Druga edycja Aerofestivalu już za nami. Tegoroczne pokazy bez wątpienia zapisały się w pamięci poznaniaków oraz wszystkich którzy przyjechali w weekend do stolicy Wielkopolski. Było głośno i efektownie, a na niebie można było podziwiać znakomitych pilotów (i pilotki). Zapraszamy na relację z pokazów lotniczych Aerofestival 2016.

Tegoroczny Aerofestival bez wątpienia był bardzo udaną imprezą. Organizatorzy zadbali o to, aby nikt się nie nudził, a bardzo dobrze zorganizowana współpraca z lotniskiem pozwoliła na intensywne wykorzystanie nieba nad Poznaniem. Pokazy rozpoczęły się w sobotę, ale już od czwartku nad lotniskiem ćwiczyli piloci, którzy dali popis swoich umiejętności w weekend (zdjęcia z treningów znajdziecie w TEJ galerii).

Saab Viggen - Aerofestival 2016 (fot. Michał Banach)

Saab Viggen – Aerofestival 2016 (fot. Michał Banach)

Odbyły się praktycznie wszystkie zaplanowane występy. Jedynie kilka mniej istotnych maszyn nie dotarło do Poznania, ale chyba nikt nie odczuł ich braku. Największe wrażenie na wszystkich zrobiły pokazy samolotów F-16 z Belgii, Turcji i Polski. Ryk silników był ogłuszający, zwłaszcza w pewnej odległości od lotniska, co niestety niektórym mieszkańcom okolicznych terenów przeszkadzało. Ale właśnie o to chodzi na pokazach lotniczych – ma być głośno!

Pogoda nie była idealna – chociaż ostatecznie i tak wypadła lepiej niż przewidywały niektóre prognozy pogody. W pierwszy dzień trochę padało, przez co część pokazów nie prezentowała się tak dobrze jak powinna. Drugi i trzeci blok odbyły się natomiast w słońcu, dzięki czemu samoloty wyglądały świetnie. W niedzielę sytuacja była podobna, ale tym razem obyło się bez deszczu.

Baltic Bees - Aerofestival 2016 (fot. Michał Banach)

Baltic Bees – Aerofestival 2016 (fot. Michał Banach)

Niestety warunki atmosferyczne mają spore znacznie, ponieważ pokazy ustawione są pod słońce, w związku z czym przy zachmurzeniu ciężko zrobić udane zdjęcia. Niezbyt dobrze ułożona jest również rampa spotterska, którą umieszczono po lewej stronie, przez co zdjęcia robiło się często pod słońce. Nie dziwi więc stosunkowo mały tłok w tym miejscu.

Pod względem doboru samolotów i zespołów organizatorzy postawili na sprawdzone i ciekawe maszyny. Zabrakło nieco rodzynków w postaci np. śmigłowców Mi-24 albo maszyn bojowych z państw NATO (tak jak w zeszłym roku), ale miłośnicy akrobacji powietrznych dostali za to wszystko co najlepsze.

Grupy rekonstrukcyjne - Aerofestival 2016 (fot. Michał Banach)

Grupy rekonstrukcyjne – Aerofestival 2016 (fot. Michał Banach)

W tym roku, podobnie jak podczas pierwszej edycji, na niebie pojawili się łotewscy piloci z grupy Baltic Bees, którzy zaprezentowali swoje umiejętności i nowy program. Oprócz nich swoje pokazy mieli piloci z grup akrobacyjnych Żelazny, Orlik Team czy też 3AT3 oraz The Victors.

Wśród pokazów indywidualnych można było podziwiać takich znanych pilotów jak Uwe Zimmermann i Jerzy Makula. Nie zabrakło również samolotów historycznych. Na niebie pojawiły się T-6 Texan, TS-8 Bies, TS-11 Iskra, Saab Viggen, Saab Sk-105, RWD-5, Piper Cub o Aviat Husky. Mimo trudności doleciał również Jak-18.

RyanAir startuje, a na ziemi czekają samoloty które rozpoczną pokaz - Aerofestival 2016 (fot. Michał Banach)

RyanAir startuje, a na ziemi czekają samoloty które rozpoczną pokaz – Aerofestival 2016 (fot. Michał Banach)

Z bardziej nietypowych pokazów warto wspomnieć o Scandinavian Catwalk – czyli pokazie chodzenia po skrzydle. Zespół wystąpił w składzie – pilot  Jacob Hollander i kocice czyli Cornelia Carlstrand i Lisa Henriksson. Szkoda tylko, że ta część pokazów w oba dni odbyła się przy zachmurzonym niebie.

Ogólnie w powietrzu nie zabrakło atrakcji – każdy blok wykonano w pełni i kiedy jedna maszyna lądowała, druga albo była już powietrzu, albo czekała na start. Nieco gorzej wyglądała jednak sytuacja na ziemi. Ekspozycja statyczna była raczej mała i nie zawsze umieszczona w dobrych miejscach (część samolotów stała na tyle blisko, że przy bliższych przelotach mogła zasłaniać.

Spadochroniarze rozpoczęli Aerofestival 2016 (fot. Michał Banach)

Spadochroniarze rozpoczęli Aerofestival 2016 (fot. Michał Banach)

Mimo znacznego zmniejszenia powierzchni na której odbywała się impreza w porównaniu z zeszłym rokiem, dalej wszystkie atrakcje były od siebie znacznie oddalone. W przyszłym roku śmiało można poprzestawiać wszystko tak, aby zwiększyć ilość miejsca dla osób chętnych na rozłożenie koców i pikników, ale zebrać wszystkie namioty, atrakcje i punkty gastronomiczne w jednym miejscu.

O ile organizatorzy kreatywnie i bardzo dobrze zadbali o wyżywienie dla gości – głównie za sprawą foodtrucków, tak nieco gorzej prezentowała się oferta handlowa. Poza pojedynczymi namiotami zespołów, gdzie można było kupić gadżety lotnicze oraz firm związanych z lotnictwem, dronami itp., reszta to typowe gadżety dla dzieci – kiepskie i drogie.

Catwalk - Aerofestival 2016 (fot. Michał Banach)

Catwalk – Aerofestival 2016 (fot. Michał Banach)

Jest to jedna z rzeczy, które warto poprawić, zwłaszcza jeśli organizatorzy planują w kolejnych edycjach dodać do Aerofestivalu element targowy i wystawowy. Ważne jest również dobre rozplanowanie ekspozycji statycznej, tak aby po pierwsze było co oglądać, a po drugie, aby nie trzeba było wędrować zbyt daleko.

Od strony fotograficznej impreza wypadła dobrze, ale nie idealnie. Podest spotterski był nieco za bardzo ustawiony pod słońce (chociaż ciężko znaleźć dla niego lepsze miejsce przy takim układzie lotniska), a poza strefą dla VIP-ów można było zapomnieć o podejściu do barierek. Na szczęście piloci latali wysoko i wykonywali tylko kilka niskich przelotów.

F-16 Belgia - Aerofestival 2016 (fot. Michał Banach)

F-16 Belgia – Aerofestival 2016 (fot. Michał Banach)

Śmiało można powiedzieć, że Aerofestival 2016 wypadł bardzo dobrze. Zwłaszcza w porównaniu z zeszłym rokiem. Widać, organizatorzy wyciągnęli wnioski, więc można liczyć na to, że za rok Aerofestival będzie jeszcze lepszy. My już nie możemy się doczekać!

Poniżej znajdziecie kilka co ciekawszych zdjęć z pokazów. Pełną galerię można znaleźć TUTAJ.

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.