenale USAF. Po raz pierwszy wykorzystano ją bojowo 13 kwietnia 2017 roku w Afganistanie.

W latach 70-tych, USAF wprowadziły do uzbrojenia lotnicze bomby burzące BLU-82 Daisy Cutter. Były to potężne bomby o masie 6800 kg (w tym 5715 kg materiału wybuchowego typu GSX), zaprojektowane początkowo do… tworzenia lądowisk dla helikopterów. Fala uderzeniowa generowana przez bombę miała wyrywać drzewa i tym samym ułatwiać oczyszczenie terenu i przygotowanie lądowiska. Bomby mogły być również wykorzystywane do bardziej bojowych zadań, czyli niszczenia bunkrów i podziemnych umocnień, ponieważ dzięki swojej sile rażenia były w stanie doprowadzić do zawalenia umocnień znajdujących się kilkanaście metrów pod ziemią.

GBU-43/B MOAB

GBU-43/B MOAB

Po raz pierwszy Daisy Cutter wykorzystano z powodzeniem 23 marca 1970 roku w Wietnamie. W 1991 roku podczas wojny w Zatoce Perskiej wykorzystano je ponownie – zrzucono 11 tego typu bomb. Kolejnych kilkadziesiąt zrzucono po 2001 roku w Afganistanie. W obu konfliktach wykorzystywano je do niszczenia podziemnych umocnień i tuneli. W wyniku przeprowadzonych analiz, dowództwo USAF uznało jednak, że należy wprowadzić do uzbrojenia nowocześniejszy typ bomb tego typu.

Przede wszystkim nowe uzbrojenie miało być bardziej precyzyjne, ponieważ BLU-82 były bombami swobodnie opadającymi. W 2002 roku rozpoczęto prace nad nowymi, szybującymi, kierowanymi bombami typu GBU-43/B MOAB. Mierzące 9 m długości i 1 m średnicy bomby wyposażono w stateczniki i skrzydła, dzięki czemu w połączeniu z systemem pozycjonującym miały osiągać bardzo dużą celność. System naprowadzania jest prawdopodobnie rozwinięciem systemu stosowanego w bombach JSOW.

GBU-43 waży 9800 kg (lub 10 300 kg) z czego aż 8482 kg to materiał wybuchowy typu H6. Pierwszy test nowej bomby przeprowadzono 11 marca 2003 roku na poligonie w Eglin na Florydzie. Po dopracowaniu konstrukcji MOAB weszła na wyposażenie amerykańskich sił powietrznych. Aby ułatwić ich wykorzystanie, zaprojektowano je do zrzucania z pokładu samolotów transportowych typu C-130 Hercules. W razie potrzeby nosicielami uzbrojenia mogą być również samoloty transportowe typu C-17 Globemaster. W przypadku samolotów transportowych, bomba umieszczana jest na specjalnych saniach z spadochronem, które wyrzuca się przez rampę ładunkową. Bomba i sanie opadają oddzielnie.

GBU-43/B MOAB

GBU-43/B MOAB

MOAB to bomba paliwowo-powietrzna, która przed uderzeniem w ziemie rozpyla mieszankę paliwową, która w momencie eksplozji bomby zapala się i eksploduje, powiększając pole rażenia bomby. GBU-43 w przeciwieństwie do Daisy Cuttera zaprojektowano specjalnie do niszczenia umocnień i siły żywej. Po raz pierwszy wykorzystano ją bojowo w Afganistanie, 13 kwietnia 2017 roku. Zrzucono ją z pokładu samolotu MC-130 na cel w prowincji Nangarhar. Według informacji ujawnionych następnego dnia bomba trafiła w sieć podziemnych tuneli, zabijając około 36 bojowników tzw. Państwa Islamskiego.

Bomby typu GBU-43/B MOAB są największymi konwencjonalnymi bombami w arsenale USAF. Siła ich eksplozji jest porównywalna z niewielkimi, taktycznymi ładunkami nuklearnymi, ale bomb te są pozbawione wad uzbrojenia nuklearnego – promieniowanie, impuls elektromagnetyczny itp. Dzięki temu mogą być wykorzystywane bez ruszania arsenału nuklearnego.

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.

  • Jak ktoś lubi klimaty zombie… 🙂 Sęk w tym, że Koreańczycy z południa pod żadnym pozorem nie chcą wojny – nawet mając za sobą cały arsenał USA i Japonii i pewnie nawet gdyby Chiny stanęły po ich stronie.

    Bo jedno to podbić kraj i pozbyć się reżimu, potem trzeba jeszcze coś zrobić z resztą społeczeństwa (ktoś chyba tam przeżyje taką wojnę). Różnice między tymi krajami są tak duże, że ich zakopywanie zajęłoby dziesiątki lat – jeśli w ogóle byłoby możliwe. No i kosztowałoby miliardy.

  • Łukasz Kuliberda

    W sumie tak, bo Kim coś ostatnio atomówkami chciał się pochwalić. Tak sobie myślę, że wojna przeciwko Korei Północnej to musiałoby być coś pięknego, w stylu Zombie Walk. Masy ogłupionych, ślepo posłusznych dyktatorowi żołnierzy, głodnych, słabo uzbrojonych i wyposażonych przeciwko nowoczesnej armii południa.

  • Można śmiało powiedzieć, że zrzucenie MOAB było tylko i wyłącznie zagrywką polityczną wymierzoną jak co roku w Kim Dzong Una – jak w zegarku co roku „napięcia wzrastają” i organizowane są tego typu pokazówki.

    Co do nosicieli, to musiałem się zagalopować – zwłaszcza, że źródła zmieniają się z dnia na dzień bo wychodzą kolejne szczegóły.

  • Łukasz Kuliberda

    B-52 ani B-2 nie mogą przenosić MOAB, bo komory bombowe są za małe, w przypadku B-52 węzły podskrzydłowe też nie są przystosowane. Obecnie tylko C-130 i C-17 mogą je przenosić. W porównaniu z bronią atomową zrzut MOAB nie wywołuje szumu politycznego. Zrzucenie paru atomówek na tereny zajęte przez Daesh rozwiązało by jeden problem, ale narobiłoby wielu kolejnych – potępienie przez większość pozostałych krajów, ogólnie dużo smrodu. Tymczasem bomby pokroju MOAB można zrzucać hurtem praktycznie bez konsekwencji. Przy okazji pokazuje to innym państwom mało przyjaźnie nastawionym do USA jak Chiny, Rosja czy Korea Północna – mamy taką zabawkę i nie zawahamy się jej użyć.

Google+